UWAGA!

----

Z pomocą małej Jagódce

 Elbląg, Podczas sobotniej akcji w bazie danych DKMS zarejestrowało się 320 nowych dawców
Podczas sobotniej akcji w bazie danych DKMS zarejestrowało się 320 nowych dawców (fot. AD)

W sobotę (23 marca) w godz. 10-17 w Ratuszu Staromiejskim panowało wielkie ożywienie. Właśnie tego dnia mieszkańcy Elbląga i okolic ruszyli z pomocą chorej na białaczkę Jagódce. W bazie danych zarejestrowało się kolejnych 320 potencjalnych dawców szpiku kostnego. Zobacz fotoreportaż.

Okazało się, że serca elblążan są wielkie. Los małej, półtorarocznej Jagódki nie pozostał wielu obojętny, dlatego z radością ruszyli z pomocą dziewczynce. Akcja rozpoczęła się o godz. 10. Już o 11 zarejestrowało się 40 osób.
       - Pół godziny przed rozpoczęciem akcji mieliśmy szkolenie na temat tego, co mamy mówić zgłaszającym się dawcom i czego od nich wymagamy – mówią biorące udział w akcji wolontariuszki. – Panuje spory ruch. Jesteśmy zadowolone, że nie siedzimy tu bezczynnie, że cały czas ktoś do nas podchodzi.
       Cały proces wygląda następująco: od potencjalnego dawcy pobiera się próbkę krwi, która trafia do Bazy Danych. Następnie próbki są poddane analizie. W przeciągu trzech miesięcy rozstrzygnie się, czy dana osoba może być dawcą. Jeśli nie uda się pomóc Jagódce, zarejestrowani dawcy będą mogli pomóc wszystkim chorym osobom na całym świecie.
       A jak narodził się pomysł zorganizowania akcji w Elblągu? - Fundacja Dlaczego Pomagam odezwała się do Fundacji DKMS – mówi prezes Fundacji Dlaczego Pomagam Anetta Szczepińska. - Wcześniej ktoś z moich znajomych podesłał mi zdjęcia Jagódki, które zobaczył na facebooku. I tak się zaczęło. Zostawiłam swój kontakt fundacji i po dwóch dniach odezwała się do mnie osoba z DKMS. Wtedy to dogadałyśmy się w sprawie zrobienia akcji w Elblągu. No i od razu ruszyłyśmy do boju.
       Podobnej akcji nie było w Elblągu od 2009 roku. Okazało się, że cieszy się ona wielkim zainteresowaniem. Do udziału w niej na facebooku zaproszono ponad 3100 osób.
       - Wszystko rozprzestrzeniło się bardzo szybko – mówi Anetta Szczepińska. - Ponad 300 osób zadeklarowało się, że nas dziś odwiedzi, że chce zostać dawcami. Okazało się, że na facebooku pobiliśmy rekord, jeżeli chodzi o akcję Jagody i oglądalność fundacji Dlaczego Pomagam. Post o Jagódce obejrzało prawie 15 tysięcy osób! Jest to więc akcja, która cieszy się bardzo wielkim zainteresowaniem, nie tylko ludzi z Elbląga, lecz także spoza naszego miasta. Zaczęliśmy przygotowania. Trzeba było zacząć od pana prezydenta, który objął patronatem honorowym dzisiejszą imprezę. Otrzymaliśmy od miasta bezpłatnie salę, żeby tę akcję przeprowadzić.
       W akcji wzięło udział wielu wolontariuszy. Z pomocą ruszyli uczniowie z IV LO i osoby niepełnosprawne z Integracyjnego Klubu Sportowego „ATAK”. W akcji wzięła udział także dyrektor „ATAKU” Aneta Rękas-Woźna. Pomagali też harcerze, którzy ruszyli w miasto z zaproszeniami.
       - Mamy także panie pielęgniarki oraz lekarza i wszyscy, którzy są dzisiaj na akcji, są tu wolontarystycznie, co do jednej osoby – mówi prezes fundacji. - Obecna jest też ciocia Jagody ze swoją rodziną. Jest także trochę ich znajomych z Trójmiasta.
       Tego dnia w Ratuszu Staromiejskim na odwiedzających czekało moc atrakcji. W strefie gier planszowych przygotowanej przez Fabrykę Działań Niemożliwych można było zagrać w niejedną wymagającą logicznego myślenia grę. W miasto ruszyli także szczudlarze z Elbląskiego Oddziału Abstrakcyjnego, by rozpropagować akcję. O godz. 12 odbył się pokaz ratownictwa medycznego przeprowadzony przez studentów kierunku Ratownik Medyczny. Około 13 przyjechali motocykliści, by się zarejestrować. Przed ratusz zajechał także samochód policyjny oraz straż pożarna. Wspaniała atrakcja dla dzieciaków. O godz. 14 ratusz odwiedziły przedszkolaki. Maluchy malowały wraz z innymi dziećmi laurki dla Jagódki, które potem ozdobiły ściany ratuszowego holu. Własnoręcznie też przygotowały zające wielkanocne. Odbył się także pokaz walki Wikingów.
       - W pierwszej linii szukamy dawcy dla Jagódki – mówi Anetta Szczepińska. - Statystycznie szansa jest jak jeden do 25 tysięcy. Może się okazać, że dla Jagody nie będzie dawcy, ale znajdzie się dawca dla kogoś innego na świecie. Teraz pozostanie nam czekanie, może być telefon, a może go nie być.
       A jak z chorobą Jagody radzą sobie jej najbliżsi i ona sama?
       - Jagusia, jak jest w domu, jest bardzo radosną dziewczynką - mówi ciocia Jagody, Beata Abramowska. - Nawrót choroby uruchomił w niej niestety dziecięcą depresję, a objawiało się to przez trzy pierwsze tygodnie, kiedy musiała leżeć w łóżku, ponieważ do powikłań doszedł jeszcze paraliż nóżek i ona nagle z dziecka chodzącego musiała nauczyć się żyć tylko w łóżku. Więc jest to dla niej, jako nawet 1,5-rocznego dziecka, ciężka sytuacja. Aczkolwiek teraz po trzech, czterech tygodniach widzimy, że zaczyna się oswajać z tą sytuacją. Odzyskała humor, chce się już bawić. Nie jest już w takim złym stanie psychicznym – dodaje. - Przy pierwszym rzucie choroby było tak, że mogła wychodzić na przepustki z mamą do domu. Od stycznia dziewczyny są w szpitalu. Nie wyszły nawet na jeden dzień i do przeszczepu nie wyjdą. Do momentu przeszczepu będzie też trwała chemioterapia, bo choroba musi być utrzymywana w tzw. remisji, ponieważ nie może być nawrotu choroby w momencie oczekiwania na dawcę.
       Baza Danych zyskała w sobotę 320 nowych potencjalnych dawców szpiku.
       - O akcji dowiedziałam się z facebooka, a ponieważ już wówczas miałam zamiar to zrobić, bardzo się ucieszyłam, że jest u nas taka akcja – powiedziała jedna z dawców, pani Grażyna. - Sama mam dziecko. Wiadomo, że różne rzeczy mogą się zdarzyć, jeżeli mogłabym pomóc, to byłabym szczęśliwa. Po prostu.
       Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak tylko trzymać kciuki za to, by jeden z wyników okazał się tym szczęśliwym.
      
