Uczmy się języków

Siedziba Uniwersytetu Trzeciego Wieku i Osób Niepełnosprawnych – poniedziałek, godz. 11. W sali wykładowej zmiana – właśnie wyszli „zaawansowani”, a „początkujący” w języku angielskim rozkładają ćwiczenia, notatki, słówka...
– What is your name? – pytam pierwszą, siedzącą z brzegu uczestniczkę kursu.
– My name is Krysia – lekko zmieszana, lecz pewnie odpowiada drobna brunetka skupiona nad plikiem ćwiczeń.
– And you?
– Me too – śmiejemy się.
– Nice to meet you! – już prawie rozmawiamy po angielsku, a jeszcze niedawno strach i niepewność nie pozwalały rozmawiać.
To naprawdę bardzo początkująca grupa, wszyscy bez żadnych „szkolnych” podstaw językowych, więc nie jest lekko, ale już uczniowie nadrabiają pracowitością i robią postępy...
– Nie zniechęcają ich trudności i kłopoty z wymową – uśmiecha się wyrozumiale lektorka, pani Małgosia, patrząc na swych przyprószonych siwizną „uczniów”.
– A motywacja? – pytam kolejnego kursanta, pana Ryśka, który wyróżnia się w grupie niezwykle ambitnym podejściem do nauki.
– Nareszcie mogę realizować swoje pasje – emerytura i perspektywa wyjazdu do wnucząt, które mieszkają w Londynie, wystarczająco mobilizują – odpowiada skromnie.
– A ja uwielbiam zwiedzać różne zakątki świata, co roku wyjeżdżamy z mężem na długie wakacje. W języku angielskim porozumiemy się niemal wszędzie, nie pogubimy się na lotniskach i w obcym otoczeniu – dodaje pani Teresa.
– Święta prawda – dodałam. – Też jestem po ubiegłorocznych doświadczeniach, gdy sama zwiedzałam Nowy Jork i mój niezły rosyjski niewiele mi pomógł – chyba, że akurat zwróciłam się do Rosjanki lub naszej rodaczki...
– Panie Tadziu, niedawno pochwalił się Pan, że właśnie obchodził 85. urodziny! Jak Panu idzie, warto się nadal uczyć?
– Jak najbardziej, może trochę gorzej idzie, jak za młodu, gdy uczyłem się niemieckiego i francuskiego, ale już mogę Pani powiedzieć: „I love you!” – szarmancko całuje w dłoń rozmówczynię... – Atmosfera jest przyjazna i bezstresowa, pani lektor wykazuje bezmiar cierpliwości, więc łatwiej pokonać lęk przed odezwaniem się.
To był świetny pomysł, by właśnie w UTWiON rozpocząć naukę, na którą, jak widać, naprawdę nigdy nie jest za późno. Praca w grupie i wzajemna życzliwość bardzo pomagają i motywują do wytężonej pracy. – Do zobaczenia pod koniec roku szkolnego – obiecuję. – Sprawdzimy postępy, więc uczmy się pilnie.
– My name is Krysia – lekko zmieszana, lecz pewnie odpowiada drobna brunetka skupiona nad plikiem ćwiczeń.
– And you?
– Me too – śmiejemy się.
– Nice to meet you! – już prawie rozmawiamy po angielsku, a jeszcze niedawno strach i niepewność nie pozwalały rozmawiać.
To naprawdę bardzo początkująca grupa, wszyscy bez żadnych „szkolnych” podstaw językowych, więc nie jest lekko, ale już uczniowie nadrabiają pracowitością i robią postępy...
– Nie zniechęcają ich trudności i kłopoty z wymową – uśmiecha się wyrozumiale lektorka, pani Małgosia, patrząc na swych przyprószonych siwizną „uczniów”.
– A motywacja? – pytam kolejnego kursanta, pana Ryśka, który wyróżnia się w grupie niezwykle ambitnym podejściem do nauki.
– Nareszcie mogę realizować swoje pasje – emerytura i perspektywa wyjazdu do wnucząt, które mieszkają w Londynie, wystarczająco mobilizują – odpowiada skromnie.
– A ja uwielbiam zwiedzać różne zakątki świata, co roku wyjeżdżamy z mężem na długie wakacje. W języku angielskim porozumiemy się niemal wszędzie, nie pogubimy się na lotniskach i w obcym otoczeniu – dodaje pani Teresa.
– Święta prawda – dodałam. – Też jestem po ubiegłorocznych doświadczeniach, gdy sama zwiedzałam Nowy Jork i mój niezły rosyjski niewiele mi pomógł – chyba, że akurat zwróciłam się do Rosjanki lub naszej rodaczki...
– Panie Tadziu, niedawno pochwalił się Pan, że właśnie obchodził 85. urodziny! Jak Panu idzie, warto się nadal uczyć?
– Jak najbardziej, może trochę gorzej idzie, jak za młodu, gdy uczyłem się niemieckiego i francuskiego, ale już mogę Pani powiedzieć: „I love you!” – szarmancko całuje w dłoń rozmówczynię... – Atmosfera jest przyjazna i bezstresowa, pani lektor wykazuje bezmiar cierpliwości, więc łatwiej pokonać lęk przed odezwaniem się.
To był świetny pomysł, by właśnie w UTWiON rozpocząć naukę, na którą, jak widać, naprawdę nigdy nie jest za późno. Praca w grupie i wzajemna życzliwość bardzo pomagają i motywują do wytężonej pracy. – Do zobaczenia pod koniec roku szkolnego – obiecuję. – Sprawdzimy postępy, więc uczmy się pilnie.
Krystyna Trudnowska