Każdy z nas jeździ samochodem, ale nie każdy zdaje sobie sprawę, że w momencie, gdy otrzyma zdjęcie z fotoradaru, może być potraktowany jak kryminalista. Pewien elblążanin odczuł to na własnej skórze…
W maju tego roku pan Andrzej jechał busem z „zawrotną prędkością” 62 km/h w terenie zabudowanym, a dokładniej rzecz ujmując, w Pruszczu Gdańskim. Obowiązywało w tym miejscu ograniczenie do 40 km/h. Pod koniec lipca kierowca otrzymał wezwanie, w którym podano jedynie wysokość mandatu wraz z obowiązującymi terminami. Zabrakło podstawowej i niezbędnej informacji, na jakie konto należy przelać pieniądze! W wezwaniu znalazła się również prośba o potwierdzenie tożsamości kierowcy. Pan Andrzej przesłał do Straży Miejskiej w Pruszczu Gdańskim owe potwierdzenie. We wrześniu przysłano wniosek o ukaranie w postępowaniu zwyczajnym oraz wyrok nakazowy z Sądu Rejonowego w Gdańsku. W żadnym z wymienionych dokumentów nie podano numeru konta!
Dlaczego nigdzie nie było informacji, gdzie trzeba zapłacić mandat, skoro kierowca nie uchylał się od poniesienia konsekwencji? Jak to możliwe, że dostaje się wyrok sądowy za przekroczenie dozwolonej prędkości o 22 km/h! Warto dodać, że istnieją rozbieżności w wysokości mandatu! W pierwszym piśmie była to kwota 200 zł, a w ostatnim o 20 zł mniejsza. Trudno doszukać się logiki w tej sprawie.
Proszę się cieszyć, że z Pana nie zrobiono sprawcy kolizji z ucieczką z miejsca zdażenia i nie zaczęto czyścić konta z ubezpieczalni Pana jak to miało miejsce w Elblągu gdzie działalnością przestępczą parali się ci co mają nas chronić z ich rodzinkami fałszywymi. To dopiero robili przekręty ale wpadli na swjej tępocie i była sprawa w Prokuratórze i Sądzie. W zemście, że gość się niedał wrobić to syna chcieli mu wrobić w kolizję i potrącenie chłopca. Telefony podsłuchiwali dzwonili esemesowali jeżdzili za nimi i dupę robili jemu na mieście. A planowali jeszcze na początku sprawy, że załatwią jego i jego żonę w Sądzie, że ci pomawiają policję i wymyślają sprawę bo poniszczyli akta sprawy przez siebie fabrykowane. Ale i to nie pomogło bo facet i na to był przygotowany. Tak ćwiczyli zajoba, że teraz mają zakaz zbliżania się do tej rodziny.
Earl Prokuratura Rejonowa Sąd Rejonowy w Elblągu. Jeszcze więcej dowodów na te bandyctwo ma pomówiony przez rodzinki z placu wolności. Mogę tylko dodać, że telefony zastrzeżone tym złodziejskim rodzinkom przekazywała policja Elbląska natomiast ostatni numer kolejny zmieniony przez pomówionego policjant z Olsztyna z policji wewnętrznej albowiem jemu był podawany i tylko jemu i nagle po kilku dniach wysłano gościowi esemesa i wtedy totalnie wpadli wyłudzeniowcy. Generalnie to jeszcze ogniem robią wszyscy zamieszani w te przestępstwa bo tak trzeba to klasyfikować. Myśleli, że kolejnego gościa zrobią na kasę a wyszła afera w policji, że świat nie widział. Wiem, że gościa te rodzinki jeszcze nie przeprosiły tym samym ta sprawa jeszcze się nie zakończyła.
Trzeba wejść na "google" i wpisać - jak oszukałem autoradar. I będzie wszystko jasne! Zdjęcie z fotoradaru przychodzi gruba po miesiącu. Jak nie widać Ciebie na tym zdjęciu, to panowie policjanci mogą Cię cmoknąć w pewne miejsce (tzn. tam gdzie brzuch traci swoją szlachetną nazwę!). Trzeba mieć na podorędziu adres jakiegoś kolegi co tom mieszka od kilka lat np. w Anglii lub Szkocji. I mówisz "mundremu" policjantowi, że właśmie to chyba ten kolega od Ciebie pożyczył autko podczas krótkiego pobytu w kraju, ale dodajesz: "nie jestem pewien, bo mógł też jechać mój kolega, który od 2 lat mieszka w np. Irlandii", chociaż "nie jestem do końca pewien, z uwagi na długi okres czasu od zdjęcia z fotoradaru". Oczywiście też nie znasz dokładne adresów tych "kolegów". Wchodząc na wezwanie pytasz się w jakim charakterze jesteś wezwany: świadka, czy podejrzanego? Gdy policjant coś tam kombiinuje - zawsze możesz odmówić podpisania protokołu przesłuchania itd. etc. Możesz też powiedzieć, że Twój kolega ze Szkocji ma identyczny samochód jak Ty i zrobił Ci kawał z numerem rejestracyjnym. A gdy policjant to zawetuje, to powiedz "mundremu" policjantowi, by pokazał Ci zdjęcie numerunadwozia Twojego autka - w korelacji ze zdjęciem z fotoradaru. Bo numer rejestracyjny - może mieć każdy i każdemu taki "numer" wyciąć! To Tobie muszą udowodnić winę, ale na pewno Ty nie musisz udowadniać swojej niewinności!