UWAGA!

----

Karatecy świętują 45. urodziny

 Elbląg, Arnold Goliszewski podczas walki (arch. Józefa Zawady)
Arnold Goliszewski podczas walki (arch. Józefa Zawady)

Zaczęło się od Aleksandra Płyszewskiego, który postanowił zarazić elblążan japońską sztuką walki. Po zawiłych i skomplikowanych początkach 45 lat temu powstał Elbląski Klub Karate. Zobacz zdjęcia.

W 1975 r. Aleksander Płyszewski założył sekcję karate przy elbląskim ognisku TKKF „Feniks”. „Na pierwszy trening w październiku przyszło 250 młodych elblążan zainteresowanych uprawianiem tej dyscypliny, z których po roku zostało 100, a wśród nich kilkunastu rokujących nadzieje na przyszłość. Płyszewski postarał się o manekin „przyjmujący” ciosy, bokserski worek i gruszki, karategi (specjalne kimona). Często płacił z własnych funduszy za sprzęt, na własny koszt drukował plakaty i materiały propagandowe, swoje oszczędności przeznaczał na doszkalanie” - czytamy w książce Andrzeja Minkiewicza „Sport w Elblągu 1945 – 2012”.

Aleksander Płyszewski jest uznawany za ojca elbląskiego karate. Trenował pod okiem m. in. Howarda Collinsa w Szwecji. Był też doskonałym organizatorem.

- Zobaczyłem siedzących w rzędach, ubranych w kimona karateków. Panująca podczas treningu atmosfera imponowała mi dyscypliną oraz umiejętnościami technicznymi trenera i starszych zawodników podczas ćwiczeń. Pamiętam, że po tym treningu Olek [Aleksander Płyszewski – przyp. SM] podszedł do mnie i w obecności taty powiedział słowa „widzę w pana synu talent”. Od razu urosłem we własnych oczach, chociaż po latach wiem, że to była „tylko” motywacja – tak swoje początki wspomina Arnold Goliszewski w wywiadzie udzielonym naszej gazecie.

- Na pierwszym treningu w jednostce wojskowej przy ul. Łęczyckiej było około 300 zawodników, w tym osoby takie jak ja, które rozpoczynały trenować karate. Część po drodze się wykruszyła, mocniejsi zostali. Treningi mieliśmy od poniedziałku do piątku, a zdarzało się, że i w soboty. Każdy trening trwał 2 godziny. Była to szkoła wytrwałości. W tamtym okresie ćwiczyliśmy w jednostkach wojskowych i w szkole przy ul. Wyżynnej – to wspomnienia Józefa Zawady, również z wywiadu dla portElu.

Karate przy elbląskim ognisku TKKF w Feniksie zostało po części ofiarą własnego sukcesu. Aleksander Płyszewski szkolił bardziej zaawansowani zawodników adepci mieli poczucie pozostawienia. Rozwiązaniem miała być sekcja karate w klubie Orzeł. Sekcja jak szybko powstała, tak szybko upadła. Ale widać było konieczność „wybicia się na niepodległość” elbląskiego karate.

Marzenia spełniły się w 1980 r. Grupa karateków na czele z Aleksandrem Płyszewskim utworzyła Elbląski Klub Karate.

  Elbląg, Aleksander Płyszewski
Aleksander Płyszewski (fot. arch. Józefa Zawady)

Pierwszym prezesem został Tadeusz Nieczuja-Ostrowski, który tę funkcję pełnił 30 lat aż do śmierci w sierpniu 2010 r.

Pierwsze oficjalne treningi Elbląski Klub Karate podjął w styczniu 1981 r. A już pod koniec roku w Elblągu odbyły się I Mistrzostwa Polski w Karate Wszechstylowym. Turniej rozpoczął się 12 grudnia, miał trwać dwa dni. W nocy generał Wojciech Jaruzelski wprowadził stan wojenny i wszystkie zawody sportowe w Polsce zostały przerwane. Wszystkie z wyjątkiem elbląskich mistrzostw. Miejska legenda głosi, że nie znalazł się odważny, który poszedłby na halę przy ul. Kościuszki i przerwał zawody.

- Wśród karateków walczących na Mistrzostwach Polski w 1981 r. byli ludzie z ówczesnych służb. Startowali 12 grudnia, dzień później „zniknęli” - opowiada Józef Zawada. - Na początku nie za bardzo wiedzieliśmy co się dzieje. Widzieliśmy czołgi na ulicach, ale myśleliśmy, że jadą na poligon.

Elbląskich karateków można było spotkać zarówno na macie jak i w siedzibie elbląskiej Solidarności, która wówczas mieściła się przy ul. 1 Maja. Zawodnicy byli nieformalnymi ochroniarzami związkowców. Warto też przypomnieć, że część działaczy Solidarności 13 grudnia „przez chwilę” ukrywała się na hali, w której rozgrywano Mistrzostwa Polski.

- Związkowcy z „Solidarności” mieli informacje, że milicja i ZOMO planują wejście siłowe do biura związku przy ul. 1 Maja. Poprosili Aleksandra Płyszewskiego o pomoc. Część elbląskich karateków przyszła pilnować siedziby związku. Ostatecznie wtedy do niczego nie doszło – wspomina Józef Zawada.

