Student z pomysłem na własny biznes

W Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Elblągu działa Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości. Obecnie uczelnia realizuje projekt „Przedsiębiorczy żak – Pomysł na własny biznes”. Organizowane są szkolenia, które pomogą założyć zainteresowanym studentom działalność. O ofercie inkubatora, jego możliwościach w teorii, jaki i w praktyce rozmawiamy z Marcinem Kopczyńskim, absolwentem PWSZ, beneficjentem poprzedniej edycji AIP i właścicielem agencji interaktywnej Rewizja.net.
Co to jest Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości i jak działa?
Marcin Kopczyński: – AIP w elbląskiej Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej jest inicjatywą uczelni, która powstała, by wspierać przedsiębiorczych studentów. Oferuje – po pierwsze i najważniejsze – wsparcie merytoryczne. W momencie, gdy student przychodzi ze swoim pomysłem na biznes czy na założenie firmy, działalności lub jakiegoś konkretnego działania, otrzymuje rzetelną informację na temat tego, co może zrobić, jak i jaka forma działalności będzie mu najbardziej odpowiadała. Dowie się też, czy są jeszcze jacyś inni studenci, którzy wcześniej zgłosili się do inkubatora, a z którymi mógłby działać wspólnie. Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości oferuje miejsce na biuro, wyposażenie, sprzęt i oprogramowanie, czyli takie podstawowe zaopatrzenie firmy potrzebne do tego, aby mogła ona ruszyć. Inkubator przez cały czas „opieki” zapewnia doradztwo, czy to właśnie merytoryczne, odnoście samej działalności, czy prawne lub z zakresu księgowości – korzystając ze specjalistów, którzy pracują w PWSZ, lub z zewnętrz. AIP organizuje mnóstwo szkoleń. Aktualnie prowadzony jest program POMYSŁ NA WŁASNY BIZNES, organizowane są kursy dla studentów z dziedziny przedsiębiorczości, prawa i zarządzania przedsiębiorstwem.
Jaki jest zainteresowanie studentów takimi szkoleniami i samym programem?
– Tak naprawdę, to pytanie powinno być skierowane bezpośrednio do osób zarządzających AIP. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że chętnych było bardzo dużo, choćby za czasów, kiedy sam jeszcze studiowałem. Rok przede mną studenci kończący informatykę na wydziale Informatyki Stosowanej założyli firmę, nasz rocznik również. Więc można powiedzieć, że odbywało się to cyklicznie. Czy w tym roku też tak będzie, tego nie wiem. Z racji tego, że jestem beneficjentem programu, chętni zgłaszają się też do mnie, są to znajomi i studenci, których nie znam. Wszyscy pytają, jakie są możliwości i co inkubator zapewnia. Więc myślę, że zainteresowanie jest spore.
Ile trwa „opieka” inkubatora nad młodą firmą?
– Według aktualnego statusu pierwszym okresem jest rok, następnie można przedłużyć umowę na kolejny rok. Trzeba to jednak uzasadnić, udowadniając na przykład, że firma nie jest gotowa wyjść bezpośrednio na rynek i chciałaby dłużej korzystać z tej pomocy. Można to więc przedłużyć do dwóch lat. W wyjątkowych sytuacjach – bo jest też taka klauzula – pomoc inkubatora może trwać nawet trzy lata. Ale to jest już rozpatrywane indywidualnie, nie ma odgórnych zasad. Władze uczelni czy osoby bezpośrednio zarządzające inkubatorem zawsze starają się dostosować wszystko tak, aby pomóc firmie i temu konkretnemu studentowi-przedsiębiorcy. Nic nie dzieje się z automatu.
Skończył Pan informatykę, założył pan firmę informatyczną – jakie jeszcze dziedziny wspiera Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości?
