Portret legendy. Opowieść o Kasprze Bekieszu

Zbiory Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu wzbogacają się nie tylko dzięki darom życzliwych mieszkańców czy znaleziskom archeologicznym. Cały czas aktywnie poszukujemy na rynku antykwarycznym przedmiotów świadczących o bogatej historii naszego miasta i regionu. Tragedia II wojny światowej sprawiła, że materialne dziedzictwo Elbląga zostało w dużej mierze zniszczone, a to, co przetrwało, rozproszyło się po świecie. Ciągłość historyczna miasta została wówczas bezpowrotnie przerwana - wiele tradycji zanikło, a pamięć o dawnych bohaterach wygasła.
Artefakty z muzealnej kolekcji pozostają często jedynymi śladami niegdysiejszej chwały. Stanowią tropy, za którymi podążamy, by ożywić przeszłość. Dzisiaj chciałbym rzucić nieco więcej światła na postać, która już za życia stała się legendą. Okazję do tej opowieści daje zakupiona przez nasze Muzeum litografia z wizerunkiem elbląskiego bohatera doby XVI wieku - Kaspra Bekiesza.
W elbląskim Muzeum już od ponad dekady można podziwiać obraz olejny pędzla francuskiego malarza Alexisa Grimou, przedstawiający Bekiesza. Dzieło zostało zakupione w 2014 roku dzięki zaangażowaniu władz miasta oraz elbląskich spółek i do dziś stanowi perłę naszej kolekcji sztuki. W ostatnim czasie do grona pamiątek związanych z tą niezwykle barwną postacią dołączył portret wydany w 1841 roku przez wileńskiego litografa Józefa Oziębłowskiego. Grafika powstała na potrzeby monumentalnej monografii Wilna pióra Józefa Ignacego Kraszewskiego i przez lata pozostawała głównym źródłem wiedzy na temat wyglądu bohatera niniejszego tekstu.
Artefakty z muzealnej kolekcji pozostają często jedynymi śladami niegdysiejszej chwały. Stanowią tropy, za którymi podążamy, by ożywić przeszłość. Dzisiaj chciałbym rzucić nieco więcej światła na postać, która już za życia stała się legendą. Okazję do tej opowieści daje zakupiona przez nasze Muzeum litografia z wizerunkiem elbląskiego bohatera doby XVI wieku - Kaspra Bekiesza.ponad dekady można podziwiać obraz olejny pędzla francuskiego malarza Alexisa Grimou, przedstawiający Bekiesza. Dzieło zostało zakupione w 2014 roku dzięki zaangażowaniu władz miasta oraz elbląskich spółek i do dziś stanowi perłę naszej kolekcji sztuki. W ostatnim czasie do grona pamiątek związanych z tą niezwykle barwną postacią dołączył portret wydany w 1841 roku przez wileńskiego litografa Józefa Oziębłowskiego. Grafika powstała na potrzeby monumentalnej monografii Wilna pióra Józefa Ignacego Kraszewskiego i przez lata pozostawała głównym źródłem wiedzy na temat wyglądu bohatera niniejszego tekstu.
Kasper Bekiesz był jedną z najbardziej niezwykłych postaci XVI-wiecznej Europy Środkowej - człowiekiem, który przeszedł drogę od drobnego węgierskiego szlachcica do jednego z najpotężniejszych ludzi Siedmiogrodu, by w końcu umrzeć jako lojalny żołnierz polskiego króla. Jego losy to gotowy scenariusz filmu przygodowego: pełne są zwrotów akcji, spisków, upadków i niespodziewanych pojednań.
Urodził się około 1520 roku w zubożałej, lecz starej rodzinie szlacheckiej z okolic węgierskiego Békésu. Zdolny, odważny i niespokojny duchem, wcześnie trafił na dwór Pétera Petrovicsa - dowódcy wiernego królowi Janowi Zápolyi. Tam nauczył się sztuki dworskiej, zasad polityki i gry o wpływy. Po śmierci patrona Bekiesz znalazł się w kręgu zaufanych osób królowej Izabeli Jagiellonki oraz jej syna Jana II Zygmunta Zápolyi. To był punkt zwrotny: z dworskiego urzędnika wyrósł na polityka, który przez lata współrządził Siedmiogrodem. Źródła podają, że książę Jan Zygmunt „bez jego rady niczego nie czynił” - Bekiesz był jego cieniem, doradcą, przyjacielem, a nierzadko faktycznym decydentem.
