Głód i przejedzenie

Przypadający dziś (16 października) Światowy Dzień Żywności może skłonić do wielu refleksji. Z jednej strony – opływamy w jedzenie. Kupujemy za dużo wędlin, pieczywa, słodyczy, które potem lądują w śmietniku. Z drugiej – są dzieci, którym brakuje wszystkiego, łącznie z ciepłym obiadem. Czy każdy z nas może coś z tym zrobić, czy to sprawa wyłącznie rządzących?
Według doniesień medialnych, w Polsce co czwarte dziecko zasypia codziennie głodne. W każdej klasie jest więc kilkoro niedożywionych dzieci. Obok tych, które mają problemy z nadwagą, bo żywią się w Fast foodach i zajadają chipsami, popijając je pepsi, są takie, którym brakuje ciepłego posiłku. Z jednej strony, nastolatki świadomie odmawiające sobie jedzenia i cierpiące na anoreksję, z drugiej, dzieci, które są chude, bo nie mają co jeść. To nie dzieje się w dalekiej Afryce czy najbiedniejszych regionach Rosji. Tak jest u nas, w Polsce, w Elblągu. Wszędzie są dzieci, którym brakuje wartościowego pożywienia.
Czy każdy z nas może coś zrobić? Na pewno tak. Przede wszystkim, oszczędzajmy. Każde wyrzucone jedzenie to przecież mógłby być obiad dla kogoś głodnego. Przestańmy kupować „na zapas” produkty, które potem lądują w śmietniku. Jeśli chcemy kupić coś więcej, lepiej zaopatrzyć się w coś, co możemy przeznaczyć biednemu dziecku, które chodzi po domach z prośbą o jedzenie.
Nie dawajmy żebrzącym dzieciom pieniędzy. Jeśli naprawdę chcemy pomóc, warto zapytać, jak się nazywają i gdzie mieszkają. Można o nie spytać w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej znajdujący się przy ul. Winnej 9 (tel. 55 230 60 00) i dowiedzieć się, jak pomóc jemu i jego rodzinie. Warto wspierać także organizacje pomagające biednym, jak np. Bank Żywności (www.bankizywnosci.pl), Polski Czerwony Krzyż (www.pck.pl), Caritas (www.caritas.pl) czy Polska Akcja Humanitarna (www.pah.org.pl).
Dowiedzmy się od własnego dziecka, czy nie ma kolegów, którzy nigdy nie mają kanapek i chodzą głodni. Może warto czasami dać dodatkową bułkę dla dziecka, którego mama nie może jej dać? Rozejrzyjmy się we własnej okolicy. Może ktoś potrzebuje naszej pomocy? Nie bądźmy obojętni na krzywdę innych.
Każdy może coś zrobić, jakoś pomóc. Wszyscy możemy wziąć udział w akcji Banku Żywności albo dać kanapkę głodnemu dziecku. Ważne, by nie być obojętnym i umieć pomagać tym, którzy naszej pomocy potrzebują.
Czy każdy z nas może coś zrobić? Na pewno tak. Przede wszystkim, oszczędzajmy. Każde wyrzucone jedzenie to przecież mógłby być obiad dla kogoś głodnego. Przestańmy kupować „na zapas” produkty, które potem lądują w śmietniku. Jeśli chcemy kupić coś więcej, lepiej zaopatrzyć się w coś, co możemy przeznaczyć biednemu dziecku, które chodzi po domach z prośbą o jedzenie.
Nie dawajmy żebrzącym dzieciom pieniędzy. Jeśli naprawdę chcemy pomóc, warto zapytać, jak się nazywają i gdzie mieszkają. Można o nie spytać w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej znajdujący się przy ul. Winnej 9 (tel. 55 230 60 00) i dowiedzieć się, jak pomóc jemu i jego rodzinie. Warto wspierać także organizacje pomagające biednym, jak np. Bank Żywności (www.bankizywnosci.pl), Polski Czerwony Krzyż (www.pck.pl), Caritas (www.caritas.pl) czy Polska Akcja Humanitarna (www.pah.org.pl).
Dowiedzmy się od własnego dziecka, czy nie ma kolegów, którzy nigdy nie mają kanapek i chodzą głodni. Może warto czasami dać dodatkową bułkę dla dziecka, którego mama nie może jej dać? Rozejrzyjmy się we własnej okolicy. Może ktoś potrzebuje naszej pomocy? Nie bądźmy obojętni na krzywdę innych.
Każdy może coś zrobić, jakoś pomóc. Wszyscy możemy wziąć udział w akcji Banku Żywności albo dać kanapkę głodnemu dziecku. Ważne, by nie być obojętnym i umieć pomagać tym, którzy naszej pomocy potrzebują.