UWAGA!

----

Rower kontra reszta miasta (opinia nadesłana)

 Elbląg, arch. portElu,
arch. portElu, fot. Anna Dembińska

Zdaję sobie sprawę z konfliktu, który trwa od lat. Kierowcy nie lubią pieszych i rowerzystów, rowerzyści kierowców, piesi rowerzystów. Antagonizm między tymi grupami jest coraz silniejszy, szczególnie, że przybywa osób poruszających się zarówno na dwóch, jak i czterech kołach.

Sama bywam każdą ze stron sporu. Jestem matką-Polką z wózkiem i dzieciakiem plączącym się pod nogami, rowerzystką i byłam bardzo długo także panią-kierującą jak ujmująco nazwał mnie raz pewien policjant. Dlatego próbuję rozumieć wszystkie trzy strony.
       A jednak! Niestety coraz częściej widzę, że im większa moda na rower, im więcej mówi się o dobroczynnym wpływie pedałowania (bez obrazy) tym pewniejsi czują się cykliści. Niestety, nie zawsze łączy się to z korzyścią dla pozostałych uczestników konfliktu.
       Rowerzyści, bardzo ekologiczni osobnicy, nie smrodzą, nie powodują kłopotów z powietrzem, nie zajmują miejsc parkingowych. Zalety tego, że poruszają się na dwóch kółkach można by wymieniać dość długo. Jednak obawiam się, że fakt, iż w pewien sposób stają się (a mogę i powiedzieć, stajemy się, sama wsiadam wszak na rower) grupą uprzywilejowaną, to ruch cyklistów zaczyna narzucać swoje warunki. Jest to jeszcze zazwyczaj niegroźne, ale nie zawsze. Doskonale rozumiem apele o ścieżki rowerowe, sama wyślę list dziękczynny prezydentowi, gdy ten sprawi, iż Elbląg będzie miastem przyjaznym rowerzystom (a nie jest). Jednak póki co, nie mamy idealnych warunków. Ani dla pieszych, ani dla kierowców, ani dla rowerzystów. Trzeba więc jakoś w tej nie zawsze idealnej rzeczywistości wspólnie funkcjonować.
       Obawiam się jednak, że niektórzy rowerzyści przekonani, że skoro drogi są nie wystarczająco bezpieczne, ścieżek rowerowych brak, mogą wdzierać się na chodniki. Nie twierdzę, że wszyscy, jednak wiem, iż problem staje się coraz bardziej poważny. Szczególnie młodzi ludzie brawurowo wykonują slalomy na zatłoczonych chodnikach zupełnie nie przejmując się idącymi nimi pieszymi. Moje dziecko osobiście padło ofiarą takiego miłośnika prędkości i zostało potrącone przez rower. Oczywiście, jadący na nim chłopak nie zatrzymał się, a policja rozłożyła bezradnie ręce „Gdyby go pani złapała...” .
       Oczywiście, każda matka idąca z dzieckiem na spacer zostawi ryczącego malucha na środku chodnika i będzie lecieć za pędzącym wyrostkiem na rowerze, żeby chwycić go za kark i zaprowadzić w ręce policji... Niestety, takich sytuacji jak opisana wyżej przeze mnie jest coraz więcej! Często spotyka się rowerzystów jeżdżących z dużą prędkością po chodnikach i uważam, że jest to duże zagrożenie dla pieszych. Sama w roli rowerzystki wolę jeździć po ulicy, gdyż auta (wbrew pozorom) są dla mnie pewniejsze. One są przewidywalne. Nie skręcą raptownie, nie wykonają nieoczekiwanego manewru, jakiego może dokonać pieszy. Nie zatrzymają się zupełnie nagle, nie zmienią kierunku jazdy. Z drugiej strony wiem, że samochód jest niebezpieczny dla mnie, a ja dla niego jestem raczej przeszkodą niż równoprawną użytkowniczką drogi. Trudno. Mam prawo poruszać się po jezdni i kierowcy muszą to jakoś przeżyć. Po chodniku jednak – nie, chyba, że warunki atmosferyczne mnie do tego zmuszą, o czym można poczytać w kodeksie.
       Reasumując, myślę, że policja chwaląc rowerzystów powinna jednocześnie przypominać im, że nie są królami dróg i chodników. Że mają prawa, ale i obowiązki, a także i zakazy. O tym również, iż oni mogą być bardzo niebezpieczni. Mój dzieciak tylko trochę popłakał, ale traumę ma do dziś. Co by było, gdyby rowerzysta potrącił go z silniejszą mocą? Nie. Nie będę się zastanawiać. Ale wy spróbujcie.
      