– Na razie powstały dwie firmy w ramach inkubatora, było to Flusso i teraz my, czyli Rewizja.net. My działamy od ponad roku. Flusso wyszło już z inkubatora akademickiego i przeszło do inkubatora miejskiego, a teraz – z tego, co mi wiadomo – połączyli się z inną firmą działającą na rynku. Ale tak, zdecydowanie są to informatycy. Może przez to, że jest to dość ścisła dziedzina, która bardzo szybko znajduje nabywców i studenci tych kierunków są poszukiwani na rynku pracy. Zamiast iść do kogoś robić konkretne rzeczy, można założyć własną firmą, która będzie te usługi wykonywała. Jeszcze żaden inny instytut nie „urodził” firmy...
Być może nie ma zapotrzebowania na inne branże?
– Może nie tyle o samo zapotrzebowanie tu chodzi. Ale, powiedzmy sobie, biorąc jako przykład instytut pedagogiczny – czy potencjalny nauczyciel założy własną firmę? Tłumacz – może bardziej. Ale instytut nie kształci tłumaczy. Większe szanse mają studenci politechniki. Osoby kończące kierunki techniczne już bardziej mogłyby założyć własną działalność związaną właśnie z tworzeniem projektów technicznych czy doradztwem, ale wolą – i tak jest zdecydowanie łatwiej – znaleźć pracę w innym przedsiębiorstwie. To jest mniejsze ryzyko. Założenie własnej firmy zawsze wiąże się z dość dużym ryzykiem.
Pan jako beneficjent AIP dokładnie wie, jak wygląda to w praktyce. Co mógłby Pan powiedzieć studentom, żeby zachęcić ich do udziału w programie i założenia własnej działalności?
– Jest ogólna oferta inkubatora mówiąca, że jest on w stanie zapewnić, tak jak mówiłem na początku, pomieszczenie biurowe, wyposażenie tego pomieszczenia, potrzebny sprzęt i oprogramowanie. I tak właściwie potrzebna jest już tylko osoba, która by tym zarządzała. Nic jednak nie jest narzucane. Przychodzimy i dostajemy pewien pakiet, w zależności od tego, w jakim okresie zgłosimy się do inkubatora i jakimi środkami on dysponuje, dostosowuje ofertę bezpośrednio do osoby. Ja na przykład skorzystałem tylko z pomieszczenia plus kilka szafek na wystrój. Całe wyposażenie, sprzęt i komputery są własnością firmy, a nie inkubatora. Wszystko tak naprawdę zależy od tego, czego potrzebujemy. Wystarczy z pomysłem, jaki mamy na biznes czy na własną firmę, przyjść do inkubatora lub do władz uczelni, przedstawić im swój projekt i potrzeby. Może się okazać, że uczelnia rozszerzy swoją ofertę specjalnie na korzyść studenta. Bo ten inkubator powstał dla studentów, a nie odwrotnie.
Teraz POMYSŁ NA WŁASNY BIZNES, wcześniej STARTER - AKADEMICKI DOPALACZ PRZEDSIĘBIORCZOŚCI I WĘDKA PRZEDSIĘBIORCZOŚCI – co może Pan powiedzieć o tych programach?
– Są to programy wpierane ze środków Ministerstwa Gospodarki na aktywizację wśród studentów chęci połączenia uczelni z działalnością biznesową. W ramach tych programów organizowane są wszelkiego rodzaju szkolenia związane z biznesem – prawo, zarządzanie i przedsiębiorczość. To, że powstają kolejne programy, świadczy o zainteresowaniu studentów taką ofertą. A także o tym, że inkubator działa sprawnie i efektywnie.
Skoro tak jest, to dlaczego do tej pory powstały tylko dwie firmy?
– Zainteresowanie jest duże. I o tym świadczy choćby fakt, że pracownicy, którzy są zatrudnieni u mnie w firmie – sześć osób i trzech praktykantów – wszyscy mieli ten sam pomysł, ale nie każdy z nich zakładał oddzielną działalność. Tak jak mówiłem, osoba zgłaszająca się do inkubatora otrzymuje informację, czy inne osoby również były tym tematem potencjalnie zainteresowane. Umożliwia to połączenie tych studentów. Jednoosobowa działalność jest ryzykowna i wszystko wtedy jest na głowie jednej osoby, gdy działa zespół, to jest lepiej. W przypadku Flusso to była jeszcze większa liczba osób, z tego co wiem, żeby założyć firmę, zintegrował się cały kierunek. Zakładanie kilku analogicznych działalności byłoby błędem, bo wszyscy konkurowaliby ze sobą, świadcząc te same usługi i na podobnym poziomie.
