Epitafium dla…

Wysłuchali wspomnień córki, obejrzeli zdjęcia, zapoznali się z dokumentami i stworzyli multimedialną prezentację poświęconą Józefowi Franczukowi, policjantowi zamordowanemu przez NKWD wiosną 1940 r. Uczniowie Zespołu Szkół Technicznych za „Epitafium dla … Oficera, któremu posadziliśmy Dąb Pamięci” otrzymali trzecią nagrodę w konkursie wojewódzkim.
Ojciec pani Marii Sadłowskiej, Józef Franczuk, jest jedną z tysięcy ofiar zbrodni katyńskiej. Jego nazwisko znalazło się na tzw. ukraińskiej liście. Pani Maria do dziś nie wie jednak, gdzie spoczywają jego szczątki, być może w Bykowni. W każdą rocznicę zbrodni z 1940 r. córka polskiego policjanta zapala przed Krzyżem Katyńskim na cmentarzu Agrykola dwa znicze – czerwony dla wszystkich ofiar i niebieski – dla taty…
W 2010 r. na terenie Zespołu Szkół Technicznych przy ul. Grottgera zasadzony został Dąb Pamięci Józefa Franczuka. Jego córka, Maria, spotykała się z uczniami i opowiadała o tragedii swojej rodziny. Tragedii skrywanej przez dziesięciolecia.
Ta historia zainspirowała Martynę Andrukajtis i Daniela Janowskiego, uczniów klasy I d o profilu mundurowym do stworzenia multimedialnej prezentacji i udziału w konkursie „Epitafium dla… Oficera, któremu posadziliśmy Dąb Pamięci”, organizowanym przez Stowarzyszenie Rodzina Katyńska, Instytut Pamięci Narodowej, Gimnazjum nr 14 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz Urząd Miejski w Olsztynie. Pochylenie się nad kartami historii, spotkanie z jej żywym świadkiem zaowocowało trzecim miejscem w konkursie.
- Pani Maria bardzo ciekawie opowiadała, udostępniła nam rodzinne fotografie oraz dokumenty, listy, które jej mama pisała, by dowiedzieć się, co stało się z mężem – mówi Martyna Andrukajtis. - Nie wszystko mogliśmy wykorzystać, bo prezentacja miała trwać tylko 5 minut. Jednak najważniejsze rzeczy staraliśmy się zamieścić.
„Wysoki, przystojny, pracowity, zapobiegliwy” – takie są wspomnienia o Józefie Franczuku (1899-1940), uczestniku wojny polsko-bolszewickiej, a później policjancie. Gdy wybuchła II wojna światowa Franczuk mieszkał wraz z rodziną – żoną i dwójką małych dzieci – w Bóbrce na Podolu . 4 listopada 1939 r. został aresztowany przez NKWD. Maria Sadłowska, wówczas 7-letnia dziewczyna, po raz ostatni widziała ojca przez więzienne kraty. Jej matka pisała listy do Lwowa, Kijowa, do Zarządu Głównego NKWD w Moskwie. Pytała, co z jej mężem. W jednej z odpowiedzi przeczytała, że podobno 26 kwietnia 1940 r. wyjechał do Kijowa… Rodzina Józefa Franczuka została wywieziona na Syberię.
- Pani Maria zaczęła od opowieści o tym, jak pojechała do Katynia, a później cofała się do czasów II wojny światowej – mówi Daniel Janowski. – Mówiła o tym, jak aresztowali jej ojca, a także o tym, jak wywozili ją na Syberię. Jej mama przez całe lata próbowała ustalić, co stało się z mężem – kontynuuje. – Pisała listy, ale nie uzyskiwała jednoznacznej odpowiedzi. Pani Maria dopiero w latach 90. XX wieku poznała prawdę o śmierci ojca.
Młodzi przyznają, że interesują się historią, szczególnie okresem II wojny światowej i dlatego chętnie przystąpili do konkursu.
