Punkt oddechu. Olimpia przerwała fatalną passę

W poszukiwaniu przełamania Olimpia pojechała do Płocka i częściowo dopięła swego. Fatalna seria porażek dobiegła końca, jednak na pełną pulę żółto-biało-niebiescy wciąż muszą poczekać. Remis z Wisłą II pozwolił zrobić kroczek w stronę utrzymania, ale walka nadal trwa.
Wiemy doskonale, że Olimpia ugrzęzła w fatalnej serii sześciu ligowych porażek z rzędu, dlatego poszukiwanie nowych rozwiązań i próby rotacji nikogo już nie zaskakiwały. Najbardziej rzucającą się w oczy zmianą była roszada w bramce, gdzie między słupkami pojawił się dawno niewidziany Manikowski. Do wyjściowego składu wrócił również Winkler, który ostatnio występował w rezerwach. Uwagę zwracał także pierwszy występ Pieczarki, sprowadzonego zimą młodzieżowca z Sokoła Ostróda. Piłkarz przez dużą część rundy wiosennej pozostawał poza grą po kontuzji odniesionej jeszcze w okresie przygotowawczym. Spotkanie z Wisłą II Płock stało się więc momentem debiutu, a sytuacja kadrowa wręcz wymuszała szukanie nowych wariantów wśród młodzieżowców. Pauzy Czaplińskiego i Laszczyka za nadmiar żółtych kartek dodatkowo zawęziły pole manewru sztabu szkoleniowego.
Pierwsze minuty sugerowały, że w Płocku trudno będzie o otwarty futbol i dużą liczbę sytuacji. Mecz długo pozostawał wyrównany, a obie drużyny bardziej pilnowały organizacji gry niż szukały ryzyka. Najpoważniejsze zagrożenie przyszło po rzucie wolnym w 23. minucie. Szymon Łapiński uderzył niemal idealnie, piłka zmierzała pod poprzeczkę, ale jeszcze lepiej zachował się Maksymilian Manikowski. Bramkarz Olimpii popisał się kapitalną paradą i w efektowny sposób uchronił zespół przed utratą bramki. W pierwszej połowie Wisła II stworzyła jeszcze jedną groźną sytuację, jednak ponownie Manikowski zachował czujność i pewnie interweniował. Żadna ze stron nie potrafiła wypracować wyraźnej przewagi, dlatego remis po pierwszych 45 minutach wydawał się wynikiem w pełni zasłużonym.
Początek drugiej połowy przez długi czas nadal nie przynosił większych emocji. Spotkanie utknęło w spokojnym rytmie, aż problemy sama sprowadziła na siebie Olimpia. Bardzo dobrze dysponowany wcześniej Manikowski tym razem nie zachował wystarczającej ostrożności i sfaulował w polu karnym Szymona Leśniewskiego. Chwilę później do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Łapiński. Uderzenie w jeden róg, bramkarz rzucił się w drugi i Wisła II objęła prowadzenie.
Później obraz gry długo się nie zmieniał. Obie drużyny próbowały, jednak pod obiema bramkami brakowało konkretów i finalizacji akcji. Najgroźniejszą sytuację Olimpia stworzyła w 81. minucie. Kozera wycofał piłkę do Karbownika, który uderzył bez przyjęcia, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Okazało się jednak, że wcześniej piłkę ręką zagrał obrońca Wisły II. Sędzia początkowo wskazał na rzut rożny, jednak po konsultacji z arbitrem liniowym zmienił decyzję i wskazał na jedenasty metr. Drugi rzut karny w tym meczu, tym razem dla Olimpii. Do piłki podszedł Dominik Kozera i pewnym strzałem w środek bramki doprowadził do wyrównania.
Ostatecznie więcej goli nie padło i spotkanie zakończyło się podziałem punktów. Remis nie rozwiązał jednak problemów Olimpii, która po 32 kolejkach nadal znajduje się tuż nad strefą spadkową. Żółto-biało-niebiescy zajmują obecnie 13. miejsce z dorobkiem 37 punktów. Do zakończenia rozgrywek pozostały już tylko dwie kolejki. Za tydzień, 23 maja o godz. 17., Olimpia zagra przy Agrykoli ze Zniczem Biała Piska.
Wisła II Płock - Olimpia Elbląg 1:1 (0:0)
1:0 - Łapiński (61. min. - rzut karny), 1:1 - Kozera (82. min. - rzut karny)
Olimpia: Manikowski - Winkler, Sarnowski (71’ Karbownik), Szczudliński, Kozera, Pieczarka (84’ Pieczarka), Krawczyk, Młynarczyk (84’ Kondracki), Sznajder (76’ Marucha), Kołoczek (46’ Pęk), Wierzba
qba