Prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie

„Wspieramy Ukrainę”, „Ukraina bez Putina” – to hasła, które przyświecały wczorajszemu (28 lutego) spotkaniu z polskim politykiem ukraińskiego pochodzenia, posłem na Sejm, przewodniczącym Sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, Mironem Syczem.
Polityk, znany z działalności na rzecz pojednania polsko-ukraińskiego, jest założycielem Zespołu Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Górowie Iławeckim, którego był pierwszym i długoletnim dyrektorem. Był doradcą premiera Polski w trakcie eskalacji konfliktu na Ukrainie i w ostatnim okresie wielokrotnie na Ukrainie bywał.
Podczas wczorajszego spotkania, które odbyło się w Galerii Nobilis CSE „Światowid”, polityk jako naoczny świadek wydarzeń przybliżył elblążanom obecną sytuację na Ukrainie. Poseł podziękował najpierw w imieniu narodu ukraińskiego za wielką solidarność Polaków ze swoimi sąsiadami: - Dzisiaj stoję tu, by pokłonić się przed wami i podziękować mieszkańcom Warmii i Mazur za tę szczególną solidarność, za tę szczególną aktywność, za troskę, którą okazujecie społeczeństwu ukraińskiemu – powiedział wzruszony.
Poseł nie unikał i nie bał się drażliwych, dzielących oba narody tematów, jakim jest z pewnością polsko-ukraińska historia. Wyciągnięcie ręki Polaków w stronę narodu ukraińskiego świadczy dziś o tym, że wiele się w tej historii zmieniło i mimo tragicznej przeszłości w sercach Polaków jest miejsce na polsko-ukraińską przyjaźń: - Zło trzeba nazwać złem, a zbrodnię zbrodnią – mówi Miron Sycz. - Należy oddać hołd zamordowanym podczas zbrodni wołyńskiej ludziom. Dziś szukajmy jednak zgody. Nie rozpamiętujemy przeszłości. Bardzo wzruszającym momentem było dla mnie to, gdy kilka dni temu, stojąc przed tłumem zgromadzonych Ukraińców, usłyszałem „Polsko, Polsko, dziękujemy Ci”. Słowa te dają wiarę w to, że wiele się jeszcze zmieni w stosunkach polsko – ukraińskich – dodaje. - Dzieje się tak nie bez przypadku. Polska bardziej niż narody zachodnie rozumie, co dzieje się teraz na Ukrainie, bo ma podobną historię. Budujące jest to, że wiele polskich polityków przychodzi do mnie, wypytuje mnie, interesuje się tym, co dzieje się teraz na Ukrainie. Prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie. W ciągu kilku dni z całej Polski napłynęło tak wiele darów dla Ukrainy, tak wiele życzliwości, że przerosło to nasze oczekiwania.
Prekursorami wydarzeń na Ukrainie byli głównie młodzi ludzie, którzy zasmakowawszy zachodniej rzeczywistości, zapragnęli takiego życia we własnym kraju: - Ta rewolucja różni się zasadniczo od pomarańczowej, która miała miejsce dziesięć lat temu – mówi poseł. - Jest to rewolucja o godność człowieka. Walka biednej społeczności z bogatymi oligarchami. Część młodych ludzi bywająca wcześniej za granicą, widząc, że tamtejsi mieszkańcy żyją w poszanowaniu i godności, zaczęła stawiać sobie pytania, dlaczego my nie możemy być tak szanowani we własnym kraju? Jest to walka nie tyle przeciwko samej władzy, ile przeciwko oligarchom, którzy tę władzę trzymają, którzy mają w swoich rękach wszystkie media i publiczne i prywatne.