Racja. Wiemy już jak student może skorzystać z inkubatora, a co ma z tego uczelnia?
– Szkoła wykorzystuje to w celach promocyjnych. Ambicją uczelni jest, poza wykształceniem, dać absolwentowi łatwiejszy start w życie zawodowe. I to jest pewien element promowania tego. Ideą inkubatora było od początku zakładanie kół naukowych, aktywnie działających, w których studenci pracują razem, tworzą projekty komercyjne. Z koła naukowego wychodzą do inkubatora jako gotowa już firma. To jest po prostu kontynuacja planu nauczania PWSZ. Szkoła ma konkretną wizję, żeby stworzyć specjalistów, a najlepszym dowodem na to, że wykształciła dobrych specjalistów, jest to, że oni sami mają firmy. Poza tym, że są zatrudniani w innych przedsiębiorstwach, zakładają też własne i odnoszą sukcesy. To jest super reklama dla uczelni. Obopólna korzyść.
Na zakończenie proszę powiedzieć parę słów o swojej firmie, czym się konkretnie zajmujecie?
– Rewizja.net jest agencją interaktywną. Świadczymy przede wszystkim usługi związane z kreowaniem wizerunku firmy w internecie. Specjalizujemy się w tworzeniu dedykowanego oprogramowania dla firm, ostatnio np. stworzyliśmy program dla niewielkiej warszawskiej firmy kurierskiej. Ukierunkowujemy się przede wszystkim na rynek ogólnopolski, a nie elbląski. Staramy się nie działać bezpośrednio na naszym bardzo już zagęszczonym rynku dlatego, że Elbląg jest niewielkim miastem, a ma sporo firm z obszaru reklamy i internetu. My wyszliśmy poza granice – Kraków, Warszawa i inne większe miasta. Działamy już od prawie dwóch lat, możemy pochwalić się pewnymi sukcesami, m.in. wygranymi konkursami ogólnopolskimi.
----------------------------------------------------- Tekst sponsorowany -----------------------------------------------------
Marcin Kopczyński: – AIP w elbląskiej Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej jest inicjatywą uczelni, która powstała, by wspierać przedsiębiorczych studentów. Oferuje – po pierwsze i najważniejsze – wsparcie merytoryczne. W momencie, gdy student przychodzi ze swoim pomysłem na biznes czy na założenie firmy, działalności lub jakiegoś konkretnego działania, otrzymuje rzetelną informację na temat tego, co może zrobić, jak i jaka forma działalności będzie mu najbardziej odpowiadała. Dowie się też, czy są jeszcze jacyś inni studenci, którzy wcześniej zgłosili się do inkubatora, a z którymi mógłby działać wspólnie. Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości oferuje miejsce na biuro, wyposażenie, sprzęt i oprogramowanie, czyli takie podstawowe zaopatrzenie firmy potrzebne do tego, aby mogła ona ruszyć. Inkubator przez cały czas „opieki” zapewnia doradztwo, czy to właśnie merytoryczne, odnoście samej działalności, czy prawne lub z zakresu księgowości – korzystając ze specjalistów, którzy pracują w PWSZ, lub z zewnętrz. AIP organizuje mnóstwo szkoleń. Aktualnie prowadzony jest program POMYSŁ NA WŁASNY BIZNES, organizowane są kursy dla studentów z dziedziny przedsiębiorczości, prawa i zarządzania przedsiębiorstwem.
Jaki jest zainteresowanie studentów takimi szkoleniami i samym programem?