Potem było już z górki. Kolejne zawody, kolejne medale, puchary... Wymienianie kolejnych sukcesów zajęłoby kilkanaście stron, a i tak nie mielibyśmy pewności, że kogoś nie pominęliśmy. Arnold Goliszewski w swojej karierze wywalczył 15 złotych Mistrzostw Polski (nie licząc srebrnych i brązowych). Przez wiele lat był członkiem reprezentacji Polski, startował na Mistrzostwach Europy i Świata.

Aleksander Płyszewski zmarł w lipcu 1985 r., w wieku zaledwie 35 lat. Klub uczcił jego pamięć organizując memoriały jego imienia. W II Memoriale w 1987 r. udział wzięły I i II reprezentacja Polski, reprezentacja Węgier oraz drużyna Elbląskiego Klubu Karate. Jego następcą w roli kierownika szkolenia został Jarosław Szlagowski (do 1988 r. kiedy wyjechał do USA), później Maciej Morawiecki i Krzysztof Kuca. Od września 1990 r. funkcję tę pełni Józef Zawada.

Elbląskich karateków dostrzeżono także w Warszawie. We wrześniu 2006 r. podczas sesji Rady Miejskiej prezesa i dwóch elbląskich karateków otrzymało krzyże zasługi nadane przez prezydenta RP. złoty – Tadeusz Nieczuja–Ostrowski, srebrny – Arnold Goliszewski, brązowy – Józef Zawada.

 

Kickboxing

Elbląski Klub Karate to nie tylko karate, ale także kickboxing. Sekcja powstała w 1986 r., pierwszym szefem wyszkolenia był Jarosław Szlagowski, do 1988 r. Po nim został Maciej Morawski, w 1990 roku Janusz Wojciechowski, którego po dwóch latach zastąpił Piotr Lichociński, który do dzisiaj prowadzi zajęcia kickboxingu.

Przez 45 Elbląski Klub Karate był organizatorem trzech Mistrzostw Polski w karate i dwóch w kickboxingu: I Mistrzostwa Polski Seniorów WKF w 1981 roku, XXV Mistrzostwa Polski Seniorów WKF w 2005 roku, XXVIII Mistrzostwa Polski Seniorów WKF w 2008 roku oraz I Mistrzostwa Polski Seniorów w Kickboxigu Full-Cont. w 1988r i Mistrzostwa Polski Seniorów w Kickboxingu w 2010r.

 

