UWAGA!

----

Bariery mamy w głowach

 Elbląg, Po lewej Rafał Rocki wraz z przyjaciółmi ze stowarzyszenia,
Po lewej Rafał Rocki wraz z przyjaciółmi ze stowarzyszenia, fot. arch. prywatne

Mimo przeciwności losu jest szczęśliwy. Szczęśliwszy z pewnością niż niejeden z nas, pełnosprawnych. Ma piękną żonę, wspaniałą córkę, pracuje zawodowo i korzysta z życia. Nie złamała go niepełnosprawność, która towarzyszy mu już od trzynastu lat. Rozmawiam z Rafałem Rockim, niepełnosprawnym pasjonatem nurkowania, członkiem stowarzyszenia Avatar.

 Rafał porusza się na wózku od 13 lat. Kiedy miał 23 lata oddał niefortunny skok na poduszce powietrznej, który skończył się dla niego skręceniem karku. Efekt upadku brzmiał jak wyrok: porażenie czterokończynowe. Dwa lata walczył, by dojść do jakiejkolwiek sprawności. Lekarze mówili mu, że jego aktywne życie się skończyło, że zostało mu tylko łóżko, wózek ortopedyczny, na którym ktoś będzie go pchał i że będzie musiał się z tym pogodzić. Jednakże Rafał nie poddał się, chciał osiągnąć coś w życiu, więc zaczął działać. Dziś jest czynny zawodowo - dobiera sprzęt ortopedyczny, radzi, gdzie skorzystać z pomocy, skąd wziąć pieniądze na sprzęt. Oprócz tego jest instruktorem aktywnej rehabilitacji i instruktorem pierwszego kontaktu. Jego zadaniem jest wyszukiwanie w szpitalach ludzi po wypadkach i wprowadzanie ich w samodzielność i aktywne życie. Rafał samodzielnie porusza się autem, ma wspaniałą żonę, czteroletnią córkę, a także uprawia sport.
       – Pewnego razu zetknął się ze mną jako osobą niepełnosprawną Adam Kozakiewicz, wykwalifikowany nurek – mówi Rafał Rocki. – Zainteresowała go moja ciekawość wody i to nas w pewien sposób połączyło. To wtedy właśnie wpadliśmy na pomysł stworzenia jakiejś komórki, która mogłaby wypromować ten rodzaj aktywności i scalić ludzi, którzy chcieliby robić coś ciekawego i innego. Chcemy poprzez naszą działalność pokazać, że również człowiek niepełnosprawny może nurkować i to każdy, niezależnie od stopnia niepełnosprawności. Niestety nasz basen miejski nie jest przystosowany do potrzeb ludzi niepełnosprawnych, gdyż jest w nim mnóstwo schodów, a cały proces nurkowania i czynności z nim związanych zajmuje osobie niepełnosprawnej wiele czasu.
       Stowarzyszenie Avatar powstało prawie trzy lata temu z inicjatywy grupy przyjaciół, których połączyło zamiłowanie do sportów wodnych, a przede wszystkim do nurkowania. Nie koncentruje się ono tylko i wyłącznie na nurkowaniu. Promuje także wszelkie inne formy aktywności ruchowej. Skupia nie tylko osoby niepełnosprawne, lecz także wszystkich, którzy uwielbiają sport oraz turystykę i chcą pomagać innym w pokonywaniu swych słabości, nierzadko służąc im swoją wiedzą i doświadczeniem.