– Tak naprawdę, to pytanie powinno być skierowane bezpośrednio do osób zarządzających AIP. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że chętnych było bardzo dużo, choćby za czasów, kiedy sam jeszcze studiowałem. Rok przede mną studenci kończący informatykę na wydziale Informatyki Stosowanej założyli firmę, nasz rocznik również. Więc można powiedzieć, że odbywało się to cyklicznie. Czy w tym roku też tak będzie, tego nie wiem. Z racji tego, że jestem beneficjentem programu, chętni zgłaszają się też do mnie, są to znajomi i studenci, których nie znam. Wszyscy pytają, jakie są możliwości i co inkubator zapewnia. Więc myślę, że zainteresowanie jest spore.
Ile trwa „opieka” inkubatora nad młodą firmą?
– Według aktualnego statusu pierwszym okresem jest rok, następnie można przedłużyć umowę na kolejny rok. Trzeba to jednak uzasadnić, udowadniając na przykład, że firma nie jest gotowa wyjść bezpośrednio na rynek i chciałaby dłużej korzystać z tej pomocy. Można to więc przedłużyć do dwóch lat. W wyjątkowych sytuacjach – bo jest też taka klauzula – pomoc inkubatora może trwać nawet trzy lata. Ale to jest już rozpatrywane indywidualnie, nie ma odgórnych zasad. Władze uczelni czy osoby bezpośrednio zarządzające inkubatorem zawsze starają się dostosować wszystko tak, aby pomóc firmie i temu konkretnemu studentowi-przedsiębiorcy. Nic nie dzieje się z automatu.
Skończył Pan informatykę, założył pan firmę informatyczną – jakie jeszcze dziedziny wspiera Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości?
– Na razie powstały dwie firmy w ramach inkubatora, było to Flusso i teraz my, czyli Rewizja.net. My działamy od ponad roku. Flusso wyszło już z inkubatora akademickiego i przeszło do inkubatora miejskiego, a teraz – z tego, co mi wiadomo – połączyli się z inną firmą działającą na rynku. Ale tak, zdecydowanie są to informatycy. Może przez to, że jest to dość ścisła dziedzina, która bardzo szybko znajduje nabywców i studenci tych kierunków są poszukiwani na rynku pracy. Zamiast iść do kogoś robić konkretne rzeczy, można założyć własną firmą, która będzie te usługi wykonywała. Jeszcze żaden inny instytut nie „urodził” firmy...
Być może nie ma zapotrzebowania na inne branże?
– Może nie tyle o samo zapotrzebowanie tu chodzi. Ale, powiedzmy sobie, biorąc jako przykład instytut pedagogiczny – czy potencjalny nauczyciel założy własną firmę? Tłumacz – może bardziej. Ale instytut nie kształci tłumaczy. Większe szanse mają studenci politechniki. Osoby kończące kierunki techniczne już bardziej mogłyby założyć własną działalność związaną właśnie z tworzeniem projektów technicznych czy doradztwem, ale wolą – i tak jest zdecydowanie łatwiej – znaleźć pracę w innym przedsiębiorstwie. To jest mniejsze ryzyko. Założenie własnej firmy zawsze wiąże się z dość dużym ryzykiem.
Pan jako beneficjent AIP dokładnie wie, jak wygląda to w praktyce. Co mógłby Pan powiedzieć studentom, żeby zachęcić ich do udziału w programie i założenia własnej działalności?
– Jest ogólna oferta inkubatora mówiąca, że jest on w stanie zapewnić, tak jak mówiłem na początku, pomieszczenie biurowe, wyposażenie tego pomieszczenia, potrzebny sprzęt i oprogramowanie. I tak właściwie potrzebna jest już tylko osoba, która by tym zarządzała. Nic jednak nie jest narzucane. Przychodzimy i dostajemy pewien pakiet, w zależności od tego, w jakim okresie zgłosimy się do inkubatora i jakimi środkami on dysponuje, dostosowuje ofertę bezpośrednio do osoby. Ja na przykład skorzystałem tylko z pomieszczenia plus kilka szafek na wystrój. Całe wyposażenie, sprzęt i komputery są własnością firmy, a nie inkubatora. Wszystko tak naprawdę zależy od tego, czego potrzebujemy. Wystarczy z pomysłem, jaki mamy na biznes czy na własną firmę, przyjść do inkubatora lub do władz uczelni, przedstawić im swój projekt i potrzeby. Może się okazać, że uczelnia rozszerzy swoją ofertę specjalnie na korzyść studenta. Bo ten inkubator powstał dla studentów, a nie odwrotnie.
