To była ikona Fromborka (wspomnienie o Zuzannie Falińskiej)

Zuzanna przez całe swe życie zajmowała się zbieractwem i zagracała nam cały dom, strych, każdą pakamerę i piwnicę. Tak niegdyś o tym mówiliśmy. A ona niestrudzenie jeździła w nasze rodzinne strony i stamtąd przywoziła, co się dało. Oczywiście, woziła to, co się zmieściło do torby. Tak przywiozła m.in. żelazka na duszę, jakąś plecioną kobiałkę z łyka czy kierpce. Jak w okolicy dowiedziano się, że Zuzia zbiera stare rzeczy, to zaczęto jej zwozić różności: stępy, międlice, żarna, chomąto...
Zmarłą w piątek społeczniczkę i animatorkę kultury z Fromborka wspomina w rozmowie z Janem Brzozeckim Maria Jurkiewicz*:
„Zuzanna Falińska urodziła się 2 stycznia 1930 roku w Kajetanówce, wiosce położonej siedem kilometrów od rzeki Bug, w gminie Dubienko, powiat Hrubieszów, w obecnym województwie lubelskim. Przybyła do Fromborka jako młoda dziewczyna, w 1948 roku. Wraz z całą rodziną zatrzymała się u państwa Tokarskich, przy ulicy Kościelnej i tam kilka dni mieszkała, zanim jej ojciec nie znalazł domu przy ulicy Ogrodowej. I w tym domu Zuzanna spędziła całe swoje dorosłe życie. Mieszkała tu do chwili swego odejścia.
To jest taki nasz dom. Ja przyjechałam do Fromborka w 1949 roku, również z moją rodziną. Byli ze mną wtedy mama, tata oraz babcia i także zamieszkaliśmy w tym domu, w którym się obecnie znajdujemy. I ten dom był i jest naszą rodzinną ostoją. Przyjeżdżali do nas później inni członkowie naszej rodziny, np. wujek czy stryj i wszyscy się tutaj zatrzymywali, i stąd się rozchodzili do swoich domów, mieszkań, które po jakimś czasie znajdowali. W tym domu znajdowała się taka jak gdyby przystań dla nas, przybywających ze Wschodu.
Zuzia urodziła się, podobnie jak ja, w wiosce nad Bugiem, z tej strony rzeki, w Kajetanówce,
bardzo ładnej, sporej, zaludnionej wsi, w której ludzie mieszkali z dziada pradziada. Dlaczego tu przyjechaliśmy? Ano dlatego, że w czasie wojny nasze domostwa uległy spaleniu. Zostaliśmy bez dachu nad głową. Więc gdy mój tato powrócił z niewoli, musieliśmy coś zrobić z naszym domem. Do tej pory mieszkaliśmy razem z Zuzi rodziną w jednym pokoju i kuchni, gdzie można było się zagrzać. I właśnie dlatego tu przyjechaliśmy. To nie była jakaś zsyłka czy jakieś wysiedlenie. Ze względu na to, że albo musielibyśmy zacząć się budować w rodzinnej Kajetanówce, albo szukać innego schronienia, wybraliśmy zamieszkanie na Ziemiach Odzyskanych i tak znaleźliśmy się we Fromborku.
Zuzanna, jak przyjechała tutaj, to od początku była działaczką społeczną i harcerką. W latach powojennych została założona organizacja zwana Służbą Polsce, w skrócie SP. W Braniewie znajdowała się placówka tej organizacji i tam zatrudniła się Zuzia. Tam prowadziła radiowęzeł oraz inne prace organizacyjne wśród młodzieży. Mieszkała we Fromborku, ale dojeżdżała do pracy do Braniewa. Ja, jeszcze jako młoda dziewczyna, pomagałam jej w pracy. Zuzia tworzyła grupy ludzi, które recytowały wiersze, śpiewały. Ja lubiłam śpiewać i grałam na swojej bandżolce, więc mnie ciągle zabierała ze sobą.
We Fromborku znajdował się posterunek Wojsk Ochrony Pogranicza i tam żołnierze grali na gitarach. Pamiętam z dzieciństwa, jak WOP-owcy przychodzili do niej i wspólnie muzykowaliśmy. Latem u nas, w ogrodzie, a zimą – w domu. I zawsze coś się tam działo...