       – W ramach stowarzyszenia organizujemy wyjazdy, ostatnio nurkowaliśmy w Czarnogórze. Niestety robimy to z własnych nakładów – mówi Rafał Rocki. – Od czasu do czasu organizujemy spotkania w Elblągu, ognisko czy grill. Rodzą się przyjaźnie. Najfajniejsze jest to, że nie ma u nas barier, ani wiekowych, ani związanych z kwestią sprawności czy niepełnosprawności. Nie ma podziałów na pełno- i niepełnosprawnych. Do naszego stowarzyszenia może przyłączyć się każda osoba, która ma normalne podejście do życia, ciekawe zainteresowania, bądź chce wejść w krąg ludzi, którzy mają fajne zainteresowania. Wszystko kręci się głównie wokół nurkowania. „Kozak” (tak przez przyjaciół nazywany jest Adam Kozakiewicz) jest instruktorem i ma bardzo dużą wiedzę i doświadczenie związane z nurkowaniem. Kiedy pierwszy raz z nim nurkowałem nie bałem się pokonać moich ograniczeń. Nie wiedziałem, co może mnie czekać, ale w gruncie rzeczy się nie bałem.
       Rafał uprawia wiele sportów, od tych wodnych, aż po te bardziej lądowe.
       – Nigdy nie byłem typem osoby biernej. Przez dwa lata dochodziłem do siebie po wypadku. Z czasem szukałem dla siebie różnych form aktywności. Na początku nie było łatwo. Wtedy w Elblągu istniał tylko „Start”, w którym jednak nie było miejsca dla ludzi z takim stopniem niepełnosprawności jak moja. Zacząłem więc jeździć po Polsce, brałem udział w rehabilitacji, nawiązywałem kontakty z różnego rodzaju fundacjami. W końcu natknąłem się na rugby na wózkach, który jest sportem dla ludzi z porażeniem czterokończynowym. Z czasem poznałem moją żonę i wszystko zaczęło się układać. – opowiada Rafał. – Nurkowanie to fajna rzecz, bo nurkowie są sobie równi. Nieważne czy masz 20 lat czy 60, wszyscy są na „ty”, wymieniają swoje doświadczenia i spostrzeżenia. Czy nurkujesz pierwszy, drugi czy sześćdziesiąty raz, wszyscy traktują się tak samo. Jako osoba niepełnosprawna, oprócz tego, że nurkuję, jeżdżę na quadach, uprawiam rugby na wózkach, gdzie gram w reprezentacji kraju. Niestety nie udało nam się w tym roku dostać na paraolimpiadę, ale było blisko. Ludzie często nie wiedzą, że coś takiego się dzieje, że można coś takiego robić. Chciałbym przede wszystkim dotrzeć do ludzi świeżo po wypadkach, którzy nie mają wystarczającej wiedzy na temat swojej niepełnosprawności. Jestem w stanie im doradzić, co komu się należy oraz dobrać odpowiedni sprzęt do ich niepełnosprawności. Chciałbym również zaszczepić ludziom niepełnosprawnym w Elblągu taką ideę, że mogą przełamywać bariery związane ze swą niepełnosprawnością. Stowarzyszenie Avatar łamie wszelkie stereotypy. Zapraszamy do nas wszystkie osoby, a w szczególności osoby niepełnosprawne, które nie mogą sobie poradzić ze swoją sytuacją. Osoba niepełnosprawna nie musi, a nawet nie może siedzieć w domu. Chciałbym zaprosić do nas dzieci czy młodzież po urazach kręgosłupa, poruszającą się na wózkach. Chcę im powiedzieć, że można pokonać pewne bariery. One są tak naprawdę tylko w głowach, a nie na zewnątrz. Mam nadzieję, że moją osobą i moją historią zarażę innych niepełnosprawnych aktywnością, chęcią wyjścia z domu, bo jak się chce to można. Inni mają jeszcze większe problemy.
      
