Pilot kością niezgody

Czy zasada „jeden pilot na jedno mieszkanie” zawsze się sprawdza? Czy istnieje rozwiązanie idealne? Pan Piotr, który mieszka z byłą żoną w jednym mieszkaniu, ale prowadzi oddzielne gospodarstwo domowe, twierdzi, że nie.
Przy jednym z budynków w Elblągu został założony system szlabanowy, który ma za zadanie ograniczyć parkowanie „na dziko” przez osoby, które nie są mieszkańcami danego budynku. Jego koszty pokrył fundusz remontowy, na który, de facto, składają się wszyscy mieszkańcy. Według podjętej uchwały na każde mieszkanie przypada jeden pilot, niezależnie od faktu posiadania samochodu. Pilot odbierany jest przez mieszkańców u zarządcy budynku. Co jednak dzieje się w przypadku, kiedy w jednym mieszkaniu prowadzone są dwa oddzielne gospodarstwa domowe?
– To bardzo fajna rzecz, ten system szlabanowy, ponieważ rano około godz. 8, a później około godz. 13 mieliśmy „pielgrzymki” przyjeżdżających aut. W sąsiedztwie jest szkoła podstawowa, rodzice przywożąc dzieci parkowali w pobliżu naszego bloku, przyjeżdżali też ludzie z miasta, bo nie chcieli płacić za parking – wyjaśnia pan Piotr, który mieszka ze swoją byłą żoną, ale każde z nich prowadzi oddzielne gospodarstwo domowe. Pilot do szlabanu odebrała była małżonka pana Piotra.– Sam pomysł jest dobry, ale nasuwa się kwestia rozwiązania tego wszystkiego. Czuję się skrzywdzony i pytam: dlaczego właśnie ja? Gdybym to ja był pierwszy po ten pilot skrzywdzona byłaby moja była żona. Nie jesteśmy w stanie podzielić się pilotem, bowiem wychodzimy i wracamy o różnych porach.
W tej sprawie pan Piotr u zarządcy był trzykrotnie.
– Poradzono mi, abym dogadał się ze swoją byłą żoną, ale jak mamy to zrobić, skoro nawet ze sobą nie rozmawiamy? Dlaczego ja mam kupować tego pilota? Tylko dlatego, że spóźniłem się o jeden dzień? – pyta pan Piotr. – Nikt nie był w stanie mi tego wytłumaczyć, po prostu takie są przepisy, a powinno być tak, że są one stworzone dla mieszkańców, a nie przeciwko nim. Proponowano mi również, abym dogadał się z sąsiadami, którzy nie posiadają samochodu, ale przecież im też taki pilot może być potrzebny, na przykład zamówią sobie taksówkę i będą chcieli aby podjechała ona pod dom.
Tymczasem, jak wyjaśnia administrator budynku, taką uchwałę – jeden pilot na jedno mieszkanie – podjęła wspólnota mieszkańców, a nie zarządca. W przypadku mieszkań własnościowych pilota odbiera właściciel mieszkania, natomiast jeśli chodzi o mieszkania niewłasnościowe zarządca wydaje piloty według listy, którą dostał od ZBK. Jak dodaje administrator, istnieje możliwość dokupienia pilota, tak jak i „przekazania” pilota na rzecz sąsiada. Osoba, która jest właścicielem mieszkania może napisać oświadczenie, że upoważnia do odbioru pilota taką a taką osobę. To ona decyduje o tym, kto będzie posiadał jego pilota.
– To bardzo fajna rzecz, ten system szlabanowy, ponieważ rano około godz. 8, a później około godz. 13 mieliśmy „pielgrzymki” przyjeżdżających aut. W sąsiedztwie jest szkoła podstawowa, rodzice przywożąc dzieci parkowali w pobliżu naszego bloku, przyjeżdżali też ludzie z miasta, bo nie chcieli płacić za parking – wyjaśnia pan Piotr, który mieszka ze swoją byłą żoną, ale każde z nich prowadzi oddzielne gospodarstwo domowe. Pilot do szlabanu odebrała była małżonka pana Piotra.– Sam pomysł jest dobry, ale nasuwa się kwestia rozwiązania tego wszystkiego. Czuję się skrzywdzony i pytam: dlaczego właśnie ja? Gdybym to ja był pierwszy po ten pilot skrzywdzona byłaby moja była żona. Nie jesteśmy w stanie podzielić się pilotem, bowiem wychodzimy i wracamy o różnych porach.
W tej sprawie pan Piotr u zarządcy był trzykrotnie.
– Poradzono mi, abym dogadał się ze swoją byłą żoną, ale jak mamy to zrobić, skoro nawet ze sobą nie rozmawiamy? Dlaczego ja mam kupować tego pilota? Tylko dlatego, że spóźniłem się o jeden dzień? – pyta pan Piotr. – Nikt nie był w stanie mi tego wytłumaczyć, po prostu takie są przepisy, a powinno być tak, że są one stworzone dla mieszkańców, a nie przeciwko nim. Proponowano mi również, abym dogadał się z sąsiadami, którzy nie posiadają samochodu, ale przecież im też taki pilot może być potrzebny, na przykład zamówią sobie taksówkę i będą chcieli aby podjechała ona pod dom.
Tymczasem, jak wyjaśnia administrator budynku, taką uchwałę – jeden pilot na jedno mieszkanie – podjęła wspólnota mieszkańców, a nie zarządca. W przypadku mieszkań własnościowych pilota odbiera właściciel mieszkania, natomiast jeśli chodzi o mieszkania niewłasnościowe zarządca wydaje piloty według listy, którą dostał od ZBK. Jak dodaje administrator, istnieje możliwość dokupienia pilota, tak jak i „przekazania” pilota na rzecz sąsiada. Osoba, która jest właścicielem mieszkania może napisać oświadczenie, że upoważnia do odbioru pilota taką a taką osobę. To ona decyduje o tym, kto będzie posiadał jego pilota.
Marta Wiloch