Olimpia wraca na Agrykola

Kiedyś starcia z ŁKS Łomża były dla Olimpii gwarancją punktów, obecnie wszystko wygląda inaczej. Drużyna z Podlasia przyjedzie do Elbląga jako faworyt, ale pozostaje w wielopłaszczyznowym kryzysie. Sobota przy Agrykola zapowiada się więc jako mecz pełen pytań: czy ŁKS potwierdzi, że jest kandydatem do awansu, a może Olimpia zaskoczy i zrewanżuje się za jesień?
Dawniej starcia z łomżyńskim zespołem były dla elbląskich kibiców niemal synonimem zwycięstwa, ale od zeszłego roku historia potoczyła się inaczej. W pierwszej rundzie w Łomży nie było miejsca na sentymenty, ŁKS wygrał 3:0 i wyraźnie pokazał, że role w tej rywalizacji uległy zmianie. Teraz czas na rewanż, tym razem to Olimpia będzie gospodarzem i zagra po raz pierwszy przy Agrykola w 2026, choć będzie to już szóste spotkanie w tym roku i trzecie w roli gospodarza. Dwa wcześniejsze żółto-biało-niebiescy rozegrali przy Skrzydlatej.
Spotkanie z ŁKS-em jawi się jako szansa na rewanż, a jednocześnie tworzy przestrzeń na rehabilitację po ostatnim, bolesnym wieczorze w Sieradzu. W starciu z Wartą, Olimpia została wyraźnie zdominowana. Pierwsza połowa to materiał wyłącznie do zapomnienia. Po przerwie było więcej życia, odwagi i jakości, ale to wciąż za mało. W tej szarości pojawił się jednak mały plus. Swoje pierwsze minuty otrzymał Oliwier Turulski, który wszedł na boisko w 87. minucie. Tylko czas pokaże, czy to początek czegoś większego. Ogólnie rzecz biorąc, sobotnia, zbliżająca się konfrontacja nie będzie tylko grą o trzy punkty, należy oczekiwać odpowiedzi i reakcji zespołu, który musi jak najszybciej się pozbierać.
ŁKS w kryzysie
Faworytem pozostaje ŁKS Łomża, choć obraz tego zespołu w ostatnich tygodniach nie jest już tak jednoznaczny. Sportowo to wciąż drużyna groźna, zdolna narzucić swoje warunki każdemu rywalowi, jednocześnie coraz więcej mówi się o sprawach pozaboiskowych. Wokół klubu narasta szum, zamieszanie, oskarżenia i coraz głośniejsze sygnały o problemach finansowych. Do tego dochodzą medialne informacje o proteście piłkarzy i wstrzymaniu treningów. To nie są pojedyncze sygnały, ale obraz sytuacji, który może mieć realny wpływ na funkcjonowanie zespołu.
A jeszcze niedawno wszystko układało się zgodnie z planem. Rok stulecia miał być czasem walki o awans. Fundament sportowy jest solidny, a cały projekt sprawiał wrażenie dobrze poukładanego. Ten obraz zaczyna się jednak chwiać. Problemy finansowe przestają być tłem, a stają się jednym z głównych bohaterów. Doniesienia o zaległościach i napięciach w drużynie uderzają w szatnię. Gdy tam pojawia się rysa, odbija się to na całym funkcjonowaniu klubu.
W tej atmosferze głos zabrał zarząd klubu. Oświadczenie utrzymane w spokojnym, uporządkowanym tonie sprawia wrażenie próby opanowania sytuacji, a nie zaogniania sporu. Klub przyznaje, że problemy istnieją, ale podkreśla narrację o błędach formalnych przy rozliczeniach, zobowiązaniach oraz trudnościach z płynnością finansową. Obecne trudności mają być efektem opóźnień w finansowaniu i ograniczeniu środków, a nie celowego działania. Zarząd zaznacza, że pracuje społecznie i nie pobiera wynagrodzenia, co ma wzmacniać jego wiarygodność.
Problem w tym, że rzeczywistość boiskowa coraz mocniej splata się z tą pozaboiskową. Informacje o proteście zawodników pokazują, że sytuacja nie jest wyłącznie wizerunkowa. To realne zagrożenie w walce o awans, który jeszcze niedawno wydawała się bardzo realny. ŁKS Łomża znajduje się więc w trudnym momencie. Z jednej strony wciąż dysponuje zespołem zdolnym rywalizować o najwyższe cele, z drugiej natomiast musi zmierzyć się z problemami, które mogą ten wysiłek przekreślić.
Ostatnia forma
Jeszcze niedawno ŁKS Łomża wyglądał jak zespół stabilny i konsekwentny, obecnie jednak pojawia się coraz więcej znaków zapytania. Dwa tygodnie temu porażka u siebie z rezerwami Wisły Płock, tydzień później przegrana w Radomiu z Bronią, która tym samym przełamała serię sześciu meczów bez zwycięstwa. Na tym jednak nie koniec zawirowań. Wokół zespołu pojawiają się również wątki poboczne, które nawet jeśli mają charakter medialny, mogą wpływać na atmosferę. W kontekście Radomiaka Radom przewinęło się nazwisko Marcina Sasala, co ma związek z trudną sytuacją klubu w PKO Ekstraklasie. Po porażce w Gliwicach zespół spadł na 14. miejsce i coraz więcej wskazuje na walkę o utrzymanie, a według doniesień posadę może stracić Kiko Ramirez.
Sam szkoleniowiec ŁKS-u odniósł się do sprawy w rozmowie z echodnia.eu: – Dziś nie jest Prima Aprilis - mówił Sasal, dodając: – Obecnie nikt z klubu (Radomiaka - dop. qba) ze mną się nie kontaktował. Jeśli takie rozmowy by się odbyły, to jestem na nie gotowy.
Ogólnie trudno mówić o pełnym spokoju, wokół ŁKS-u mnóstwo zamieszania. Mimo wszystko pozostają drużyną z potencjałem i realnymi aspiracjami awansu.
Bilans konfrontacji
9 meczów - 8 zwycięstw Olimpii, 1 wygrana ŁKS-u, bramki: 22:8
24.09.1984 r. - Olimpia Elbląg - ŁKS Łomża 1:0 (Karman)
12.05.1985 r. - ŁKS Łomża - Olimpia Elbląg 0:2 (Gorząch, Spychalski)
16.10.1988 r. - ŁKS Łomża - Olimpia Elbląg 0:3 (Spychalski, Rajkiewicz, Szałachowski)
11.06.1989 r. - Olimpia Elbląg - ŁKS Łomża 4:0 (Bianga, Buczkowski x2, Boros)
27.09.2014 r. - ŁKS Łomża - Olimpia Elbląg 2:4 (Kolosov x2, Stępień, Bojas)
25.04.2015 r. - Olimpia Elbląg - ŁKS Łomża 2:1 (Kubowicz, Bojas)
31.10.2015 r. - ŁKS Łomża - Olimpia Elbląg 1:4 (Kolosov, Kubowicz, samobójcza, Ł. Pietroń)
22.05.2016 r. - Olimpia Elbląg - ŁKS Łomża 2:1 (Wenger, Kolosov)
06.09.2025 r. - ŁKS Łomża - Olimpia Elbląg 3:0
Olimpia Elbląg - ŁKS Łomża w sobotę, 28 marca, godz. 15.