       Stowarzyszenie Avatar zaprasza wszystkie osoby, a w szczególności te niepełnosprawne do wspólnej działalności. Wszelkie informacje na temat stowarzyszenia i jego działalności znajdują się na jego stronie, niemniej należy wspomnieć, że potrzebuje ono wsparcia finansowego, liczy więc na dobrą wolę zainteresowanych. Zebrane pieniądze posłużą na sprzęt ortopedyczny, sprzęt do nurkowania oraz wyjazdy integracyjne.
       Z pewnością jest w naszym mieście wiele osób, które na skutek wypadku stały się niepełnosprawne i nie mogą się z nową sytuacją uporać. Wielu z nich zamyka się z nią w czterech ścianach i boi się lub wstydzi spotkań z ludźmi. Stowarzyszenie Avatar wyciąga do nich rękę. Chce im uświadomić, że niepełnosprawność to nie koniec świata, ale chociażby możliwość ciągłej realizacji swoich pasji i marzeń czy też szansa na poznanie czegoś nowego. Historia życia niepełnosprawnego Rafała Rockiego pokazuje, że jeśli naprawdę się chce, to można. Można dalej funkcjonować, dalej żyć i być szczęśliwym.
rozmawiała Dominika Kiejdo

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Barwo Rafał i wielki szacunek dla autorki artykułu. Pani Dominiko o tym właśnie chce się czytać
  • Przyznam Pani Dominiko, ze troszkę pani mnie wyprzedziła. Sam też szykowałem się by napisać kilka słów o Rafale. Rafała, choć od niedawana znam osobiście. I mimo, ze rozmawialiśmy zaledwie kilka razy to jedno o nim mogę powiedzieć na pewno. O cholernie lubi żyć, i czerpie z życia wszystko co może. Dzisiejsi nastolatkowie i nie tylko używają bardzo często określenia "nudzi mi się" lub "nudno". Patrząc na nich zastanawiam się kto jest niepełnosprawny oni czy Rafał? Widząc jak Rafał cieszy się z życia utwierdzam się w przekonaniu, ze niepełnosprawność to stan umysłu, a nie ciała, gdyż niepełnosprawne ciało może być utrudnieniem, a nie przeszkodą. Pozdrawiam Cię Rafał i twoje księżniczki.
  • W głowach to mamy mięśnie
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Mięśniak POPEK(2012-11-02)
  • Rozmawiając z nim odniosłam podobne wrażenie. Zazdroszczę mu tej radości z życia i pasji!
  • Szanuję takich ludzi jak bohater artykułu. Sama wychowuję niepełnosprawnącórkęi przyznam szczerze, że mimo wszystkich przeciwności losu dopiero teraz wiem co znaczy życie-dopiero teraz mamy prawdziwych przyjaciól. .. .i cieszymy się z każdej drobnostki. .Pogoda ducha zarażamy wszystkich -nawet tych, ,zdrowych ale nieszczęśliwych'. Najważniejsze to żyć z pasją i dokonywać rzeczy niemożliwych. Pozdrawiamy Pana Rafała i całą jego wspaniałą rodzinę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Mama i ja(2012-11-02)
  • No, Mistrzu, godny Ciebie, Was, artykuł! Wiem, że pchasz nie tylko swój wózek ale i pociągasz za nim tych, którym wszystko się załamało. .. Odwiedziny w planie. .. 3maj klasę i pozdrów swoje Damy!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Adam(ś)(2012-11-03)
  • Bardzo serdecznie Pana pozdrawiam i podziwiam życzę to panu co najlepsze Irena z dawnej budowlanki
  • Jestem pod wrażeniem. .. pozdrawiam gorąco
  • ponieważ pan Rafał jest zięciem pani wiceprezydent to ma wszystkie drzwi otwarte, proszę zrobić wywiad z ludźmi z Postępu, Wolności czy Elsinu a zobaczą państwo, że nie jest tak wesoło jak nie ma co do garnka włożyć
  • Szacun dla bohatera artykółu , brawo dla autorki , takich informacji nam trzeba
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Czytelnik_MOBI_25861(2012-11-03)
  • Człowieku i co z tego, że jest jej zięciem? Nie zazdrość tylko ciesz się, że są w Elblągu ludzie, którzy nie marudzą tylko coś robią dla innych. Typowe dla nudzących się ludzi, czytać jak innym jest żle, bieda jest wszędzie i dużo się o niej piszę. Człowieku powstaje coś pozytywnego i ciesz się z tego a nie dopatrujesz się znajomości. Myślisz, że człowiek do niepełnosprawności dostał w bonusie teściową? OGARNIJ SIĘ
  • bohater artykułu najwięcej to robi dla siebie, wcale mu nie zazdroszczę sukcesów tylko tej łatwości z jaką uzyskuje wszelką pomoc i pieniądze. A jestem także niepełnosprawnym z znacznym stopniem niepełnosprawności i wiem co mówię gdy piszę o otwartych drzwiach. Ogarniam się kolego codziennie od nieżyczliwych ludzi w urzędach.
Reklama