UWAGA!

----

Nadzieja przyszła za późno. Olimpia znów bez punktów

 Elbląg, Nadzieja przyszła za późno. Olimpia znów bez punktów
fot. Anna Dembińska (arch. portEl.pl)

Spotkanie już przed pierwszym gwizdkiem miało swój ciężar. Ciężar tabeli i wyników z innych stadionów. Nie sposób było uciec od świadomości, że wynik meczu z GKS-em poprowadzi albo ku oddechowi, albo ku dusznej końcówce sezonu. W przypadku potknięcia Olimpia wchodziłaby w strefę z wyraźnym widmem spadku. Zwycięstwo byłoby niczym uchylone okno w dusznym pokoju. Wystarczyło je tylko otworzyć.

Żółto-biało-niebiescy zaczęli w nieco przemeblowanym wydaniu. Maciej Tobojka dostał szansę od pierwszej minuty, bo już wcześniej, przeciwko Mławiance, po wejściu na boisko potrafił dać impuls. Tym razem miał nadać rytm od początku. Zabrakło natomiast Bartosza Winklera, który swoje minuty zbierał w rezerwach. Taki ruch zawsze coś mówi.

Sam mecz układał się pod dyktando gospodarzy, GKS Bełchatów narzucił ton tej opowieści. Już w 14. minucie Olimpia mogła zostać rozbrojona. Sytuacja sam na sam, ale Wojciechowski zachował się bezbłędnie. Interwencja pewna, zdecydowana, dająca chwilę złudnego spokoju. Złudnego, bo piłka nożna nie znosi długiego wytchnienia. Dwie minuty później wszystko zostało dopieszczone. Dośrodkowanie precyzyjne jak cięcie skalpelem, ruch w polu karnym niemal podręcznikowy i strzał głową Jakuba Bartosińskiego, przy którym bramkarz był już bezradny. Kłopoty Olimpii.

Niestety elblążanie grali słabo. Ponownie nie byli w stanie stworzyć jakiegokolwiek zagrożenia pod bramką rywala. Na domiar złego padł drugi gol. W 58. minucie Adam Dębiński oddał strzał i zrobiło się fatalnie. Wojciechowski być może był zasłonięty, ale pozostaje wrażenie, że mógł interweniować lepiej. Kłopoty Olimpii narastały.

Ożywienie po stronie elblążan jednak w końcu przyszło. W 67. minucie składna akcja zakończyła się dobrym strzałem Kozery, ale bramkarz gospodarzy zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Niewątpliwie oglądaliśmy minuty, w których Olimpia przejmowała inicjatywę i coraz odważniej szukała bramki kontaktowej, zresztą w końcu się udało. Kondracki zagrał jeszcze z własnej połowy, piłkę przejął Kołoczek, dośrodkował w pole karne, a tam najprzytomniej zachował się Kozera. Elblążanie ruszyli dalej, rzucili wszystko na jedną kartę, próbując odrobić straty. Otworzyli się i narazili na kontrataki. GKS Bełchatów miał swoje okazje, ale za każdym razem Wojciechowski stawał na wysokości zadania. Do czasu. W ostatniej akcji meczu padł cios ostateczny. Nikodem Powroźnik zamknął spotkanie.

Olimpia w formie dramatycznej. Piąta porażka z rzędu. Do końca sezonu pozostało pięć spotkań, ale przy takiej dyspozycji wizja IV ligi przestaje być straszakiem, a zaczyna być realnym scenariuszem

 

GKS Bełchatów - Olimpia Elbląg 3:1 (1:0)

bramki: 1:0 - Bartosiński (16. min.), 2:0 - Dębiński (58. min.), 2:1 - Kozera (82. min.), 3:1 - Powroźnik (90+8 min.)

 

Olimpia: Wojciechowski - Szczudliński (90+3 Dettlaff), Wierzba, Czernis (77’ Marucha), Pek, Sznajder, Czapliński (90+3 Laszczyk), Tobojka (46’ Kondracki), Kołoczek, Krawczyk (46’ Karbownik), Kozera


Najnowsze artykuły w dziale Olimpia

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • 😂😂😂
  • Przybyła i poległa !!!!
  • Pycha kroczy przed upadkiem... oby tak dalej, ligę niżej
  • Efekt nowej miotły :D
  • Kłaniam się Drodzy Czytelnicy oraz aktywni Komentatorzy po tym jakże bolesnym widowisku. Człowiek odpalił grilla, pomyślał, że nadejdzie nowy impuls i odrobina piłkarskiej jakości, a tymczasem porażka 3:1 w Bełchatowie brutalnie sprowadziła nas na ziemię. Zobaczyliśmy spektakl statyczności i futbolu tak przewidywalnego, że aż przykrego dla oka. Poza jednym wywalczonym trafieniem królował brak dokładności, mało celnych strzałów i desperackie wybijanie piłki do przodu. Zdarzyło się kilka prób zrywów, ale niemal każda akcja kończyła się błędem lub niecelnym podaniem. Trudno tu mówić o jakiejkolwiek jakości, gdy zespół porusza się w takim tempie, jakby majówkowa karkówka zalegała jeszcze wszystkim na żołądku. Powiem to z bólem, ale i z poczucia obowiązku wobec brutalnej prawdy: my po prostu do tej 3 ligi nie pasujemy. Nawet ten honorowy gol nie zmienia faktu, że to nie jest drużyna dająca dziś argumenty, by wierzyć w utrzymanie. Widmo spadku nie tylko zajrzało nam w oczy, ono usiadło już przy naszym stole i sięgnęło po dokładkę. Bez cudu godnego największych piłkarskich kronik, los tej drużyny wydaje się przesądzony. Kochani Przyjaciele, serce boli, oczy krwawią, ale człowiek i tak będzie patrzył, bo taka już dola kibica. Spokojnego wieczoru Wam życzę!
  • I już strefa spadkową.....
  • Czy ktoś liczył, że Kozera i reszta nagle zacznie grać? Ten zespół reprezentuje umiejętności na dolną połowę 4 ligi. Osoba, która podpisała z nimi kontrakty i wypłaca im jakiekolwiek pieniądze powinna zostać zwolniona w trybie dyscyplinarnym. Bardzo słaby GKS nie miał najmniejszych problemów, żeby ich ograć.
  • @Acme Crew - Bardzo trafny komentarz I prośba do redakcji, jeden taki konkretny i dosadny, resztę blokować po co te pomyje, które się wyleją późnym wieczorem po kielichu i giętej dyskontowej
  • Nic nowego
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6
    0
    Abbbbbbbbbbbbbb(2026-05-02)
  • I się sprawdza koordynator to największy szkodnik Olimpii doprowadził do spadku z 2 ligi do trzeciej a teraz z karierowiczem doprowadzi do spadku do 4 ligi brawo zarząd brawo prezes
  • olimpia 14 miejsce na czas obecny spadek do 4 ligi jeszcze dwa mecze z widzewem i wigrami i 100 % spadek do 4 ligi na lata a smialsmy sie z stomilu
  • z łks2 spada 5 druzyn
Reklama