UWAGA!

----

Podaj dalej

 Elbląg, Ramona Axelsson (po lewej) i Johanna Welander na elbląskiej starówce
Ramona Axelsson (po lewej) i Johanna Welander na elbląskiej starówce (fot. WS)

O tym, że podkowa powieszona nad drzwiami przynosi szczęście wiedzą wszyscy. A co jeśli zdejmie się ją z haka i rzuci dalej? Historia szkolnego projektu szwedzkich licealistek, które postanowiły pomóc dzieciom z dwóch domów dziecka na terenie powiatu elbląskiego, miała swój początek właśnie w takim rzucie.

Ramona Axelsson i Johanna Welander to dwie nastolatki, uczennice ostatniej klasy liceum w szwedzkim Vaxjo. Historia ich projektu, który wyszedł poza ramy szkolnego zadania to dowód na to, że większe działania nie do końca są możliwe bez tych mniejszych.
       A wszystko zaczęło się od rzutu podkową. Mniej więcej siedem lat temu do przedstawicieli elbląskiego klubu zrzeszającego rzucających podkową przyszła wiadomość ze Szwecji. Okazało się, że i tam są tacy, którzy uprawiają ten sport. Kontakty powoli zacieśniały się, również dzięki wzajemnym wizytom. Podczas jednej z nich przedstawiciele elbląskiego klubu poznali nie tylko rodziców Ramony, ale także ją i jej rodzeństwo. Z czasem wzajemne kontakty przerodziły się w przyjaźń, która, jak się później okazało, pomogła w realizacji niecodziennego szkolnego projektu.
       Początkowo pojawił się sam pomysł, aby po prostu pomóc. Z czasem zaczęło to nabierać realnego kształtu, m.in. dzięki temu, że rodzice Ramony przyjaźnią się z elbląskimi klubowiczami. Łącznikiem pomiędzy młodymi Szwedkami a domami dziecka w Pasłęku oraz w Marwicy był Marek Murdzia, rzecznik starosty elbląskiego, który pomógł w organizacji projektu. Maszyna powoli ruszyła. Latem ubiegłego roku Ramona i Johanna zaczęły ogłaszać zbiórkę rzeczy, które mogą przydać się dzieciom.
       – Początkowo pytałyśmy o pomoc naszych przyjaciół oraz rodzinę, a także znajomych. Później wysyłałyśmy e-maile z krótkim pytaniem o pomoc. Jeśli ktoś chciał pomóc musiał najpierw skontaktować się z nami – mówiła Johanna.
       Zbiórka rozpoczęła się jesienią, a odzew był ogromny. Zgłosiły się nie tylko osoby prywatne, które przyniosły ubrania, zabawki i inne przedmioty. Swoją pomoc zaoferowały również różne firmy, w tym szwedzka fabryka cukierków, sklep spożywczy, firma zajmująca się obsługą imprez, a nawet lakiernia samochodowa. Pomogły linie promowe Scanalines, które sponsorowały transport przez morze, pomogli rodzice Ramony, a zwłaszcza tata, który został kierowcą miniciężarówki przewożącej rzeczy do dwóch domów dziecka. W całe przedsięwzięcie zaangażowało się około 50 osób, a prezentów było tyle, że w pewnym momencie trzeba było zakończyć zbiórkę.
       Przyszedł więc czas, aby rzeczy zawieźć do Polski. W ubiegły piątek (25 stycznia) szczelnie wypakowany samochód udał się do wychowanków.

 

                                                                                                                                  fot. nadesłane
      

       Radości nie było końca, dzieci cieszyły się nie tylko z otrzymanych prezentów, ale również z samej obecności dwóch młodych Szwedek.
       – Większość z nich była nieco nieśmiała na początku, ale był tam pewien chłopiec, Darek, który bardzo chciał z nami rozmawiać. Przyniósł ze sobą słownik i próbował nam o wszystkim opowiadać, grał na gitarze i śpiewał. Dzięki temu poczułyśmy się bardzo ciepło przyjęte. Poza tym wiele osób chciało podejść, przywitać się i zrobić sobie z nami zdjęcie, to było bardzo miłe – opowiadały Ramona i Johanna. – Wśród wychowanków jednego z domów dziecka była również Paulina, która pokazała nam swoje rysunki, a także dała nam kilka z nich na pamiątkę. To było naprawdę urocze, poczułyśmy się mile widziane.
       Najbardziej emocjonująca część dobiega końca, a każdy projekt, zwłaszcza ten szkolny, musi mieć swoje formalne zakończenie. Przed licealistkami analiza ankiety, którą przeprowadziły wśród wychowanków i pracowników domów dziecka, a także opracowanie wyników. Niemniej obie Szwedki zgodnie stwierdziły, że warto było pomóc.
       – Dla mnie było to bardzo dobre doświadczenie. Przedtem nie miałam pojęcia, na czym polega działalność charytatywna, nie wiedziałam też, jak robi się zbiórkę. Teraz już to wiem, to wiele mi dało – mówiła Johanna.
       – Dostałyśmy bardzo dużo rzeczy, które trzeba było posortować i popakować – dodała Ramona. – Spędziłyśmy nad tym sporo czasu, ale warto było.
      


Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • No tak - pozytywne wiadomości są średnio medialne. Pod notką o tym, że jakiś młodzian po pijaku uderzył golfem w śmietnik już by był tuzin komentarzy; -) A zamiast tego przecież można sobie za darmo poprawić humor i przywrócić wiarę w ludzką życzliwość. Chciałbym, żeby było więcej takich informacji
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Łukasz23(2013-01-29)
  • dziewczyny - gratulacje udanej akcji i dziękujemy! :D
  • no tak Łukasz23,masz rację. Chętnie bym poprosiła redakcję, aby przytoczyła liczby, choć proporcje, co nas elblążan tak naprawdę interesuje. .. Stawiam na sensację, takie informacje się pewnie nie sprzedają. .. , ale może choć jednostki przeczytają. Dajcie jakikolwiek komentarz, może udowodnimy, że jest nas paru, którzy czerpią radość z pozytywnych informacji.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    nadzieja matką głupich(2013-01-29)
  • z tego miejsca chciałabym również zademonstrować swoją radość z takich wiadomości :)
  • Jestem pod wrazeniem ich uporu w dązeniu, młodzi ludzie a juz pełni dobrych chęci i pomagania innym. Gratulacje dla rodziców, to Wy sprawiliście, ze te dwie nastolatki takie sa. .. .. a my Elblążanie. .. DZIEKUJEMY Z CALEGO SERCA :-)
  • wspaniałe młode dziewczyny, jak sie chce cos dobrego zrobić to jednak mozna, dzieciaki napewno sa szczęśliwsze, dzieki!
  • witam. .. właśnie taka jest prawda, nikomu nie chce się powiedzieć dobrego słowa o młodych, mądrych ludziach. Gdyby zrobiły coś złego to owszem komentarzy byłoby mnóstwo. .. Sama jestem po 50 i serce rośnie jak czytam takie artykuły. Pamiętajmy, że młodzież to nasz owoc i dzięki im za inicjatywę :)
  • A ja na przekór wszystkim nie będę marudził. Bardzo fajna akcja bardzo pozytywnie zakręconych nastolatek BRAVO :)
Reklama