Hit, Polakom za granicą to nie przeszkadza, ale u siebie jakby mogli to sraliby we własne gniazdo, ile się da. Kombinatorstwo z etykietami. Awarie się zdarzają, ale tu nie można być nieomylnym. W pewnym kraju miałem do najbliższego sklepu 20km, zdarzyło mi się z workiem butelek wrócić i nie rozpaczałem z tego powodu. Ludzie oderwani od pługa, który tylko potrafią narzekać. Przykry jest obraz tego społeczeństwa.