W poszukiwaniu pozytywnych impulsów demokracji

To referendum jak „Przedwiośnie” Żeromskiego pobudziło w nas wszystkich romantyczne marzenie o szklanym domu naszej elbląskiej demokracji. To taka naturalna i odnawialna tęsknota za przejrzystością władz, które sami wybieramy, instynktowna potrzeba zmiany pokoleniowej i dopływu świeżej krwi do samorządu miasta.
Zmęczenie lokalnym politykierstwem, koteriami i zamkniętym kręgiem samych swoich, zwracam nasze spojrzenia do Gdyni, Wrocławia, gdzie miastami kierują z bardzo dobrym skutkiem obywatele. Marzymy o takich gospodarzach miasta, jak prezydent Szczurek czy prezydent Dutkiewicz. Jak ich znaleźć, jak mądrych, uczciwych elblążan włączyć do kreatywnej debaty o Elblągu, bez konieczności przynależności partyjnej. Jak znaleźć naszych elbląskich Szczurków i Dutkiewiczów? Może to zrobić czwarta władza i powinna to zrobić, bo ma ku temu narzędzia. Elbląskie redakcje i dziennikarze już raz taką nieśmiałą próbę szerszej debaty podjęli za rządów prezydenta Słoniny.
Dzisiaj jesteśmy w innym czasie i miejscu, jesteśmy w sytuacji szczególnej, stoimy przed szansą pokoleniowej zmiany i odnowy filozofii myślenia o Elblągu. Kto jak nie Państwo możecie zapoczątkować tematyczne rozmowy elblążan o mieście, elblążan, a nie koteriach politycznych. I nie chodzi o przejecie władzy przez dziennikarzy, bo wy, dziennikarze, tę władzę już macie – posiadacie władzę rozmowy z ludźmi, posiadacie władzę pomagania ludziom i instytucjom. Pomórzcie dzisiaj Elblągowi obronić się przed ponownym zaserwowaniem obywatelom podgrzewanych, mocno nieświeżych kotletów. Klimat jest sprzyjający jak nigdy dotąd, wiele osób, środowisk zostało pozytywnie zarażonych sprawami miasta. Wystosujcie tematyczne zaproszenia do dyrektorów banków, ekonomistów, przedsiębiorców, organizacji zawodowych, pracowniczych, do zwykłych elblążan, o udział w debacie dla Elbląga. Niech napiszą o swoich przemyśleniach, niech się podpiszą z imienia i nazwiska, niech podadzą swój adres e-mail, niech się później spotkają twarzą w twarz. Bądźcie wy, media, katalizatorem pozytywnej zmiany, publikujcie te pomysły i poddajcie osądowi, ale nie anonimowemu, lecz imiennemu.
Jest dobry czas, by wyszli z cienia pracownicy instytucji samorządowych i mogli skorzystać z prawa do kandydowania, bez obawy utraty pracy. Wywołajcie do tablicy wielu elblążan, bo czasami nadmierna skromność i krytyczna samoocena nie pozwalają im prezentować się publicznie. Trzeba to zrobić teraz, bo teraz jest szansa wyłonienia drużyny młodej, świeżej, wykształconej zawodowo i życiowo, by za cztery miesiące elblążanie mieli alternatywę wyboru między Drużyną Obywateli Miasta, a komitetami partyjnymi tych samych sprawdzonych działaczy, których elblążanie w referendum odwołali. Jeżeli na placu boju pozostaną tylko partyjne koterie – przegrany wszyscy, frekwencja wyborcza będzie śmiesznie niska, a marzenia o Gdyni w Elblągu zaprzepaścimy bezpowrotnie.
Dzisiaj jesteśmy w innym czasie i miejscu, jesteśmy w sytuacji szczególnej, stoimy przed szansą pokoleniowej zmiany i odnowy filozofii myślenia o Elblągu. Kto jak nie Państwo możecie zapoczątkować tematyczne rozmowy elblążan o mieście, elblążan, a nie koteriach politycznych. I nie chodzi o przejecie władzy przez dziennikarzy, bo wy, dziennikarze, tę władzę już macie – posiadacie władzę rozmowy z ludźmi, posiadacie władzę pomagania ludziom i instytucjom. Pomórzcie dzisiaj Elblągowi obronić się przed ponownym zaserwowaniem obywatelom podgrzewanych, mocno nieświeżych kotletów. Klimat jest sprzyjający jak nigdy dotąd, wiele osób, środowisk zostało pozytywnie zarażonych sprawami miasta. Wystosujcie tematyczne zaproszenia do dyrektorów banków, ekonomistów, przedsiębiorców, organizacji zawodowych, pracowniczych, do zwykłych elblążan, o udział w debacie dla Elbląga. Niech napiszą o swoich przemyśleniach, niech się podpiszą z imienia i nazwiska, niech podadzą swój adres e-mail, niech się później spotkają twarzą w twarz. Bądźcie wy, media, katalizatorem pozytywnej zmiany, publikujcie te pomysły i poddajcie osądowi, ale nie anonimowemu, lecz imiennemu.
Jest dobry czas, by wyszli z cienia pracownicy instytucji samorządowych i mogli skorzystać z prawa do kandydowania, bez obawy utraty pracy. Wywołajcie do tablicy wielu elblążan, bo czasami nadmierna skromność i krytyczna samoocena nie pozwalają im prezentować się publicznie. Trzeba to zrobić teraz, bo teraz jest szansa wyłonienia drużyny młodej, świeżej, wykształconej zawodowo i życiowo, by za cztery miesiące elblążanie mieli alternatywę wyboru między Drużyną Obywateli Miasta, a komitetami partyjnymi tych samych sprawdzonych działaczy, których elblążanie w referendum odwołali. Jeżeli na placu boju pozostaną tylko partyjne koterie – przegrany wszyscy, frekwencja wyborcza będzie śmiesznie niska, a marzenia o Gdyni w Elblągu zaprzepaścimy bezpowrotnie.
Stefan Rembelski, stefanem@wp.pl