W obliczu takiej sytuacji nie dziwi fakt, że rosyjskie i ukraińskie media po dziś dzień przedstawiają społeczności zakłamaną rzeczywistość. - Rewolucja skończy się szybciej niż ktokolwiek sądzi, ale skończy się dopiero wtedy, gdy społeczność dowie się prawdy, tego, co tak naprawdę się dzieje, bo ludzie otrzymują teraz jedynie kłamliwe informacje – mówi polski Ukrainiec. - Były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz w swoim przemówieniu w języku rosyjskim, zwracając się tak naprawdę do rosyjskojęzycznej części Ukrainy i do Rosjan przedstawia całą sytuację w zupełnie innym świetle. Powiedział między innymi, że tam na Majdanie są faszyści, nacjonaliści i bandyci. Na Krymie ludzie słyszą w telewizji, że to faszyści bili berkutowców i milicjantów. Większa część społeczeństwa ukraińskiego nigdy nie miała paszportów, nie ma kolorowej telewizji, tylko czarnobiałą, w której przedstawiana jest im przekłamana rzeczywistość. I gdy właśnie ci głównie starsi ludzie, wierzący w ideały wpajane im od małego, że w społeczeństwie panuje równość, że ludzie żyją w biedzie, lecz wszyscy mają równo, zobaczą w końcu bogactwo, w którym pławi się ich były prezydent, dowiedzą się, że oligarchowie wyprowadzili z Ukrainy 74 miliardy dolarów, zdenerwują się do tego stopnia, że zjednoczą się z młodymi. Jednak muszą najpierw tę prawdę poznać.
Sytuacja na Ukrainie zmienia się z minuty na minutę, dynamika wydarzeń jest ogromna. Jak i kiedy wszystko się skończy, na razie trudno jeszcze przewidzieć: - Po raz pierwszy widzimy, żeby społeczeństwo w centrum Europy tak mocno trwało za jej ideami – mówi Miron Sycz. - Nie było jeszcze w Europie takiego przypadku. Z reguły to władza przekonuje społeczeństwo do demokracji. Tu władza tego nie chce, ale przecież ona sama w tej Europie już dawno jest i wykorzystuje środki wypracowane przez biednych ludzi, których nazywa swoimi poddanymi! Jak to się wszystko skończy, trudno powiedzieć. Pewne jest, że to nie jest już walka wschodu z zachodem Ukrainy, to walka ludzi biednych z oligarchami, którzy doprowadzili kraj do ruiny ekonomicznej, kulturalnej, społecznej i politycznej. Czy może się to skończyć podziałem kraju? Wydaje mi się, że nie. Należy pamiętać, że dwadzieścia lat temu podpisano umowę o nienaruszalności terytorialnej Ukrainy i myślę, że będzie to honorowane.
Podczas wczorajszego spotkania, które odbyło się w Galerii Nobilis CSE „Światowid”, polityk jako naoczny świadek wydarzeń przybliżył elblążanom obecną sytuację na Ukrainie. Poseł podziękował najpierw w imieniu narodu ukraińskiego za wielką solidarność Polaków ze swoimi sąsiadami: - Dzisiaj stoję tu, by pokłonić się przed wami i podziękować mieszkańcom Warmii i Mazur za tę szczególną solidarność, za tę szczególną aktywność, za troskę, którą okazujecie społeczeństwu ukraińskiemu – powiedział wzruszony.
Poseł nie unikał i nie bał się drażliwych, dzielących oba narody tematów, jakim jest z pewnością polsko-ukraińska historia. Wyciągnięcie ręki Polaków w stronę narodu ukraińskiego świadczy dziś o tym, że wiele się w tej historii zmieniło i mimo tragicznej przeszłości w sercach Polaków jest miejsce na polsko-ukraińską przyjaźń: - Zło trzeba nazwać złem, a zbrodnię zbrodnią – mówi Miron Sycz. - Należy oddać hołd zamordowanym podczas zbrodni wołyńskiej ludziom. Dziś szukajmy jednak zgody. Nie rozpamiętujemy przeszłości. Bardzo wzruszającym momentem było dla mnie to, gdy kilka dni temu, stojąc przed tłumem zgromadzonych Ukraińców, usłyszałem „Polsko, Polsko, dziękujemy Ci”. Słowa te dają wiarę w to, że wiele się jeszcze zmieni w stosunkach polsko – ukraińskich – dodaje. - Dzieje się tak nie bez przypadku. Polska bardziej niż narody zachodnie rozumie, co dzieje się teraz na Ukrainie, bo ma podobną historię. Budujące jest to, że wiele polskich polityków przychodzi do mnie, wypytuje mnie, interesuje się tym, co dzieje się teraz na Ukrainie. Prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie. W ciągu kilku dni z całej Polski napłynęło tak wiele darów dla Ukrainy, tak wiele życzliwości, że przerosło to nasze oczekiwania.