Teraz POMYSŁ NA WŁASNY BIZNES, wcześniej STARTER - AKADEMICKI DOPALACZ PRZEDSIĘBIORCZOŚCI I WĘDKA PRZEDSIĘBIORCZOŚCI – co może Pan powiedzieć o tych programach?
– Są to programy wpierane ze środków Ministerstwa Gospodarki na aktywizację wśród studentów chęci połączenia uczelni z działalnością biznesową. W ramach tych programów organizowane są wszelkiego rodzaju szkolenia związane z biznesem – prawo, zarządzanie i przedsiębiorczość. To, że powstają kolejne programy, świadczy o zainteresowaniu studentów taką ofertą. A także o tym, że inkubator działa sprawnie i efektywnie.
Skoro tak jest, to dlaczego do tej pory powstały tylko dwie firmy?
– Zainteresowanie jest duże. I o tym świadczy choćby fakt, że pracownicy, którzy są zatrudnieni u mnie w firmie – sześć osób i trzech praktykantów – wszyscy mieli ten sam pomysł, ale nie każdy z nich zakładał oddzielną działalność. Tak jak mówiłem, osoba zgłaszająca się do inkubatora otrzymuje informację, czy inne osoby również były tym tematem potencjalnie zainteresowane. Umożliwia to połączenie tych studentów. Jednoosobowa działalność jest ryzykowna i wszystko wtedy jest na głowie jednej osoby, gdy działa zespół, to jest lepiej. W przypadku Flusso to była jeszcze większa liczba osób, z tego co wiem, żeby założyć firmę, zintegrował się cały kierunek. Zakładanie kilku analogicznych działalności byłoby błędem, bo wszyscy konkurowaliby ze sobą, świadcząc te same usługi i na podobnym poziomie.
Racja. Wiemy już jak student może skorzystać z inkubatora, a co ma z tego uczelnia?
– Szkoła wykorzystuje to w celach promocyjnych. Ambicją uczelni jest, poza wykształceniem, dać absolwentowi łatwiejszy start w życie zawodowe. I to jest pewien element promowania tego. Ideą inkubatora było od początku zakładanie kół naukowych, aktywnie działających, w których studenci pracują razem, tworzą projekty komercyjne. Z koła naukowego wychodzą do inkubatora jako gotowa już firma. To jest po prostu kontynuacja planu nauczania PWSZ. Szkoła ma konkretną wizję, żeby stworzyć specjalistów, a najlepszym dowodem na to, że wykształciła dobrych specjalistów, jest to, że oni sami mają firmy. Poza tym, że są zatrudniani w innych przedsiębiorstwach, zakładają też własne i odnoszą sukcesy. To jest super reklama dla uczelni. Obopólna korzyść.
Na zakończenie proszę powiedzieć parę słów o swojej firmie, czym się konkretnie zajmujecie?
– Rewizja.net jest agencją interaktywną. Świadczymy przede wszystkim usługi związane z kreowaniem wizerunku firmy w internecie. Specjalizujemy się w tworzeniu dedykowanego oprogramowania dla firm, ostatnio np. stworzyliśmy program dla niewielkiej warszawskiej firmy kurierskiej. Ukierunkowujemy się przede wszystkim na rynek ogólnopolski, a nie elbląski. Staramy się nie działać bezpośrednio na naszym bardzo już zagęszczonym rynku dlatego, że Elbląg jest niewielkim miastem, a ma sporo firm z obszaru reklamy i internetu. My wyszliśmy poza granice – Kraków, Warszawa i inne większe miasta. Działamy już od prawie dwóch lat, możemy pochwalić się pewnymi sukcesami, m.in. wygranymi konkursami ogólnopolskimi.
----------------------------------------------------- Tekst sponsorowany -----------------------------------------------------