Woda pod specjalnym nadzorem

- Elbląska kranówka jest zdrowa i bezpieczna, a jej ujęcia i stacje uzdatniania wody w odpowiedni sposób chronione – przekonuje Elbląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Spółka pozyskała milion złotych na rozwój cyberbezpieczeństwa, w tym obronę przed cyberatakami. Zobacz zdjęcia.
Codziennie do elbląskich mieszkań i instytucji trafia 17 tys. metrów sześciennych wody, która w Elblągu pochodzi wyłącznie z ujęć podziemnych. Jak przekonują przedstawiciele EPWiK, jest ona zdrowa i bezpieczna, można ją pić prosto z kranu.
- Na straży elbląskiej wody stoją dwa niezależne od siebie laboratoria. Nasze - w EPiWiK i drugie w Sanepidzie. Kontrola obejmuje cały proces - od ujęcia po sieć. Im większa dobowa produkcja wody, tym więcej próbek musimy zebrać. W elbląskiej kranówce jest wszystko to, co powinno się w niej znaleźć, czyli mikroelementy, zgodne z surowymi wymogami ministra zdrowia. To, co tak często jest krytykowane przez mieszkańców, czyli twardość wody, to tak naprawdę jony wapnia i magnezu, których potem poszukujemy w różnych preparatach prozdrowotnych – tłumaczy Monika Mazurek, kierownik Wydziału Laboratorium Wody i Ścieków w EPWiK – Ja przekonałam do picia kranówki moich znajomych, używając argumentów ekologicznych. Badania pokazują, że butelkowana woda kupowana w sklepach zawiera w sobie szkodliwy mikroplastik, którego w kranówce nie ma. Zresztą mieszkańcy mogą na bieżąco sprawdzać parametry naszej wody na stronie internetowej.
W ostatnim czasie do monitorowania jakości wody, o czym już informowaliśmy, zostały zatrudnione... małże. To rozwiązanie praktykowane już w ponad 70 stacjach uzdatniania w Polsce.
– Dlaczego małże? To inteligentne stworzenia, które reagują na zanieczyszczenie bardzo szybko i w sposób jednoznaczny – mówi Hubert Białous, kierownik projektu ds. Badań i ochrony wód z firmy PROTE, z którą EPWiK podpisał umowę na obsługę systemu z małżami. - Jeżeli w wodzie pojawi się substancja toksyczna, metale ciężkie, pestycydy czy farmaceutyki, małże natychmiast zamykają swoje skorupy, dając informację o tym, że w wodzie pojawiła się jakaś substancja, która jeżeli im zaszkodziła, nam również może może zaszkodzić. To dla nas sygnał, żeby zbadać przyczynę. Małże monitorują wodę 7 dni w tygodniu przez 24 godziny na dobę, są wymieniane co trzy miesiące i odławiane z naturalnych jezior z Wielkopolski. Cały system jest monitorowany online, koszty obsługi tego systemu to statystycznie 40 zł dziennie.
EPWiK stawia również na cyberbezpieczeństwo, dlatego pozyskał w ostatnim czasie ponad 1,1 mln złotych na ochronę całego systemu produkcji wody z Krajowego Planu Odbudowy.
– W Elblągu nie mieliśmy takiej sytuacji, ale w sąsiednim Tolkmicku cyberatak spowodował wyłączenie jednej z pomp stacji uzdatniania wody i nie dało się jej inaczej ponownie uruchomić jak ręcznie – mówi Marek Misztal, prezes EPWiK. – Przeprowadziliśmy szereg działań zabezpieczających nasze tereny przed dostępem nieuprawnionych osób, zainstalowaliśmy m.in. fotopułapki. Pieniądze z projektu przeznaczymy m.in. na doskonalenie systemu informatycznego związanego z automatyką sterowania zaopatrzeniem wody, wdrożenie systemu monitorowania zagrożeń, rozwój procedur reagowania na incydenty i szkolenia pracowników z cyberbezpieczeństwa.
EPWiK z okazji przypadającego 22 marca Światowego Dnia Wody rozpoczął właśnie kampanię pod hasłem „Zaufanie w kranie”, - Jej celem jest pokazanie, że bezpieczeństwo wody nie jest przypadkiem, lecz wynikiem codziennej pracy ludzi i systemów kontroli – informuje spółka.

Małże "zatrudnione" w EPWiK