dk

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • warto podkreślić, że można zarejestrować się przez internet. Przysyłają pocztą wymazówki, którymi należy "przejechać" po dziąsłach i odesłać pocztą. Nic trudnego i nie trzeba wiele czasu a może komuś życie uratować :)
  • dokladnie. sam sie w ten sposob zarejestrowalem na poczatku roku. wszystko przysylaja za darmo, rowniez poprawnie juz zaadresowana koperta zwrotna. naprawde DKMS robi wszystko, zeby ulatwic proces rejestracji, jak to tylko mozliwe.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    tak_to_ja(2013-03-25)
  • Trzy osoby przyszły :D
  • zawsze trzeba pomyslec co byśmy robili gdyby nas to spotkalo. pewnie blagalibysmy wszystkich zeby sie zapisali. .. .wiec ruszajcie ludzie to nic nie kosztuje, ja to juz zrobilam
  • Niezłą pracę wykonały pielęgniarki, pozdrowienia dla p. Marty!
  • człowieczeństwo to niesienie pomocy bliźniemu
  • Oby jak nawiecej ludzi było takiego wielkiego serca i chęci pomocy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    darowska(2013-03-28)
  • widze, ze "pani" Anetta rozwija swoja "dzialalnosc" czy ktos z Panstwa kiedykolwiek zastanawial sie z czego ta kobieta zyje ? otoz jak pisze na swojej str nie pracuje zostala zwolniona(I to wcale nie tak bez powodu) jej szanowny malzonek nie pracuje I nie pracowal nigdy(nie liczac pracy na czarno) jesli beda mieli Panstwo okazje prosze spytac Anetty w jaki sposob "zarobila" swoje pierwsze duze pieniadze lub dlaczego ze swoim kochankiem(obecnym mezem) okradla swojego owczesnego malzonka albo moze dlaczego klamala przed sadem albo dlaczego klamie opisujac historie swojego zmarlego dziecka. To co robi tearz ta pani wyglada tak szlachetnie ale prosze panstwa ludzie sie nie zmieniaja a pani Anetta bardzo lubiala "zarabiac" dzieki naiwnosci ludzi
Reklama