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • nie wspomniałaś o motocyklistach, traktorzystach i powożących wozem drabiniastym a to także zwalczające się grupy. Ci ostatni działaja w podziemiu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    arcykomisarz(2012-09-24)
  • Większość chodników w mieście ma wydzielony pas dla rowerów (czerwona kostka brukowa) obok pasa dla pieszych (szara kostka brukowa). Wystarczy poruszać się właściwą stroną! TYLKO TYLE! Bez sensu ten artykuł.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    asdfghjk(2012-09-24)
  • Na pytanie zawarte w artykule "co by było gdyby rowerzysta potrącił go z silniejszą mocą ?" odpowiadam: spokojnie, najprawdopodobniej nic by nie było. Prędkość rowerzysty rzadko kiedy przekracza 40 km/h, masa roweru to niecałe 20 kg, tuż przed zderzeniem rowerzysta nieco wyhamuje, zderzenia na ogół ograniczają się do potrącenia więc tylko niewielka częśc energii kinetycznej która jest iloczynem prędkości (liczonej jako różnica pomiędzy prędkością rowerzysty i potrąconego) i masy jast zamieniana na stłuczenie tkanki mięśniowej, uszkodzenia tkanki kostnej zdarzają się niezwykle rzadko, na ogół są to niegroźne aczkolwiek bolesne złamania żeber. No i jest jeszcze szczęście w nieszczęściu uniemożliwiające zderzenie z całej mocy ! Chyba że rowerzysta walnie "prosto w dżewo". Hero.
  • To się tyczy też pieszych przechadzających się po ścieżkach rowerowych ten artykuł nie do końca ma sens o tym pani wogole nie wspomniala
  • Te wywody wcale nie są bez sensu. Rowerzyści coraz częściej zaczynają sie poruszać po chodnikach tam, gdzie ścieżek rowerowych wcale nie przewidziano i zaczyna to już powoli urastać do miana plagi, a problem w wyniku biedy i nierozumu w najbliższym czasie będzie się jeszcze pogłębiał.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    waldorf(2012-09-24)
  • tak, oczywiście. .każdy kij ma dwa końce.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    panwiesław(2012-09-24)
  • Spójrz na Gdańsk tam praktycznie wszędzie są ścieżki rowerowe a władze Elbląga jakby chciały też by mogły to zrobić centrum i zawada to trochę mało
  • Hero, tak sie pisze drzewo. ja tylko tak.
  • Autorka zapomniała wspomnieć, że dzieciaki latają w kółko bez sensu i same się pchają pod koła. ..
  • Skręcenie kręgów szyjnych,wstrząs i krwiak mózgu zdiagnozowano u 28-latka ze Świdnicy po tym, jak w trakcie spaceru został potrącony na chodniku przez rowerzystę www.ws-24.pl , rowerzysta mial szczęście, że to byl dorosly człowiek, dzieciak mógłby nawet zabić lub zrobic z niego kalekę, ze statystyk wynika, że właśnie dzieci padaja najcześciej ofiarami szalenców na rowerach, w 95% wypadków laduja w szpitalu ze wstrzsnieniem mozgu, zlamaniami i ogolnymi potłuczeniami, niestety Elblag może sie przygotować na wysyp takich sytuacji, nie ma sciezek rowerowych i nie bedzie bo oficer rowerowy jest im przeciwny, ostatnio nawet na ul Grunwladzkiej ( głowna droga wylotowa z miasta), za to angazuje maisto w organizowanie ekestremalnych wyscigów rowerowych www.napieraj.pl , ja to widze w czarnych kolorach przyszłość rowerową w mieście,
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    rowert(2012-09-24)
  • Martwi się pani, że rowerzyści jeżdżą po chodnikach, tak sama też jeżdżę, ale chciałam zwrócić uwagę, że nie czuję się w naszym mieście bezpiecznie na jezdni. Dróżki rowerowe też prowadzą donikąd (często) i nagle się kończą - rowerzysta ma dalej jechać, czy też przefrunąć przez pas zieleni na jezdnię? A co do pieszych uznających czerwony pas polbruku ( nawet oddzielony białym pasem) jako dodatkowy chodnik, to można napisać epopeję. Narodził się w naszym mieście nowy zwyczaj(od kiedy trzeba, a raczej należałoby sprzątać po domowych pupilach), zwierzątka są wyprowadzane wzdłuż ulicy na trawnikach, a właściciele idą dróżkach rowerowych- konia z rzędem temu, co wieczorem zauważy ciągnącą się smycz po ziemi. .. to tyle pozdrawiam
  • Matka idąc z dzieckiem po chodniku powinna trzymać swoją pociechę ze rękę, ewentualnie jak nie może za rękę to powinna zapiąć na szyji dziecka " ale smycz", żeby za daleko nie odchodziło
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    rowerzysta(2012-09-24)
Reklama