Tomasz Sarara: "Zawodnicy, kibice i wszyscy obecni dopisali naprawdę w pełni"

Gala Strike King 8 przeszła do historii, ale pozostawiła po sobie mnóstwo sportowych emocji i pozytywnej energii. Jeden ze współwłaścicieli tej federacji Tomasz Sarara, w rozmowie z naszą redakcji podkreślił, że współpraca z lokalnymi partnerami i kibicami była prawdziwą przyjemnością, a sama gala przebiegła lekko i bezproblemowo, co w świecie organizacji takich wydarzeń nie jest wcale normą. - Chcemy tu wrócić - podkreśla nasz rozmówca.
Jakub Czyżak: – Jak pan podsumuje galę?
Tomasz Sarara: – Bardzo mi się podobało. Bardzo, bardzo mi się podobało i to podkreślam raz jeszcze, super współpraca z ludźmi tutaj na miejscu. My jesteśmy z południa Polski, z Krakowa, mamy swoje kontakty, znajomości po tamtej części kraju. Gala była zatytułowana Strike King 8 Power by Logbar, i faktycznie chciałem podziękować Jackowi [Bartoszewicz], który był naszym partnerem. Tu nie chodziło tylko o wsparcie finansowe, ale też organizacyjne. Bardzo przyjemnie i lekko się tą galę organizowało, to naprawdę duża rzadkość. Wszystko udało się świetnie.
– Czy możemy się spodziewać, że Strike King powróci do Elbląga?
– Jestem wręcz przekonany. Już chciałem taką deklarację złożyć przed galą, ale powiedziałem: dobra, niech gala i walki oddadzą dużo emocji. Teraz mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością: chcemy tu wrócić właśnie z racji tej dobrej energii, którą czuć było wśród ludzi.
– Jak oceniał pan występy zawodników z Elbląga? Pokazali się z dobrej strony, a może zawiedli?
– Nikt nie zawiódł. To jest sport, ktoś musi wygrać, ktoś musi przegrać. Było tak, że paru gospodarzy faktycznie przegrało, ale w walce nikt nie dał ciała. Sam jako zawodnik musiałem to zrozumieć, musiało trochę wody w rzece upłynąć, żeby to zaakceptować. Dzisiaj już to wiem. Zawodnicy, kibice i wszyscy obecni dopisali naprawdę w pełni.
– Są plany na udział zawodników z Elbląga w kolejnych galach?
- Zdecydowanie tak. Przykładem jest Sylwester Stempniewski, który dzisiaj mocno skradł show, a przy tym zrobił fajną walkę, mimo kilkuletniej przerwy. Powiedział, że się bawił, a ja zapraszam go do dalszej zabawy. Myślę, że z Sylwkiem na pewno połączymy siły. Nasze gale pokazują też, że wielu zawodników było wcześniej zaniedbanych i zasługiwało na inwestycję w odpowiednim momencie. Szkoda, że się nie wydarzyło wcześniej, ale mamy nadzieję, że uda nam się ich „odkurzyć” i dać szansę.
– Jakie wrażenia pozostawia Elbląg i czy udało się coś zwiedzić?
– Coś zwiedzaliśmy, mi się bardzo podobało. Jestem globtroterem, lubię nadmorskie miasta, może dlatego, że z Krakowa do morza mamy trochę daleko. Jako Krakus dobrze się tu czuję, podoba mi się samo miasto i ludzie. Z chęcią będę tu wracał.