W połowie XVI stulecia Siedmiogród był jak statek miotany na falach historii - między potęgą Habsburgów a Imperium Osmańskim. Bekiesz, stojąc u boku młodego księcia, musiał nauczyć się żeglugi po tych wzburzonych wodach. Początkowo wierzył, że to sojusz z sułtanem zapewni niezależność królestwa Zápolyi. To on sam w 1565 roku udał się do Konstantynopola, by zabiegać o poparcie Sulejmana Wspaniałego. Jego misja zakończyła się powodzeniem: przywiózł listy pełne obietnic, tytuł „wiernego syna” od samego sułtana, a jego herb szlachecki wzbogacił się o mobilia w postaci półksiężyca i gwiazdy. Jednak dyplomatyczny sukces okazał się złudny - w tym samym czasie cesarskie wojska ruszyły na północne Węgry, a turecka pomoc nie nadeszła na czas. Gdy cesarz Maksymilian rozpoczął ofensywę, Jan Zygmunt próbował grać na dwa fronty. Bekiesz miał przekonać Portę, że Siedmiogród pozostanie jej wierny, a zarazem prowadzić potajemne rozmowy z Wiedniem. W tych miesiącach okazało się, jak błyskotliwy był jego umysł. Potrafił rozmawiać z Turkami jak dyplomata Wschodu, a cesarskim posłom kłaniać się jak dworzanin Zachodu i zachować przy tym przekonanie, że służy przede wszystkim interesowi swojego kraju.
Lecz fortuna zmienną jest, a Bekiesz o tym przekonał się najboleśniej. Jego lawirowanie między sułtanem a cesarzem sprowadziło na Siedmiogród gniew obu potęg. Sułtan posłał groźne ostrzeżenie, Habsburgowie uznali Bekiesza za zdrajcę. Odtąd jego imię budziło emocje: jedni widzieli w nim genialnego stratega, inni człowieka niebezpiecznego i pysznego. W 1568 roku, po śmierci Sulejmana, polityczna równowaga załamała się. Nowy sułtan Selim II nie darzył Siedmiogrodu zaufaniem, a Bekiesz zaczął skłaniać się ku ugodzie z cesarzem. To on przygotował porozumienie w Spirze (1570), które kończyło spór o tytuł królewski i gwarantowało Siedmiogrodowi pewną autonomię. Było to jego największe dyplomatyczne zwycięstwo, ale i początek końca. Zanim ugoda zdążyła wejść w życie, książę Jan Zygmunt zmarł, co zniweczyło cały plan. Bekiesz stracił wszystko: stanowiska, majątek i wpływy. Gdyby był obecny w Siedmiogrodzie, mógłby - jak twierdzili współcześni - sam zostać wybrany władcą. Nieszczęśliwym trafem informacja o śmierci księcia spotkała go jednak w czasie choroby z dala od domu. Władzę objął jego polityczny rywal - Stefan Batory, a Bekiesz z dnia na dzień stał się banitą.
Nie pogodził się z tym od razu. W 1575 roku, wsparty przez Habsburgów i nielicznych zwolenników, podjął próbę zbrojnego odzyskania władzy. Jednak w bitwie pod Kerelőszentpál jego wojska zostały rozbite, a on sam cudem uniknął śmierci. Odtąd ciągnęła się za nim legenda buntownika - człowieka, który zbyt wysoko mierzył, ale nie potrafił przestać walczyć. Zmuszony do ucieczki, wędrował między Wiedniem, Pragą i Polską, aż w 1576 roku los zetknął go ponownie z Batorym, już wtedy królem Rzeczypospolitej. Dwaj dawni wrogowie podali sobie ręce. Bekiesz został przyjęty na królewski dwór i odzyskał godność wojskowego dowódcy.
Tak rozpoczął się nowy, polski rozdział jego życia. Już rok później odegrał on rolę, dzięki której na zawsze zapisał się w dziejach Elbląga.
W 1577 roku, podczas buntu Gdańska przeciw królowi, flota gdańska wsparta przez Duńczyków uderzyła na Elbląg - wierny Batoremu port królewski. Miasto znalazło się w niebezpieczeństwie, a jego spichlerze i magazyny zaczęły płonąć. Wtedy właśnie Batory wysłał do Elbląga swojego zaufanego dowódcę - Kaspra Bekiesza. Ten przybył z kilkuset żołnierzami, objął komendę i w krótkim czasie opanował sytuację. Z niezwykłą energią zorganizował obronę, a potem odparł gdańsko-duński desant. Przez kilka dni toczyły się zażarte walki, aż wreszcie przeciwnik odstąpił. Straty miasta były poważne - spłonęło kilkadziesiąt budynków na przedmieściach - ale dzięki Bekieszowi ocalały mury miejskie, port, a samo miasto pozostało niemal nietknięte. Mieszczanie wystosowali do króla list, w którym dziękowali za „cnotę, umiarkowanie i doświadczenie wojskowe” swojego obrońcy. Tak Bekiesz stał się bohaterem Elbląga, sam król nagrodził go nadaniem indygenatu, czyli obywatelstwa Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego (1578), własnym herbem, starostwem Lanckorońskim, ziemiami i murowanym domem w Krakowie, zwanym dzisiaj Pałacem pod Baranami.

