UWAGA!

----

„Klik” i jesteś w banku

Mały ruch palca i wiemy wszystko o swoich finansach. Codziennie dokonujemy przelewów, sprawdzamy stan konta i kupujemy w wirtualnych sklepach dzięki jednemu przyciskowi - enter. Do wygody łatwo się przyzwyczaić, więc nawet nie spostrzegliśmy, kiedy minęło 10 lat od wprowadzenia bankowości internetowej w Polsce.

Początków elektronicznej bankowości trzeba szukać w usprawnieniach, jakie banki musiały wprowadzić na użytek przedsiębiorstw na początku lat 90-tych. Ilość przelewów wychodząca z działów finansowych tych firm powodowała spore perturbacje - każda transakcja musiała być spisana na odpowiednim formularzu i dostarczona do banku. Potrzeba klientów sama zrodziła pomysł na rozwiązanie problemu. Od tego czasu ilość codziennych zleceń zapłaty wzrosła wielokrotnie i gdyby dziś banki obsługiwały je starym systemem, musiałyby zatrudnić dodatkowo setki pracowników zajmujących się wyłącznie tą czynnością.
     Prawdziwy boom na bankowość internetową przypadł jednak na lata 2004-2005, kiedy większość banków zastosowała ją we własnych strukturach. Jej sukces przypieczętowało powstanie kilka lat wcześniej zupełnie „wirtualnych” instytucji: Inteligo i mBank. O powszechności usług „www” świadczą statystyki. Obecnie w zależności od banku aktywne zainteresowanie tą formą kontaktu szacuje się w przedziale 80-90 proc.
     
     Wirtualny pieniądz jest szybki
     Instytucje finansowe stale poszerzają ilość udogodnień proponowanych swoim klientom. Na oferowanych platformach można znaleźć coraz ciekawsze funkcje. Standardowymi już usługami są zdalne przelewy, stały monitoring stanu konta czy salda kart kredytowych. Jednak obecnie bankowość internetowa umożliwia też sprawdzanie informacji o kursach walut, pozwala ustanowić stałe polecenia zapłaty, jednym kliknięciem dokonać kilkanaście przelewów. Banki starają się, aby przez ich portale można było doładowywać telefony pre-paid, osobiście drukować wyciągi kont z plików PDF i składać zlecenia giełdowe.
     W grupie korzystającej z bankowości wirtualnej znajduje się spora część osób mających problemy ze wzrokiem. Dla nich już rok temu w Banku Nordea powstała specjalna Intelligent Web Reader - mówiąca przeglądarka, dzięki której mogą zapoznać się z treścią witryny. Dodatkowym ułatwieniem jest karta kodów bankowych wydrukowana w języku Braille’a oraz program powiększający zaznaczony tekst online.
     
     Dane bardzo poufne
     Decyzja banku o udostępnieniu wirtualnej usługi wiązała się z zaawansowanymi systemami bezpieczeństwa, które przez 10 lat przeszły ogromną transformację. Świadomość faktu, iż najważniejsze dla hakera jest wyłudzenie poufnych danych klienta, niekoniecznie samych pieniędzy, wpłynęła pozytywnie na jakość stosowanych przez instytucje finansowe zabezpieczeń. Dziś, operując na wirtualnych kontach, użytkownik musi podać serię numerów - kluczy, zwykle jednorazowych. Może je otrzymywać w wersji papierowej lub SMS-em - każdy bank wypracował rozwiązania dostosowane do specyfiki swoich klientów.
     Rewolucyjne zmiany dokonały się również w psychice samych klientów. Użytkownicy są coraz bardziej świadomi, iż przestrzeganie zestawu podstawowych reguł bezpieczeństwa gwarantuje pełną poufność internetowego dostępu do rachunku. W kontekście bankowości elektronicznej działa więc stara zasada: każdy przedmiot może być niebezpieczny, gdy korzysta się z niego niezgodnie z przeznaczeniem.
     Jaki będzie kierunek zmian w bankowości elektronicznej w najbliższych latach? Bez wątpienia będzie on zmierzał w stronę stworzenia systemów do wygodnej pracy z przeglądarkami stosowanymi w telekomunikacyjnych urządzeniach mobilnych, z których większość trudno już nawet nazwać telefonem komórkowym. Na razie na polskim rynku nie sprawdziła się w praktyce bankowość mobilna oparta o WAP. Jednak z chwilą, gdy będzie można skorzystać z witryny bankowości internetowej w urządzeniu mobilnym, wyglądającej tak przyjaźnie, jak ta wyświetlana na ekranie komputera, można założyć, że każdy klient będzie chciał i zarazem mógł mieć „bank w kieszeni”.
     - Równoległym kierunkiem rozwoju z całą pewnością jest personalizacja serwisów bankowości elektronicznej, ponieważ nie wszyscy klienci korzystają ze wszystkich dostępnych funkcji, a funkcjonalność jest coraz bardziej rozbudowana. Ważną zaletą nowoczesnego systemu będzie więc możliwość dostosowania menu aplikacji do potrzeb klienta oraz minimalizacja liczby „kliknięć” do realizacji konkretnego zlecenia lub wywołania funkcji - tłumaczy Paweł Burkiewicz, dyrektor Departamentu Rozwoju i Strategii Deutsche Bank PBC. - Obsługa oddziałowa będzie coraz bardziej ograniczana wyłącznie do tych usług, które wymagają z definicji rozmów z doradcą.
     10 lat temu trudno było wyobrazić sobie dokonanie przelewu w minutę. Dziś nie wyobrażamy sobie życia bez takiego ułatwienia. Zapewne też teraz nie wyobrażamy sobie wielu rzeczy, które bankowość internetowa zaplanowała dla nas na kolejne lata. Pozostaje nam jedynie obserwować przemiany podobne tym, o których nie śmieliśmy nawet marzyć na początku XXI wieku.
     
     Na podstawie materiełu agencji Image Public Relations.

Najnowsze artykuły w dziale Gospodarka

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
Reklama