Teraz ja - Niezapomniana wizyta w hospicjum

Zobacz fotoreportaż z Dnia Otwartego w Elbląskim Hospicjum. Poznaj wolontariuszy, którzy spędzają swój czas wolny z chorymi i cierpiącymi. Zobacz fotoreportaż .
Tydzień temu dowiedziałem się o Dniu Otwartym Elbląskiego Hospicjum. Razem ze znajomymi poszedłem zobaczyć, jak wygląda to miejsce i dowiedzieć się czegoś na temat wolontariatu. Oto wolontariusze, którzy swoją energią pomagają tworzyć przyjazną atmosferę pacjentom hospicjum.
- Cała moja rodzina interesuje się wolontariatem w hospicjum - mówi dziesięcioletnia Zuzia, najmłodsza wolontariuszka. - Przychodzę tutaj od roku, kiedyś miałam więcej czasu. Teraz, w czwartej klasie szkoły podstawowej jest go mniej, ale zawsze znajdę kilka godzin w każdą niedzielę.
Roma odwiedza chorych co tydzień od ponad czterech lat. - Czuję, że przychodzenie tutaj jest moją misją. Taką potrzebą wynikającą z wnętrza, z duszy - mówi. - Chcę wynagrodzić moją przeszłość, łapiąc plusy. W końcu lepiej później niż wcale. Zazwyczaj rozmawiam z pacjentami, pocieszając ich. Czasami po prostu trzymam za rękę. To zwykłe trzymanie wbrew pozorom jest ważne, wspiera duchowo. Poza tym, ofiaruję msze święte za chorych i cierpiących, a także za ich rodziny - podkreśla.
- Wcześniej byłam wolontariuszką w Medyku - mówi Kasia, studentka fizykoterapii. - Mój staż trwał dziewięć miesięcy, był to bardziej wolontariat niż praca. Nawet studiując, myślę o hospicjum. Znajomi śmieją się ze mnie, że chcę tu wracać - dodaje z uśmiechem - tak jak każdy wolontariusz w elbląskim hospicjum. Hospicjum to nie umieralnia! Ludzie powoli zaczynają się otwierać na nasze działania, pomysły. Coraz częściej nam pomagają. Każdy może tu przyjść, nie tylko w Dzień Otwarty! W czwartki odbywają się terapie psychologiczne, które są dla wszystkich chętnych.
- Pracowałem tu jako kierowca i już wtedy robiłem zdjęcia - mówi Andrzej. – Niestety, zachorowałem, jestem na rencie i od dwóch lat jestem wolontariuszem. Fotografuję wszystko, co dotyczy hospicjum. Kiedyś redagowałem www.ehospicjum.pl . Pamiętam, że było tu przedszkole i żłobek. Miasto przekazało ten budynek, bo były one niepotrzebne - wspomina. - Dzisiaj na wystawie zdjęć można zobaczyć niektóre moje fotografie. W swoim zbiorze mam już sześć tysięcy zdjęć - dodaje dumny.
Będąc gościem hospicjum, miałem możliwość uczestnictwa we mszy świętej. Każdy chory a także odwiedzający ma możliwość przyjęcia komunii, spowiedzi, rozmowy z księdzem. Udział w takim nabożeństwie na pewno zostanie na długo w naszej pamięci.
Niestety, każdy z nas może zachorować. Odwiedzając pacjentów wykonujących ozdoby świąteczne wraz z wolontariuszami, spotkałem… moją sąsiadkę, przyjaciółkę mojej babci! Chyba łatwo sobie wyobrazić, jakim szokiem było dla mnie zobaczenie znajomej osoby w hospicjum!
- Cała moja rodzina interesuje się wolontariatem w hospicjum - mówi dziesięcioletnia Zuzia, najmłodsza wolontariuszka. - Przychodzę tutaj od roku, kiedyś miałam więcej czasu. Teraz, w czwartej klasie szkoły podstawowej jest go mniej, ale zawsze znajdę kilka godzin w każdą niedzielę.
Roma odwiedza chorych co tydzień od ponad czterech lat. - Czuję, że przychodzenie tutaj jest moją misją. Taką potrzebą wynikającą z wnętrza, z duszy - mówi. - Chcę wynagrodzić moją przeszłość, łapiąc plusy. W końcu lepiej później niż wcale. Zazwyczaj rozmawiam z pacjentami, pocieszając ich. Czasami po prostu trzymam za rękę. To zwykłe trzymanie wbrew pozorom jest ważne, wspiera duchowo. Poza tym, ofiaruję msze święte za chorych i cierpiących, a także za ich rodziny - podkreśla.
- Wcześniej byłam wolontariuszką w Medyku - mówi Kasia, studentka fizykoterapii. - Mój staż trwał dziewięć miesięcy, był to bardziej wolontariat niż praca. Nawet studiując, myślę o hospicjum. Znajomi śmieją się ze mnie, że chcę tu wracać - dodaje z uśmiechem - tak jak każdy wolontariusz w elbląskim hospicjum. Hospicjum to nie umieralnia! Ludzie powoli zaczynają się otwierać na nasze działania, pomysły. Coraz częściej nam pomagają. Każdy może tu przyjść, nie tylko w Dzień Otwarty! W czwartki odbywają się terapie psychologiczne, które są dla wszystkich chętnych.
- Pracowałem tu jako kierowca i już wtedy robiłem zdjęcia - mówi Andrzej. – Niestety, zachorowałem, jestem na rencie i od dwóch lat jestem wolontariuszem. Fotografuję wszystko, co dotyczy hospicjum. Kiedyś redagowałem www.ehospicjum.pl . Pamiętam, że było tu przedszkole i żłobek. Miasto przekazało ten budynek, bo były one niepotrzebne - wspomina. - Dzisiaj na wystawie zdjęć można zobaczyć niektóre moje fotografie. W swoim zbiorze mam już sześć tysięcy zdjęć - dodaje dumny.
Będąc gościem hospicjum, miałem możliwość uczestnictwa we mszy świętej. Każdy chory a także odwiedzający ma możliwość przyjęcia komunii, spowiedzi, rozmowy z księdzem. Udział w takim nabożeństwie na pewno zostanie na długo w naszej pamięci.
Niestety, każdy z nas może zachorować. Odwiedzając pacjentów wykonujących ozdoby świąteczne wraz z wolontariuszami, spotkałem… moją sąsiadkę, przyjaciółkę mojej babci! Chyba łatwo sobie wyobrazić, jakim szokiem było dla mnie zobaczenie znajomej osoby w hospicjum!