Bekieszowa Góra z ruiną wieży w tle przedstawienia Katedry w Wilnie, 1847 r.
Po obronie Elbląga Bekiesz nie osiadł na laurach. Towarzyszył królowi w wyprawach przeciw Moskwie i uczestniczył w zdobyciu Połocka w 1579 roku, jednym z największych sukcesów Batorego. Za zasługi otrzymał nadania ziemskie i godności, ale zdrowie miał już kruche - choroba, która dopadła go podczas kampanii, doprowadziła do śmierci w Grodnie, najprawdopodobniej 7 listopada 1579 roku. Król, mimo różnic wyznaniowych (Bekiesz uchodził za religijnego ekscentryka - był arianinem, a według niektórych wręcz ateistą), nakazał pochować go z honorami i przewieźć jego ciało do Wilna. Ponieważ jednak żadne cmentarze nie chciały przyjąć „heretyka”, Batory polecił wznieść dla niego osobny grobowiec na wzgórzu nad rzeką Wilejką. Tam powstała marmurowa, ośmioboczna wieża - niezwykłe miejsce pamięci, które jako „Bekieszowa Góra” obrosła w wiele legend. Wedle jednej z nich Bekiesz zginął, kiedy zjeżdżał konno z jej szczytu, wiedziony diabelskimi podszeptami. Wieża niestety nie przetrwała do naszych czasów, podmywana wodami strumienia runęła około połowy XIX wieku. Pod gruzami lokalni historycy odnaleźli czaszkę oraz żółtą aksamitną czapkę. Znaleziska trafiły do Muzeum Starożytności w Wilnie, lecz później oba eksponaty zaginęły.
Niezwykle barwny żywot Bekiesza był odzwierciedleniem jego żywiołowego temperamentu. Jak pisał o nim Józef Ignacy Kraszewski: „Przez współtowarzyszy wielbiony, chociaż z charakteru dumnym był, porywczy, chciwy wywyższenia i czci”, a także „mężny wojak, dumny i nikomu nie umiejący ustępować człowiek”. Według legendy, tuż przed śmiercią Bekiesz zawołał: „Nie dbam o niebo, nie boję się piekła”, czym jeszcze raz dał wyraz niezłomności swego charakteru.

„Śmierć Bekiesza” - drzeworyt Stanisława Matusiaka w publikacji „Podania i legendy wileńskie” Władysława Zahorskiego, 1925 r.
Obecnie po dawnej sławie Kaspra Bekiesza nie ma już śladu (jej cieniem może być jedynie nazwa spopularyzowanego przez niego ciepłego płaszcza, zwanego do dzisiaj bekieszą), ale legenda o bohaterskim obrońcy miasta długo żyła w pamięci elblążan. Tak długo jak Elbląg pozostawał polskim miastem, odbywały się coroczne msze dziękczynne upamiętniające wydarzenia z 1577 roku. Dzisiaj wracamy do postaci Bekiesza - dyplomaty, żołnierza i awanturnika, jednej z najbarwniejszych postaci XVI wieku w naszej części Europy. Los związał go z Elblągiem tylko krótkim, choć szalenie ważnym epizodem, gdzieś na życiowej drodze z Siedmiogrodu przez Kraków do Wilna. Lokalna historia splata się tutaj z epopeją całego kontynentu, a Bekiesz może być symbolem naszego udziału w tej wielkiej europejskiej opowieści.
Źródła:
Kraszewski J.I., Wilno: od początków jego do roku 1750. T. 3, Wilno, 1841
Grochowski W., Kasper Bekiesz, [w:] Tygodnik Ilustrowany, T.4, nr 113 (23 listopada 1861)
Szadeczky L., Békés Gáspár 1520-1579, Budapeszt, 1887
Zahorski W., Podania i legendy wileńskie, Wilno, 1925
Historia Elbląga, T. II, cz. 1, pod red. A. Grotha, Gdańsk 1996
Jędrzejski J., Hetmani i dowódcy I Rzeczpospolitej. Część II, Warszawa, 2022