UWAGA!

----

Teraz ja - Nasze M4 powszednie

30 lat temu dostałem, a właściwie zamieniłem pierwsze M4 w domu na osiedlu Na Stoku. Zamieniłem za pieniądze oczywiście, bo wówczas mieszkań się nie kupowało, ale się „dostawało”. Moje M4 składało się z dwóch pokoi, kuchni z oknem i łazienki bez okna. Socjalistyczny standard, typowy projekt.

Później powstało osiedle Zawada. Również ponure projekty typowe, ale mieszkania już nieco większe kuchnie z oknem, łazienki bez. Część znajomych przeniosła się do luksusów na Zawadzie.
     Odwiedzałem znajomych na Zachodzie i szczerze zazdrościłem im dużych kuchni, łazienek i ustępów z oknami, spiżarek bądź komórek w powierzchni mieszkania, dużych balkonów. Oni mieli kapitalizm.
     Niedługo potem zaczęło budować się osiedle Za Politechniką. Bez wieżowców i psujących się wind, z nieco większymi mieszkaniami, budowane nie na podstawie projektu typowego, ale indywidualnie opracowanego. Do tego wyższego standardu przeniosła się część sąsiadów ze Stoku i wielu znajomych z Zawady.
     Przyznać muszę, że moja spółdzielnia się stara. Dom jest ocieplony, otoczenie zadbane i gdyby nie ciasnota byłbym całkiem zadowolony.
     Prawdziwe nowe przyszło po roku 1990. Powstają nowe piękne bloki nie mające nic wspólnego z dawną typową szarzyzną. Wadą tych domów jest to, że mieszkań już się nie „dostaje”, a trzeba je kupować, i to za niemałe pieniądze. Traktuję to jako rzecz oczywistą w warunkach gospodarki rynkowej. W kapitalizmie za pieniądze można mieć dowolny luksus.
     Nie wiedziałem, jak bardzo się mylę. Niedawno znajomi zdecydowali się na kupno ponad siedemdziesięciometrowego mieszkania w jednym z nowo budowanych domów i pokazali mi rysunek tego mieszkania. Używając modnego określenia „widok mnie poraził”. Mieszkanie to kiszkowata nora o długości ponad 15 metrów i szerokości niespełna 6 metrów. Światło dzienne dochodzi jedynie do dwóch sypialni (po zachodniej stronie domu!) i pokoju dziennego po stronie wschodniej. Koszmar. Myślałem, że to wypadek przy pracy. Wyjątek potwierdzający regułę, że powstają wspaniałe mieszkania w pięknych budynkach. Okazuje się jednak, że ten mieszkaniowy substandard jest obecnie standardem i to na obszarze całej Polski.
     Apeluję do władz budowlanych Elbląga, do architektów, deweloperów, zarządów spółdzielni mieszkaniowych, izb zawodowych projektantów: postawcie tamę tandecie, budowie slumsów, wpuszczaniu ludzi w warunki mieszkaniowe godne pióra Marii Konopnickiej.
Autor Teraz Ja
Liczba publikacji: 1
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
4.4 5 8

A moim zdaniem...

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Uwaga! Opinia zostanie zamieszczona na stronie po zatwierdzeniu przez redakcję.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Gdyby nie te blokowiska z lat 70`i 80` to teraz byśmy mieszkali po 3 rodziny w jednej chatce.
  • Po pierwsze artykuł to dramat, po drugie M4 to nie dwa pokoje z kuchnią tylko 3 pokoje z kuchnią, po trzecie nie podoba się mieszkanie w kiszce 6x15 to go nie kupuj, jak chcesz mieszkać tak jak Ci sie podoba wybuduj sobie dom i nie miej pretensji " do garbatego że ma proste dzieci"
  • Autorze nie przesadzaj. W tych nowych projektach cieszy fakt małej ilości ścianek działowych. Wnętrze można pięknie zaaranżować. Trzeba tylko inwencji twórczej. Jest tyle możliwości, że bez bólu co kilka lat można zmieniać wystrój. A zaletą jest też to, że następni lokatorzy nie będą zwalać winy na epoki. Wiem też, że ludzie zawsze marudzą. Np-sprzedający remontuje po swojemu, a kupujący wszystko nowe przecież, rozwala. Oby tylko była praca, wszystko inne jest pryszczem.
  • Drogi autorze-zawsze się mówiło-oby mieć swój dach nad głową. Bo wnętrze mieszkania to jest wizytówka wnętrza dusz jego użytkowników. Bardzo dobrze, że wreszcie piony mieszkalne w blokach nie będą identyczne. Chyba na ten temat była jakaś polska komedia filmowa? pozdro.
  • Człowieku, piszesz 6-cio metrowa kiszka. Ty wiesz ile to przestrzeni? Postaw tam 6-cio metrową przegrodę to masz salon 36m kw. To jest tyle co na Stoku te środkowe mieszkania. Resztę masz na inne pomieszczenia. Trzeba się cieszyć i dobrze zagospodarować. Teraz możesz się wykazać, że jesteś lepszym architekyem niż ci z lat siedemdziesiątych.
  • autor ma racje, faktycznie nowe projekty sa jakies dziwne, no cóz skoro sa chętni na te lokale to nie ma problemu, ale z drugiej strony z głupota ludzka trzeba walczyć, a nie udawac, że jej nie ma tam gdzie występuje w oczywisty sposób,
  • Ucieszyły mnie komentarze do do mojego apelu o jakość mieszkań. Komentarze życzliwe, choć czasem troszkę emocjonalne. Najbardziej cieszą mnie komentarze konstruktywne, tzn. te, które dostrzegają pozytywy nowych lokali mieszkalnych. Do tych osób zwracam się z prośbą w imieniu właścicieli nowego mieszkania. A nawet ogłaszam mini konkurs, żeby uhonorować skromną nagrodą życzliwość i zaangażowanie. Proszę o naszkicowanie możliwości zagospodarowania powierzchni o wymiarach 5,75 m x 14,55 m. Na powierzchni ponad 70 m2 (odliczam owierzchnię ścian i kominów) zamieszka rodzina 5 osobowa. Chcieliby mieć sypialnię dla siebie (ok. 12 m2) sypialnię dla dzieci (jedną - dzieci jeszcze małe), o pow. ok 12.. .14 m2,sypialnię dla babci 10.. .12 m2,łazienkę z wanną, umywalką, miską ustępową i miejscem na pralkę (ok. 5 m2), ustęp z umywalką (ew. prysznicem) ok. 1,5.. .2,5 m2,kuchnię oczywiście z dostępem światła i ew. miejscem do jedzenia ok. 10 m2. Pozostała powierzchnia to przedpokój i pokój dzienny. Spanie w pokoju dziennym wykluczone, gdyż będzie to jednocześnie miejsce nocnej pracy właściciela - informatyka. Za najlepszą propozycję ufunduje on skromną nagrodę (iPod, kamera internetowa lub pen drive). Mam ndzieję, że redakcja portEla zechce pośredniczyć w tej sprawie. Raz jeszcze dziękuję za życzliwe zainteresowanie i gotowość niesienia pomocy w każdej sytuacji PS w latach siedemdziesiątych mieszkania dwupokojowe o powierzchni 42 i 45 m kw. w osiedlu Na Stoku sprzedawano jako M4.
  • Z zawodu jestem architektem i nie wiem, czy mam prawo się wypowiadać na poruszony temat. Dla usprawiedliwienia dodam, że od kilkunastu lat nie projektowałem domu wielorodzinnego. Sam mieszkam w mieszkaniu o pow. ponad 80 m. kw. na planie kwadratu o wymiarach 9 x 9 m. Głębokość budynku to ok. 10 m. Podobają mi się uwagi czytelników. Rzeczywiście budownictwo klitek w latach 70 w znacznym stopniu rozwiązało problemy mieszkaniowe w Polsce. Osiedla nieciekawe, ale mieszkania to już majstersztyk funkcjonalności. Na powierzchni 35 m. kw. mieszczą się dwa pokoje, kuchnia z oknem. łazienka i przedpokój. Mój pokój dzienny ma 32 m. kw. Nie bardzo przekonuje mnie czytelnik, który twierdzi, że jak się komu nie podoba, to niech buduje sobie domek. To jest racja, ale co zrobić w przyszłości z tym, obarczonym wadą mieszkaniem? Kiepski telewizor, rower czy młynek do kawy możemy wyrzucić. Ale co zrobić z domem? Już dziś ludzie nie chcą mieszkać w blokach z wielkiej płyty, a nie tak dawno cieszyli się z nowego M#. Mieszkanie opisane przez "M4" nie ma wad technologicznych, ale odbiega od wymagań dobrej praktyki zawodowej architekta. Wydaje mi się, że lekarz musi dbać o zdrowie pacjenta, a nie wytwórni leków dającej mu prowizję, natomiast architekt o dobro przyszłego użytkownika mieszkania, a nie dewelopera, który mu płaci. AG
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Andrzej Góralski(2008-09-08)
Reklama