Prekursorami wydarzeń na Ukrainie byli głównie młodzi ludzie, którzy zasmakowawszy zachodniej rzeczywistości, zapragnęli takiego życia we własnym kraju: - Ta rewolucja różni się zasadniczo od pomarańczowej, która miała miejsce dziesięć lat temu – mówi poseł. - Jest to rewolucja o godność człowieka. Walka biednej społeczności z bogatymi oligarchami. Część młodych ludzi bywająca wcześniej za granicą, widząc, że tamtejsi mieszkańcy żyją w poszanowaniu i godności, zaczęła stawiać sobie pytania, dlaczego my nie możemy być tak szanowani we własnym kraju? Jest to walka nie tyle przeciwko samej władzy, ile przeciwko oligarchom, którzy tę władzę trzymają, którzy mają w swoich rękach wszystkie media i publiczne i prywatne.
W obliczu takiej sytuacji nie dziwi fakt, że rosyjskie i ukraińskie media po dziś dzień przedstawiają społeczności zakłamaną rzeczywistość. - Rewolucja skończy się szybciej niż ktokolwiek sądzi, ale skończy się dopiero wtedy, gdy społeczność dowie się prawdy, tego, co tak naprawdę się dzieje, bo ludzie otrzymują teraz jedynie kłamliwe informacje – mówi polski Ukrainiec. - Były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz w swoim przemówieniu w języku rosyjskim, zwracając się tak naprawdę do rosyjskojęzycznej części Ukrainy i do Rosjan przedstawia całą sytuację w zupełnie innym świetle. Powiedział między innymi, że tam na Majdanie są faszyści, nacjonaliści i bandyci. Na Krymie ludzie słyszą w telewizji, że to faszyści bili berkutowców i milicjantów. Większa część społeczeństwa ukraińskiego nigdy nie miała paszportów, nie ma kolorowej telewizji, tylko czarnobiałą, w której przedstawiana jest im przekłamana rzeczywistość. I gdy właśnie ci głównie starsi ludzie, wierzący w ideały wpajane im od małego, że w społeczeństwie panuje równość, że ludzie żyją w biedzie, lecz wszyscy mają równo, zobaczą w końcu bogactwo, w którym pławi się ich były prezydent, dowiedzą się, że oligarchowie wyprowadzili z Ukrainy 74 miliardy dolarów, zdenerwują się do tego stopnia, że zjednoczą się z młodymi. Jednak muszą najpierw tę prawdę poznać.
Sytuacja na Ukrainie zmienia się z minuty na minutę, dynamika wydarzeń jest ogromna. Jak i kiedy wszystko się skończy, na razie trudno jeszcze przewidzieć: - Po raz pierwszy widzimy, żeby społeczeństwo w centrum Europy tak mocno trwało za jej ideami – mówi Miron Sycz. - Nie było jeszcze w Europie takiego przypadku. Z reguły to władza przekonuje społeczeństwo do demokracji. Tu władza tego nie chce, ale przecież ona sama w tej Europie już dawno jest i wykorzystuje środki wypracowane przez biednych ludzi, których nazywa swoimi poddanymi! Jak to się wszystko skończy, trudno powiedzieć. Pewne jest, że to nie jest już walka wschodu z zachodem Ukrainy, to walka ludzi biednych z oligarchami, którzy doprowadzili kraj do ruiny ekonomicznej, kulturalnej, społecznej i politycznej. Czy może się to skończyć podziałem kraju? Wydaje mi się, że nie. Należy pamiętać, że dwadzieścia lat temu podpisano umowę o nienaruszalności terytorialnej Ukrainy i myślę, że będzie to honorowane.
dk