Kiedy kulig przestaje być zabawą

Na drogach poza miastem może znajdować się warstwa ubitego śniegu. Szczególnie dotyczy to dróg w okolicach podelbląskich lasów. Ostatnio modne stało się ciągniecie za samochodem sanek, na których siedzą dzieci. Policja przestrzega przed tego typu zabawami i przypomina, że ich autorzy mogą spotkać się z surowym potraktowaniem przez funkcjonariuszy.
- W Polce było kilka takich przypadków, że samochód holujący sanki ulegał wypadkowi, byli poszkodowani, ranni – mów jeden z policjantów elbląskiej drogówki. – To ewidentne spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Osoba, która jest holowana może nagle wyjechać na przeciwległy pas ruchu, co więcej, ktoś może nie zahamować na śliskiej nawierzchni i najechać na holowanych saneczkarzy. To niczym nie chronieni uczestnicy ruchu. Nie trudno domyślić się, jak takie zdarzenie może się zakończyć.
Policjanci z całą surowością będą więc karać takich niefrasobliwych kierowców. Za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym może grozić mandat w wysokości 500 złotych. Policjanci mogą też skierować wniosek do sądu przeciwko takiej osobie, a wtedy kara może być jeszcze wyższa.
- To jednak nie kara czy mandat powinien odstraszać, ale konsekwencje wypadku – dodaje funkcjonariusz. – Mandat to tylko pieniądze, a życia lub zdrowia nie da się już przywrócić. O tym w szczególności należy pamiętać.
Policjanci z całą surowością będą więc karać takich niefrasobliwych kierowców. Za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym może grozić mandat w wysokości 500 złotych. Policjanci mogą też skierować wniosek do sądu przeciwko takiej osobie, a wtedy kara może być jeszcze wyższa.
- To jednak nie kara czy mandat powinien odstraszać, ale konsekwencje wypadku – dodaje funkcjonariusz. – Mandat to tylko pieniądze, a życia lub zdrowia nie da się już przywrócić. O tym w szczególności należy pamiętać.
mł. asp. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu