UWAGA!

----

Jak „zrobić prawko” u Adama?

 Elbląg, Jak „zrobić prawko” u Adama?

Prawo jazdy kategorii B to w dzisiejszych czasach tak samo ważne „wyposażenie” jak telefon komórkowy czy komputer. W bardzo wielu naszych działaniach ten dokument może ułatwić nam życie. Szukając np. dobrze płatnej pracy, musimy sobie zdawać sprawę, że posiadanie prawa jazdy jest wymagane przez zdecydowaną większość pracodawców.

Jak zaliczyć kurs, jak zdać egzamin państwowy, na co trzeba być przygotowanym, aby nie dać się „oblać”? Na te pytania, jak i wiele innych postaramy się odpowiedzieć wszystkim zainteresowanym w kilku artykułach związanych z prawem jazdy kat. B.
     Nasz reporter, który ma prawo jazdy już od ponad 16 lat, uczestniczy w takim kursie jako słuchacz, aby opowiedzieć wam, jak takie szkolenie wygląda w rzeczywistości.
     
     Najpierw kurs
     Każde szkolenie rozpoczynamy od wykładów teoretycznych, gdyż według przepisów, kursant nie może przystąpić do praktycznej nauki jazdy bez zaliczenia wiadomości teoretycznych.
     Liczbę godzin zajęć teoretycznych i praktycznych dla każdej osoby podlegającej szkoleniu podstawowemu ustala indywidualnie instruktor nauki jazdy, przy czym (zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z 24 grudnia 2003 r.) w zakresie kategorii B prawa jazdy:
     - dla zajęć teoretycznych nie może być ona mniejsza niż 30 godzin;
     - dla zajęć praktycznych nie może być mniejsza niż 30 godzin.
     Spotkania podzielone są na dwugodzinne wykłady, na których omawiane są między innymi:
     - znajomość znaków i sygnałów
     - umiejętność oceny sytuacyjnej na danym skrzyżowaniu lub drodze
     - omawianie sytuacji drogowych na podstawie prezentowanych filmów szkoleniowych.
     - teoria i praktyka w podstawach udzielania pomocy przedmedycznej podczas wypadku.
     Podczas zajęć teoretycznych z zakresu przepisów o ruchu drogowym dało się zauważyć duże zainteresowanie kursantów oraz chęć dyskusji na tematy sytuacyjne na drogach. Największym problemem i to we wszystkich szkołach nauki jazdy jest uczestnictwo w szkoleniu z zakresu pomocy przedmedycznej podczas wypadku.
     - Wielu z nich wyjdzie, wielu będzie sobie w tym czasie grało na telefonach lub po prostu nie interesowało się tym, o czym będę mówiła - stwierdza przed lekcją wykładowca z zakresu medycyny ratunkowej.
     I niestety, okazuje się to prawdą. Kilka osób po prostu wyszło, kilka innych dyskutowało na tematy kompletnie z tym niezwiązane, a tylko nieliczni byli tym zainteresowani i czynnie brali udział w dyskusji odnośnie zasad pierwszej pomocy.
     Jeszcze większy brak dobrych chęci widać było u kursantów, kiedy to wykładowca przeszedł do zajęć praktycznych z podstaw resuscytacji. Wykonywanie masażu serca oraz oddychania metodą usta-usta nie wzbudziło zainteresowania, a przecież warto takie umiejętności zdobyć i przećwiczyć podczas małej symulacji zdarzenia drogowego. Lament i złość występuje dopiero wtedy, kiedy zdajemy sobie sprawę, że mogliśmy uratować życie, ale nie wiedzieliśmy, jak to zrobić, bo nie chciało się poświęcić tych dwóch godzin wykładów. Mamy żal do innych osób, że nie potrafią nam pomóc, kiedy prosimy, wręcz błagamy o udzielenie nam pomocy podczas wypadku. Ale nadal u wielu osób dostrzega się strach przed niesieniem pomocy - „bo mu coś połamię, coś uszkodzę, bo poda mnie do sądu”.
     Pamiętajmy, że tak naprawdę nie można bardziej zaszkodzić osobie, która na naszych oczach „gaśnie”, jak nie ratując jej. Bo czym że jest połamanie kilku żeber - w stosunku do utraty życia to błahostka, z którą każdy lekarz sobie poradzi. Ale jeśli akcja serca zostaje zatrzymana na więcej niż 4 minuty, praktycznie żaden lekarz nie ma szans na ponowne „uruchomienie” serca. Uczmy się nie tylko o znakach drogowych, ale również o innych zdarzeniach, jakie mogą spotkać nas na drodze.
     
     Teraz do auta
     Po 30 godzinach wykładów odbył się wewnętrzny egzamin teoretyczny, jaki musieli zaliczyć wszyscy, aby przystąpić do nauki praktycznej w samochodzie. Za pierwszym podejściem udało się to większości, zmieścili się w dopuszczalnej liczbie błędów, jednak kilka osób zrobiło ich zdecydowanie za dużo, co skutkować będzie kolejnymi podejściami aż do pozytywnego zaliczenia.
     Kolejny etap to szkolenie praktyczne na placu manewrowym oraz wyjazdy w miasto. Zawsze rozpoczyna się to od zapoznania z pojazdem, na którym odbywać będzie się szkolenie. Chodzi o:
     - rozmieszczenie elementów sterowania pojazdem,
     - podstawy budowy samochodu osobowego,
     - wykonywanie podstawowych czynności kontrolno-obsługowych elementów pojazdu, które mają wpływ na bezpieczeństwo podczas jazdy,
     - zajęcie prawidłowej pozycji przed jazdą,
     - wykonywanie czynności obsługowych podczas jazdy.
     
     Wsiadamy, zapinamy pas, uruchamiamy silnik i... . O tym w kolejnej części, już za dwa tygodnie.
     
     Czekamy na pytania na tematy związane z kursem kat. B, a w szczególności na sygnały od tych, którzy kurs oraz egzamin państwowy mają już za sobą. Jeśli, według was, niesłusznie zostaliście „oblani” podczas egzaminu praktycznego, napiszcie do nas o tym, opisując sytuację powodującą przerwanie egzaminu praktycznego.
     W kolejnej części nauki jazdy z Adamem opiszemy przebieg kursu praktycznego, napiszemy też, jakie „sztuczki” stosują egzaminatorzy, aby utrudnić kursantowi zaliczenie egzaminu na mieście. Opiszemy również możliwości odwołania się w przypadku, kiedy nie zgadzamy się z niezaliczeniem egzaminu.
km

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Wsiadamy, zapinamy pas, uruchamiamy silnik i. .. oblewamy egzamin. Ni składu, ni ładu trzymają się te wypociny.
  • a co, szanowna redakcja nie ma juz wlasnych pomyslow, ze od konkurencji ściąga? przecież to już było. .porażka
  • Tamci mieli z Jurida, a tu konkurencja - Adam.
  • Było czy nie było, ja sobie nie przypominam abym gdzieś czytała o tym. Poza tym, to ciekawe czy ty zdasz lub zdałeś za pierwszym razem ? A gdzie tam mowa o egzaminie ? To ma dopiero być opisane. Wsiadam, zapinam pas, uruchamiam silnik. .. .. , - tak wszyscy kursanci rozpoczynają naukę. Widzisz nadal brak logiki ? Ja widzę że nie masz prawka i nie chodziłeś na kurs, lub jesteś tak stary że nie pamiętasz jak się uczyłeś.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Marzena K.(2008-11-18)
  • a ja zdalem za pierwszym :)
  • A ja najpierw chodziłam na kurs do. .. i po 3 oblanych poszłam do Adama! Na całe szczęście! Odrazu zdałam, super nauczyciel!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    radosna(2008-11-18)
  • A ja chodziłem na kurs aż 3 lata i zdałem jazdę za 1 razem !!!; -) Bo trzeba się było dobrze nauczyć najpierw. A nie zdać za 1 razem po miesięcznym kursie potem odebrać prawko i w rurę. Potem tragedia w rodzinie bo synek się zabił dając po garach na Płk. Dąbka lub na 7 -emce. A auto miało ABS, poduchy i synek połamany w najlepszym wypadku. Ja wolałem się dobrze nauczyć i śmigać bezpiecznie. Ale Wy i tak wiecie lepiej prawda !!! Toć to tylko jakieś marne bzdety tam na kursie gadają Wam !!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Wizard(2008-11-18)
  • Zdanie egzaminu praktycznego w Elbląskim Ośrodku graniczy z cudem. Statystyką stało się zdawanie tego samego egzaminu po min. 5 razy. Na przykładzie swoim i znajomych którzy zdawali mogę powiedzieć ze egzaminy w tym Ośrodku to NIC przyjemnego krzycza na kursantów, wprowadzaja nerwową atmosferę przed jazdą gdzie trzeba byc zrelaksowanym! Ponad to za tą samą rzecz potrafią raz oblać raz nawet nie zwrócić uwagi. Sama kamera nie wystarcza egzaminator powinien mieć na sobie mały mikrofon zeby Dyrektor Ośrodka wiedział za co potrafi oblać na placu i w jaki sposób zwraca się do zdających. Oblewają za np niedomknięte drzwi od samochodu kiedy jeszcze nie zdąrzył ruszyć albo za to ze ktos zaglądając pod maske powie ze tam się znajduje (pokazując palcem na zbiornik) wlew do płynu hamulcowego a egzaminator stwierdził błąd bo jemu chodziło o nazwę "ZBIORNIK" A NIE "WLEW" albo przekroczenie linii "domyślnej" bo takiej nie było. .. a kiedy zbliżasz się do pasów i widzisz ludzi prawie ze wchodzących na jezdnię to kultura na drodze nakazuje zatrzymać się i tu powstaje pytanie co zrobić?! jak sie nie zatrzymasz to cie obleje za chamstwo na drodze a jak sie zatrzymasz to cie zbluzga cyt" ze nie jestes tu od kierowania ruchem !co ty jestes policjantem? ! i nie jestes od tego zeby zapraszac ludzi na jezdnie!" itd itd. .. przyznacie ze to bzdury! Byłoby wspaniale gdyby mogła powstać konkurencja wtedy egzamin wyglądałby jak egzamin a nie jak polowanie na "jelenia".
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    kierowca :P(2008-11-18)
  • To, ze nie czytałaś, nie znaczy, ze mają prawo ściągać pomysły. .uuuu, Panowie redaktorzy, obudźcie się!!!
  • i bardzo dobrze, a nawet jest jeszcze za mały poziom oblewania, patrząc na to jakie wariaty i idioci jeżdżą na drogach!! egzamin zdać to się stresujecie, a szaleć, wyprzedzać na trzeciego i jeździć po pijaku to już nie jest takie straszne prawda??
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    mam dres w 3 pasky(2008-11-18)
  • Ja uczyłam się u pana Andrzeja Kujawy i serdecznie polecam wszystkim jego szkołę. .Oprócz mnie ZA PIERWSZYM razem zdało egzamin 5 moich znajomych. .
  • Prawda jest taka: Nadajesz się i umiesz jeździć to zdasz. A może Ci co zdają 5 czy któryś raz z rzędu powinni się zastanowić czy nadają się na kierowców. Może zamiast robić prawko na samochód niech sobie jeżdżą autobusem będzie bezpieczniej. Ja jakoś zdałem za pierwszym razem. Moi znajomi tez nie mieli większych problemw, więc chyba nie jest aż tak trudno. A jak komuś się nie uda to trzeba na coś zwalić. A na kogo tu zwalić jak nie na egzaminatora. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Maniak(2008-11-18)
Reklama