- Nie chcemy, by zbrodnia katyńska została zapomniana – zapewniają uczniowie ZST w Elblągu - Jesteśmy pokoleniem, które nie ma wspomnień z tego okresu, ale póki są źródła, żyją świadkowie trzeba z tego korzystać i słuchać. To bezcenne, że można dotknąć żywej historii za pośrednictwem świadków i dowiedzieć się czegoś więcej niż tylko z książek.
Prezentacja przygotowana przez Martynę i Daniela być może będzie wykorzystywana podczas lekcji historii. Stanowi bowiem ciekawe uzupełnienie programu nauczania.
O powojennych losach pani Marii Sadłowskiej
W 2010 r. na terenie Zespołu Szkół Technicznych przy ul. Grottgera zasadzony został Dąb Pamięci Józefa Franczuka. Jego córka, Maria, spotykała się z uczniami i opowiadała o tragedii swojej rodziny. Tragedii skrywanej przez dziesięciolecia.
Ta historia zainspirowała Martynę Andrukajtis i Daniela Janowskiego, uczniów klasy I d o profilu mundurowym do stworzenia multimedialnej prezentacji i udziału w konkursie „Epitafium dla… Oficera, któremu posadziliśmy Dąb Pamięci”, organizowanym przez Stowarzyszenie Rodzina Katyńska, Instytut Pamięci Narodowej, Gimnazjum nr 14 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz Urząd Miejski w Olsztynie. Pochylenie się nad kartami historii, spotkanie z jej żywym świadkiem zaowocowało trzecim miejscem w konkursie.
- Pani Maria bardzo ciekawie opowiadała, udostępniła nam rodzinne fotografie oraz dokumenty, listy, które jej mama pisała, by dowiedzieć się, co stało się z mężem – mówi Martyna Andrukajtis. - Nie wszystko mogliśmy wykorzystać, bo prezentacja miała trwać tylko 5 minut. Jednak najważniejsze rzeczy staraliśmy się zamieścić.
„Wysoki, przystojny, pracowity, zapobiegliwy” – takie są wspomnienia o Józefie Franczuku (1899-1940), uczestniku wojny polsko-bolszewickiej, a później policjancie. Gdy wybuchła II wojna światowa Franczuk mieszkał wraz z rodziną – żoną i dwójką małych dzieci – w Bóbrce na Podolu . 4 listopada 1939 r. został aresztowany przez NKWD. Maria Sadłowska, wówczas 7-letnia dziewczyna, po raz ostatni widziała ojca przez więzienne kraty. Jej matka pisała listy do Lwowa, Kijowa, do Zarządu Głównego NKWD w Moskwie. Pytała, co z jej mężem. W jednej z odpowiedzi przeczytała, że podobno 26 kwietnia 1940 r. wyjechał do Kijowa… Rodzina Józefa Franczuka została wywieziona na Syberię.
- Pani Maria zaczęła od opowieści o tym, jak pojechała do Katynia, a później cofała się do czasów II wojny światowej – mówi Daniel Janowski. – Mówiła o tym, jak aresztowali jej ojca, a także o tym, jak wywozili ją na Syberię. Jej mama przez całe lata próbowała ustalić, co stało się z mężem – kontynuuje. – Pisała listy, ale nie uzyskiwała jednoznacznej odpowiedzi. Pani Maria dopiero w latach 90. XX wieku poznała prawdę o śmierci ojca.
Młodzi przyznają, że interesują się historią, szczególnie okresem II wojny światowej i dlatego chętnie przystąpili do konkursu.
- Nie chcemy, by zbrodnia katyńska została zapomniana – zapewniają uczniowie ZST w Elblągu - Jesteśmy pokoleniem, które nie ma wspomnień z tego okresu, ale póki są źródła, żyją świadkowie trzeba z tego korzystać i słuchać. To bezcenne, że można dotknąć żywej historii za pośrednictwem świadków i dowiedzieć się czegoś więcej niż tylko z książek.
Prezentacja przygotowana przez Martynę i Daniela być może będzie wykorzystywana podczas lekcji historii. Stanowi bowiem ciekawe uzupełnienie programu nauczania.
O powojennych losach pani Marii Sadłowskiej
Agata Janik