Później Zuzia ukończyła Uniwersytet Ludowy, bo przez okres wojny podstawówki nie ukończyła. Następnie rozpoczęła pracę w Ośrodku Nowoczesnej Gospodyni, u nas, we Fromborku. Przyciągała do niego wszystkich ludzi, którzy chcieli śpiewać, grać, gotować...”
Czytaj całość.
* Maria Jurkiewicz – mieszkanka Fromborka, animatorka kultury i kuzynka Zuzanny Falińskiej.
„Zuzanna Falińska urodziła się 2 stycznia 1930 roku w Kajetanówce, wiosce położonej siedem kilometrów od rzeki Bug, w gminie Dubienko, powiat Hrubieszów, w obecnym województwie lubelskim. Przybyła do Fromborka jako młoda dziewczyna, w 1948 roku. Wraz z całą rodziną zatrzymała się u państwa Tokarskich, przy ulicy Kościelnej i tam kilka dni mieszkała, zanim jej ojciec nie znalazł domu przy ulicy Ogrodowej. I w tym domu Zuzanna spędziła całe swoje dorosłe życie. Mieszkała tu do chwili swego odejścia.
To jest taki nasz dom. Ja przyjechałam do Fromborka w 1949 roku, również z moją rodziną. Byli ze mną wtedy mama, tata oraz babcia i także zamieszkaliśmy w tym domu, w którym się obecnie znajdujemy. I ten dom był i jest naszą rodzinną ostoją. Przyjeżdżali do nas później inni członkowie naszej rodziny, np. wujek czy stryj i wszyscy się tutaj zatrzymywali, i stąd się rozchodzili do swoich domów, mieszkań, które po jakimś czasie znajdowali. W tym domu znajdowała się taka jak gdyby przystań dla nas, przybywających ze Wschodu.
Zuzia urodziła się, podobnie jak ja, w wiosce nad Bugiem, z tej strony rzeki, w Kajetanówce,
bardzo ładnej, sporej, zaludnionej wsi, w której ludzie mieszkali z dziada pradziada. Dlaczego tu przyjechaliśmy? Ano dlatego, że w czasie wojny nasze domostwa uległy spaleniu. Zostaliśmy bez dachu nad głową. Więc gdy mój tato powrócił z niewoli, musieliśmy coś zrobić z naszym domem. Do tej pory mieszkaliśmy razem z Zuzi rodziną w jednym pokoju i kuchni, gdzie można było się zagrzać. I właśnie dlatego tu przyjechaliśmy. To nie była jakaś zsyłka czy jakieś wysiedlenie. Ze względu na to, że albo musielibyśmy zacząć się budować w rodzinnej Kajetanówce, albo szukać innego schronienia, wybraliśmy zamieszkanie na Ziemiach Odzyskanych i tak znaleźliśmy się we Fromborku.
Zuzanna, jak przyjechała tutaj, to od początku była działaczką społeczną i harcerką. W latach powojennych została założona organizacja zwana Służbą Polsce, w skrócie SP. W Braniewie znajdowała się placówka tej organizacji i tam zatrudniła się Zuzia. Tam prowadziła radiowęzeł oraz inne prace organizacyjne wśród młodzieży. Mieszkała we Fromborku, ale dojeżdżała do pracy do Braniewa. Ja, jeszcze jako młoda dziewczyna, pomagałam jej w pracy. Zuzia tworzyła grupy ludzi, które recytowały wiersze, śpiewały. Ja lubiłam śpiewać i grałam na swojej bandżolce, więc mnie ciągle zabierała ze sobą.
We Fromborku znajdował się posterunek Wojsk Ochrony Pogranicza i tam żołnierze grali na gitarach. Pamiętam z dzieciństwa, jak WOP-owcy przychodzili do niej i wspólnie muzykowaliśmy. Latem u nas, w ogrodzie, a zimą – w domu. I zawsze coś się tam działo...
Później Zuzia ukończyła Uniwersytet Ludowy, bo przez okres wojny podstawówki nie ukończyła. Następnie rozpoczęła pracę w Ośrodku Nowoczesnej Gospodyni, u nas, we Fromborku. Przyciągała do niego wszystkich ludzi, którzy chcieli śpiewać, grać, gotować...”
Czytaj całość.
* Maria Jurkiewicz – mieszkanka Fromborka, animatorka kultury i kuzynka Zuzanny Falińskiej.
eswiatowid.pl