Koszykarski horror z happy endem

Drugoligowi koszykarze Energi Basketball Elbląg potrafią podnieść kibicom ciśnienie. Dzisiaj przez trzy kwarty spotkania z Portem Gdynia grali najgorszy mecz w sezonie, ale w decydującej części zrekompensowali to publiczności, która dzięki gorącemu dopingowi była przysłowiowym szóstym zawodnikiem na parkiecie. Zwycięstwo gospodarzom na 4,5 sekundy przed końcem zapewnił Przemysław Zamojski. Zobacz zdjęcia.
Gdynianie zaskoczyli dzisiaj Elblążan. Od pierwszych minut grali wysoko i agresywnie w obronie. Gospodarzom nie wychodziło nic, ani podania, ani gra po koszem, ani rzuty z dystansu. Przegrywali już 2:16 i kibice ze zdumienia przecierali oczy. Gdynianie grali szybko, skutecznie, popisywali się kontrami po stratach Energi. Co prawda Elblążanom po dobrym okresie gry udało się rywali dogonić i prowadzić nawet 25:24, ale potem nastąpił kolejny przestój, który trwał aż do końca trzeciej kwarty. Wtedy na tablicy wyników widniało 14-punktowe prowadzenie gości (wcześniej różnica wynosiła nawet 18 pkt).
W czwartej kwarcie gorąco dopingująca i liczna publiczność tchnęła w gospodarzy nowe życie. Wreszcie poprawili grę w obronie i skuteczność w ataku, także w rzutach za trzy punkty. Sygnał do ataku dał Przemysław Zamojski, pod tablicami szalał Dominik Pawlak (obaj rzucili w tym meczu w sumie aż 53 punkty), a o każdą piłkę walczyli rozgrywający: Piotr Prokurat i Kajetan Konecko. Goście zaczęli się mylić, popełniać straty, a rosnące emocje spowodowały, że jeden z zawodników z Gdyni został ukarany przez sędziów przewinieniem technicznym.
Elblążanie mozolnie odrabiali straty, na minutę przed końcem niwelując przewagę Gdynian do jednego-dwóch punktów. Na niewiele ponad 20 sekund przed końcem spotkania goście nie wykorzystali kolejnych rzutów wolnych i pachniało dogrywką (74:74). Odpowiedzialność za wynik wziął jednak na siebie Przemysław Zamojski, który na 4,5 sekundy przed syreną trafił za dwa i było 76:74. Trener gości wziął przerwę na żądanie, jednak gospodarze nie pozwolili na rzut za trzy punkty, falując pod koszem na niewiele ponad sekundę przed końcem. Pierwszy rzut Jakub Roszak trafił, drugi spudłował. Piłkę zebrali Elblążanie i razem z publicznością eksplodowali z radości.
Energa Basketball Elbląg – Port Gdynia GAK 76:75 (12:20, 18:22, 20:22, 26:11)
Energa Basketball: Zamojski 27, Pawlak 26, Konecko 6, Stawiak 4, Świdziński 4, Jastrzębski 3, Kloska 3, Budziński 2, Prokurat 1, Glaner, Krakowski, Jakubów,