Wywiad z Józefem Zawadą z Elbląskiego Klubu Karate przeczytasz tutaj

Wywiad z Piotrem Lichocińskim z Elbląskiego Klubu Karate przeczytasz tutaj

SM

Najnowsze artykuły w dziale Sport

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Uwaga! Opinia zostanie zamieszczona na stronie po zatwierdzeniu przez redakcję.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • Olek był spoko, szacun
  • MariuszLewandowski-Fc Złote lata... Jedno miasto - jeden klub jedna drużyna. Wielu starszych kolegów to dziś wraki na marginesie życia i skoda że tak kończą niegdysiejsi Mistrzowie Polski. Tak czy tak wszyscy mamy cudowne wspomnienia choćby o popękanych odciskach czy "wybitych" zębach. Szkoda że Olek odszedł za wcześnie bo Elbląg dziś mógłby konkurować z Krakowem i Drewniakiem. Ale i tak wyszło z tego miejsca wieli o których nikt nie pisze.... Kublik... Zdzichu... Ksiądz... fajna ekipa fajne czasy fajni ludzi - dziś to już tylko wspomnienie ale z drugiej strony całe nasze życie kiedyś będzie tylko wspomnieniem....
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    5
    1
    MariuszLewandowski-Fc(2026-01-09)
  • Więcej takich artykułów o dawnym Elblągu i zasłużonych elblążanach, by młodzi i przyjezdni dowiedzieli się, że Elbląg nie jest prowincją i nie zaczął się w 1989 likwidacją wiekszości zakładów pracy i dobił nas premier Buzek odbierając nam województwo.
  • Też tam byłem, świetne treningi. Tak... to były lata.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2
    0
    tam i tam(2026-01-09)
  • @MariuszLewandowski-Fc - Racja. W tych czasach za olka ekk bylo potęga w sportach walki. Walczyli w karate i kickboxingu z dużymi sukcesami. Po kilku mistrzow polski rocznie. Szkoda ze po smierci plyszewskiego klub padł w nieodpowiednie rece trenerów bez pasji i ideałów. Zwyklych slabiakow. Lichocinski i zawada byli sportowo najslabsi doprowadzając do tego co jest teraz. Elblaski klub karate nie ma juz żadnego znaczenia na arenie sportow walki w Polsce.
  • Szkoda ze tak malo się słyszy o wynikach tego klubu. Chyba juz tylko egzystuje...
  • Elblaski klub karate niegdyś czołówka w Polsce w sportach walki a od dłuższego czasu nic o nim nie słychać. Smutne. Pa. yeta Te czasu kiedy jezdzilsimy i wygrywaliśmy wszystko. Klubem zajęli sie najsłabsi z klubu...
  • Na ul. Wigilijnej w baraku poszedłem zapisać się do Klubu Karate Kyokushinkai 1982 rok ( wpisowe i 3 zdjęcia trzeba było przynieść). Pierwsze spotkanie było w jednostce wojskowej na Armii Czerwonej tylu chętnych przyszło.
  • Popieram że w USA małoletni do 21 lat. W Polsce bym wprowadził do 25 lat ! Młodzi są coraz głupsi to widać na każdym kroku za kilka lat będziemy używać tylko obszarów mózgu odpowiadających za jedzenie i wydalanie pod warunkiem że będziemy mieć jakiekolwiek zdolności do zarabiania na to jedzenie ludzie którzy używają AI do najprostszych rzeczy zatracają zdolność logicznego myślenia w szkołach książki zastępuje się tabletami gdzie nie uzyskujemy wiedzy tylko odpowiedzi na pytania ! "Rodzicu, Nauczycielu - AI nie jest wrogiem. Jest sygnałem ostrzegawczym. Jeśli dziecko szuka przyjaciela w serwerowni, to znaczy, że nie znalazło go w domu"
  • @MariuszLewandowski-Fc - Popieram że w USA małoletni do 21 lat. W Polsce bym wprowadził do 25 lat ! Młodzi są coraz głupsi to widać na każdym kroku za kilka lat będziemy używać tylko obszarów mózgu odpowiadających za jedzenie i wydalanie pod warunkiem że będziemy mieć jakiekolwiek zdolności do zarabiania na to jedzenie ludzie którzy używają AI do najprostszych rzeczy zatracają zdolność logicznego myślenia w szkołach książki zastępuje się tabletami gdzie nie uzyskujemy wiedzy tylko odpowiedzi na pytania ! "Rodzicu, Nauczycielu - AI nie jest wrogiem. Jest sygnałem ostrzegawczym. Jeśli dziecko szuka przyjaciela w serwerowni, to znaczy, że nie znalazło go w domu"
  • MariuszLewandowski-Fc Po pierwsze za moich czasów to kilku Mistrzów Polski wracało z jednych zawodów w roku można było liczyć te tytuły w dziesiątkach... Co do nieodpowiednich rąk to się nie zgadzam - Piotrek co prawda późno dorósł do kumite ale w kata i kochonie zawsze był dobry Podobnie z Józkiem - starał się jak mógł ale kasa kluby zawsze świeciła pustkami bo brakowało kogoś kto by organizował kasę. To że Jarek wyjechał a Mietek poszedł do służb mundurowych jakoś złamało to środowisko - tu zgoda. To że byliśmy potęgą - zgoda. Ale i dziś Elbląg ma swoich topowych zawodników - to pokłosie tamtych lat i sukcesów. Zmieniła się też struktura sportów walki - weszła na ten rynek grupa "biznesmenów" powstały sekcje kluby i klubiki. Nazywając Piotra czy Józka "słabiakami"pokazujesz że widzisz ich tylko jako zawodników - to błąd. Obaj są Sensejami z prawdziwego zdarzenia i wychowują następców którzy już nas przeskoczyli. Adepci EKK dziś bez krępacji stają na tatami z najlepszymi zawodnikami od Drewniaka i to jest niezaprzeczalny sukces wychowawczy i trenerski. Za mało wiesz żeby prawidłowo ocenić obecny stan EKK. Patrz nie na statystyki medalowe ale na klasę ich wychowanków a zmienisz zdanie. To nadal jedna z potęg tyle że nie w kwestii medalowej. Ja nadal jestem dumny że EKK wychowuje takich ludzi nawet jeśli nie zdobywają medali....
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0
    0
    MariuszLewandowski-Fc(2026-01-10)
  • MariuszLewandowski-Fc Moim zdaniem system szkolno-klasowy się przeżył i egzystuje siłą inercji - widać to było w płycie "De Wall" Pink Floyda ale teraz rzuca się to w oczy właśnie dzięki internetowi. Mamy kryzys społeczeństwa - kapitalizm z zasady niszczy niezależność i szkoła robi to samo z założenia. Kluby sportowe z zasady pracują w systemie Mistrz-Uczeń a w EKK za czasów śp. Płyszewskiego było to bardzo widoczne. Kublik uczył nas nieustępliwości i odwagi a Ślagowski wytrzymałości ale i pokory. To był naprawdę doskonały zespół wychowawców a Olek doskonale ich różnice w celach wykorzystywał. Oglądając ich walki uczyliśmy się dodawać dwa do dwóch i dlatego Klub był wtedy potężną strukturą wychowawczą ale i sportową. Potem zaczęło brakować zespołu - szkoda. Dziecko które nie wie że musi walczyć w obronie siebie i słabszych od siebie będzie uciekało od problemów - w narkotyki czy alkohol. Ktoś dla kogo walka jest codziennością zmiana metody czy polu walki jest tylko zmianą scenerii i narzędzi.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    0
    0
    MariuszLewandowski-Fc(2026-01-10)
Reklama