Teraz ja - „Elbląg, it's my love, and life!”

W gościnnych progach firmy Pujan 29 marca, pod egidą Elbląskiego Komitetu Obywatelskiego i na Jego wniosek, przy jajowatym stole, spotkała się Władza Elbląga i Naród, czyli tubylcy. Cel spotkania był jeden: spowiedź wielkanocna, czyli co tam w Ratuszu po 100 dniach nowych rządów.
Pan Prezydent przysłał silną ekipę pod wodzą przewodniczącego Rady Miasta Jerzego Wcisły, wiceprezydenta Adama Witka, pracowników i radnych. Z drugiej strony EKO, portEl i ciekawski naród, do którego i ja się zaliczałem. Wobec braku napojów chłodzących (organizatorzy chyba zapomnieli podać, choć były przygotowane) spotkanie odbyło się na sucho...
Rozpoczęło się w atmosferze (z akcentem na „o”) wyczekiwania, czy aby nie nastąpi zmasowany atak na Władzę. Szybko jednak – i dobrze – wyjaśniło się, że nikt nie będzie dokuczał Władzy, która dopiero co obeznała się z problematyką i spuścizną po poprzedniej. Dlatego dyskusja poszła w kierunku problemów, jakie dostrzega Władza teraz, po tych 100 dniach, pod kątem realizacji 22 punktów programu wyborczego Prezydenta.
Nie jest moją rolą wyręczanie dziennikarzy zawodowców i relacjonowanie szczegółów, które trzeba by było autoryzować. Ograniczę się do spostrzeżeń ogólnych. W swoim życiorysie zawodowym uczestniczyłem w wielu podobnych spotkaniach, ale żadna z poprzednich władz nie podchodziła do spraw miasta tak profesjonalnie i z takim zaangażowaniem. Udzielane odpowiedzi były kompetentne i wyważone. Otwartość Władzy na kontakty z elblążanami jest godna pochwały – oby nie nastąpiło „zmęczenie materiału”...
Zapowiedź obsadzenia stanowiska Architekta Miejskiego i nadzieja na zabudowę obecnego Bulwaru Zygmunta Augusta kamieniczkami w przedwojennym stylu najbardziej mnie ucieszyły.
Pozwoliłem sobie na głos w dyskusji. Zasugerowałem, aby Władza na tle mnogości spraw (22 punkty), tak w swojej działalności bieżącej, jak i w opracowywanym, nowym planie rozwoju miasta miała przede wszystkim na względzie:
– zagwarantowanie przedsiębiorcom przyjaznej i stabilnej polityki fiskalnej,
– wspieranie młodych przedsiębiorców,
– propagowanie marki Elbląg w Polce, Europie i na świecie.
Szczególnie dwa pierwsze punkty, według mnie, wymagają szczegółowego rozpisania i podania do wiadomości przedsiębiorców obecnych i nowych, na których miasto liczy... Po to, aby wiedzieli, na co oni mogą liczyć od miasta.
Tylko te działania mogą spowodować rozwój produkcji w mieście, pomoc elbląskim przedsiębiorcom, większe wpływy do kasy miasta. Będzie wtedy można sprawniej realizować pozostałe zadania, które wymagają olbrzymich nakładów... Niestety, potrzebne są środki.
Finalnie elblążanie stawać się będą zamożniejsi i szczęśliwsi, w mieście, które chyba kochają i w którym przyszło im żyć.
Spotkanie zakończyło się wnioskiem o potrzebie kontynuowania tego trendu, czyli rozmów Władzy z elblążanami. Zobaczymy, na jak długo starczy zapału.
Rozpoczęło się w atmosferze (z akcentem na „o”) wyczekiwania, czy aby nie nastąpi zmasowany atak na Władzę. Szybko jednak – i dobrze – wyjaśniło się, że nikt nie będzie dokuczał Władzy, która dopiero co obeznała się z problematyką i spuścizną po poprzedniej. Dlatego dyskusja poszła w kierunku problemów, jakie dostrzega Władza teraz, po tych 100 dniach, pod kątem realizacji 22 punktów programu wyborczego Prezydenta.
Nie jest moją rolą wyręczanie dziennikarzy zawodowców i relacjonowanie szczegółów, które trzeba by było autoryzować. Ograniczę się do spostrzeżeń ogólnych. W swoim życiorysie zawodowym uczestniczyłem w wielu podobnych spotkaniach, ale żadna z poprzednich władz nie podchodziła do spraw miasta tak profesjonalnie i z takim zaangażowaniem. Udzielane odpowiedzi były kompetentne i wyważone. Otwartość Władzy na kontakty z elblążanami jest godna pochwały – oby nie nastąpiło „zmęczenie materiału”...
Zapowiedź obsadzenia stanowiska Architekta Miejskiego i nadzieja na zabudowę obecnego Bulwaru Zygmunta Augusta kamieniczkami w przedwojennym stylu najbardziej mnie ucieszyły.
Pozwoliłem sobie na głos w dyskusji. Zasugerowałem, aby Władza na tle mnogości spraw (22 punkty), tak w swojej działalności bieżącej, jak i w opracowywanym, nowym planie rozwoju miasta miała przede wszystkim na względzie:
– zagwarantowanie przedsiębiorcom przyjaznej i stabilnej polityki fiskalnej,
– wspieranie młodych przedsiębiorców,
– propagowanie marki Elbląg w Polce, Europie i na świecie.
Szczególnie dwa pierwsze punkty, według mnie, wymagają szczegółowego rozpisania i podania do wiadomości przedsiębiorców obecnych i nowych, na których miasto liczy... Po to, aby wiedzieli, na co oni mogą liczyć od miasta.
Tylko te działania mogą spowodować rozwój produkcji w mieście, pomoc elbląskim przedsiębiorcom, większe wpływy do kasy miasta. Będzie wtedy można sprawniej realizować pozostałe zadania, które wymagają olbrzymich nakładów... Niestety, potrzebne są środki.
Finalnie elblążanie stawać się będą zamożniejsi i szczęśliwsi, w mieście, które chyba kochają i w którym przyszło im żyć.
Spotkanie zakończyło się wnioskiem o potrzebie kontynuowania tego trendu, czyli rozmów Władzy z elblążanami. Zobaczymy, na jak długo starczy zapału.