13 kwietnia obchodzony jest Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. W Elbląskiej Kaponierze można oglądać wystawę poświęconą sowieckiej zbrodni. Zobacz zdjęcia.
W wyniku kampanii wrześniowej w 1939 r. w sowieckiej niewoli znalazło się ćwierć miliona żołnierzy, policjantów, strażników więziennych, strażników leśnych, funkcjonariuszy wywiadu i kontrwywiadu oraz pracowników polskiej administracji. Trafili do obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Na początku kwietnia 1940 r. rozpoczęły się transporty śmierci do Smoleńska, Katynia, Charkowa i Tweru, gdzie zostali zamordowani. Ich ciała trafiły do bezimiennych mogił w Bykowni, Katyniu, Miednoje i Piatichatkach.
„Zbrodniarze z NKWD zamordowali 21 857 osób (chociaż pierwotnie sowieckie plany objęły ok. 25 700 osób, w tym 14 700 oficerów). W poszczególnych miejscach zbrodni dzienna norma egzekucji – strzałem w tył głowy, wynosiła od 250 do 300 osób. W zbrodniczą procedurę było zaangażowanych 125 funkcjonariuszy NKWD, nigdy nie osądzonych.' - możemy przeczytać na stronie internetowej Muzeum Historii Polski.
Wystawę poświęconą zbrodni katyńskiej można oglądać w elbląskiej Kaponierze, miejscu wystaw Stowarzyszenia Historyczno – Poszukiwawczego „Denar”.
- Już od dawna zastanawiałem się w jaki sposób zrobić wystawę poświęconą zbrodni katyńskiej – mówi Grzegorz Nowaczyk, kustosz Stowarzyszenia Historyczno – Poszukiwawczego Denar. - Pojechałem do Muzeum Katyńskiego w Warszawie, porozmawiałem z tamtejszymi przewodnikami i kustoszami. W Elblągu nie mamy oryginalnych znalezisk z Katynia, one są w Warszawie. Ale mamy podobne, znalezione w naszym regionie, takie same rzeczy znaleziono przy zwłokach zamordowanych w wyniku zbrodni katyńskiej.
Grzegorz Nowaczyk, kustosz S
Szczoteczka do zębów, pędzel do golenia, oprawki okularów, krzyżyki, papierośnice, zegarki to tylko niektóre z rzeczy, które możemy zobaczyć na wystawie w elbląskiej Kaponierze. Ekspozycję uzupełniają reprodukcje zdjęć z niemieckiej ekshumacji w 1943 r. Do tego przerobiony na cywilny płaszcz mundur, walizka...
- Staraliśmy się wzorować na ekspozycjach Muzeum Katyńskiego. Powinniśmy pamiętać o tej zbrodni – mówił Grzegorz Nowaczyk. - Jeżeli ktoś ma możliwość przypominać o niej, to powinien to robić. To jest nasza historia, nasi rodacy, którzy zginęli w tragiczny sposób.
Wśród eksponatów znajdują się także dwa kawałki drutu kolczastego z Katynia.
- Dostaliśmy je od pewnej pani, której członek rodziny zginął w Katyniu – wyjaśnia kustosz. - Jej mąż przywiózł je z wizyty w Katyniu, potem ona przekazała to naszemu stowarzyszeniu. Dla nich to była świętość, relikwia.
Zastanawia mnie co trzeba mieć w głowie, żeby dawać łapkę w dół pod komentarzem "cześć i chwała bohaterom, precz z komuną" albo łapkę w górę pod komentarzem "jak dobrze, że była komuna". Chyba trzeba być byłym milicjantem, ormowcem, albo dzieckiem byłego milicjanta lub ormowca. To kim ty jesteś?