Teraz ja - Internet na cenzurowanym?

Z niepokojem obserwuję to co się dzieje w naszym kraju. Po tym jak rząd zapowiedział podpisanie umowy „ACTA”, w Internecie wybuchła prawdziwa burza. Setki tysięcy internautów postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce. Organizują akcje protestacyjne na portalach społecznościowych, tworzą fanpage’y, a w najbliższych dniach planują wyjść na ulice miast. Czy ich działania okażą się skuteczne?
Czym jest traktat „ACTA”?
„Umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrabianymi (ang. Anti-Counterfeiting Trade Agreement, ACTA) – projektowane porozumienie wielostronne, mające narzucić międzynarodowe standardy w walce z naruszeniami własności intelektualnej. Dokument ustanawia szereg regulacji prawnych o globalnym zasięgu. Do porozumienia może przyłączyć się każde państwo zainteresowane współpracą w ramach powstających struktur. Powołane do życia ciało administracyjne będzie zupełnie niezależne od istniejących obecnie międzynarodowych instytucji, zajmujących się dotychczas tymi zagadnieniami: Światowej Organizacji Handlu (WTO), Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) czy innych agend Organizacji Narodów Zjednoczonych(ONZ).
Przedmiotem regulacji są kwestie obrotu podrabianymi dobrami, zasady handlu lekami generycznymi oraz problem rozpowszechniania dzieł prawnie chronionych poprzez Internet (tzw. piractwo medialne)” Wikipedia.pl
Gdyby traktat „ACTA” wszedł w życie , jego konsekwencje byłyby następujące:
Wymiana wszelkich pakietów danych między użytkownikami byłaby monitorowana przez spółki, którym płacimy za dostęp do Internetu. Jeżeli wyślemy lub odbierzemy copywriterowane informacje kilka razy, nasz dostęp do Internetu może zostać odcięty lub staniemy w obliczu sankcji prawnych. Nieodpowiednie komentarze na portalach byłyby usuwane, ograniczając tym samym wolność słowa.
Brzmi dość zabawnie? Niestety, jeżeli rząd nie zechce wysłuchać społeczeństwa, takie zachowania mogą stać się naszą codziennością. Wtedy na pewno pisząc artykuł nie będę mógł powołać się na Wikipedię, ponieważ najzwyczajniej w świecie będzie ocenzurowana.
„Umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrabianymi (ang. Anti-Counterfeiting Trade Agreement, ACTA) – projektowane porozumienie wielostronne, mające narzucić międzynarodowe standardy w walce z naruszeniami własności intelektualnej. Dokument ustanawia szereg regulacji prawnych o globalnym zasięgu. Do porozumienia może przyłączyć się każde państwo zainteresowane współpracą w ramach powstających struktur. Powołane do życia ciało administracyjne będzie zupełnie niezależne od istniejących obecnie międzynarodowych instytucji, zajmujących się dotychczas tymi zagadnieniami: Światowej Organizacji Handlu (WTO), Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) czy innych agend Organizacji Narodów Zjednoczonych(ONZ).
Przedmiotem regulacji są kwestie obrotu podrabianymi dobrami, zasady handlu lekami generycznymi oraz problem rozpowszechniania dzieł prawnie chronionych poprzez Internet (tzw. piractwo medialne)” Wikipedia.pl
Gdyby traktat „ACTA” wszedł w życie , jego konsekwencje byłyby następujące:
Wymiana wszelkich pakietów danych między użytkownikami byłaby monitorowana przez spółki, którym płacimy za dostęp do Internetu. Jeżeli wyślemy lub odbierzemy copywriterowane informacje kilka razy, nasz dostęp do Internetu może zostać odcięty lub staniemy w obliczu sankcji prawnych. Nieodpowiednie komentarze na portalach byłyby usuwane, ograniczając tym samym wolność słowa.
Brzmi dość zabawnie? Niestety, jeżeli rząd nie zechce wysłuchać społeczeństwa, takie zachowania mogą stać się naszą codziennością. Wtedy na pewno pisząc artykuł nie będę mógł powołać się na Wikipedię, ponieważ najzwyczajniej w świecie będzie ocenzurowana.