UWAGA!

----

Teraz ja - Włączmy myślenie

Chciałabym odpowiedzieć autorowi o pseudonimie ARO na jego artykuł „Siatkarze”. Czyżby ten artykuł był sponsorowany przez producenta eko-toreb? Nie przypominam sobie, by ktoś wmawiał mi, że siatka foliowa to „tani i dobry sposób na przenoszenie zakupionych produktów”.

Jej używanie do niedawna po pierwsze, było wymuszone przepisami. Odpowiednia ustawa narzucała wręczenie siatki przy najdrobniejszych nawet zakupach. Dlaczego wówczas nie pojawiła się żadna kampania protestująca przeciwko temu nakazowi?
     Po drugie, w przypadku hipermarketów i innych dużych sklepów - była to darmowa reklama tych placówek. Nie bez powodu siatki z tychże miejsc w dużej mierze są dość trwałe. To jeden ze sposobów przypomnienia innym o danym miejscu.
     Po trzecie - zakupy, sklepy wielkopowierzchniowe, itp. to kolejny obszar, na którym piętno odcisnął PRL. Rodacy, po latach śmigania na zakupy z własnoręcznie uszytymi torbami, w czasach kapitalizmu chcieli w końcu poczuć „powiew luksusu”, stąd „zachłyśnięcie się” takim dobrami, jak ładne, kolorowe, podręczne siatki foliowe. A, że do przyrody, dbania o środowisko podchodzimy z dużą nieudolnością (by nie rzec, że przejawiamy zerowe zainteresowanie tym tematem), to i nie pomyśleliśmy o tym, że to może być szkodliwe.
     Po czwarte - wątpię w uczciwość kampanii na rzecz rezygnacji z „foliówek”. Niestety, mam moc podejrzeń wobec uczciwości i czystości zamierzeń producentów eko-toreb. Cała ta kampania pachnie mi dużymi pieniędzmi i „interesem do zrobienia”, a nie troską o przyrodę.
     Uważam, że najważniejszą kwestią w przypadku ochrony przyrody i naszego przyczynienia się do dbania o środowisko, tak by służyło jeszcze następnym pokoleniom, jest, uwaga, teraz użyję stwierdzenia, które jest chyba już zapomniane - ZDROWY ROZSĄDEK.
     A więc - używaj, jeśli chcesz, tej przeklętej siatki foliowej. Musisz tylko po jej użyciu wyrzucić ją do odpowiedniego pojemnika zamiast do „zwykłych” śmieci. Kupujesz jogurty, mleko, napoje w plastikowych pojemnikach? OK. Pamiętaj tylko, by je umyć i wyrzucić do odpowiedniego śmietnika.
     Zastanów się - czy naprawdę, kupując jedną sztukę banana/jabłka/mango, musisz używać siatki? Przecież cenę z wagi możesz przykleić na skórce.
     Cóż tam jeszcze w tej eko-torbie do domu przynosisz? Może gazety? A może ciastka czy też słoik konserwowych ogórków? Baterie pewnie też, prawda? I pewnie po zużyciu tych produktów opakowania lądują w śmietniku? A czy to naprawdę tak wielki wysiłek rozdzielić je do odpowiednich śmietników?
     Sama sobie odpowiem na to pytanie. Widzę, że wielki. Wystarczy zerknąć do śmietników... Tam jest wszystko. Radia, lodówki, stara glazura właśnie skuta z remontowanego mieszkania, okna, drzwi, puszki z resztkami farby, ubrania, butelki, pojemniki po jogurtach, konserwach, lodach, gazety, żarówki, zeszyty, książki, itp. itd. O dzikich wysypiskach w lasach już nawet nie wspomnę. Ale luuuuuz! Dobre samopoczucie gwarantuje eko-torba powiewająca na ramieniu!
     Chyba nie tędy droga, prawda?
     Przemyślmy swoje postępowanie. Naprawdę zamiana „foliówki” na eko-torbę nie zwalnia nas z dbania o środowisko. Pamiętajmy o tym, że ten produkt to zaledwie 5-7 proc . z corocznie produkowanych ok. 700. tys. ton odpadów opakowaniowych (dane za „Focus” nr 07 z 2008 r.). Tak więc pozostałe 93-95 proc. to właśnie to, co przynosimy w tych eko-torbach. Sukces? Chyba jeszcze za wcześnie na odkorkowanie szampana, nieprawdaż?
     Jeśli naprawdę chcemy zadbać o Ziemię, to może czas zrobić nieco więcej niż tylko machanie eko-torbą? Segregacja śmieci, kupowanie produktów wyprodukowanych jak najbliżej naszego miejsca zamieszkania, częściowe rezygnowanie z dojeżdżania wszędzie samochodem, rozsądne użytkowanie prądu czy wody, używanie ekologicznych środków czyszczących, itp., itd.
     Jeśli mamy potrzebę tworzenia grup nacisku - to może czas zwrócić się ku rządzącym? Domagać się zwiększenia ilości pojemników do segregacji, wprowadzenia do szkół przedmiotu związanego z ekologią, dbałością o środowisko, protestować przeciwko zużywaniu przez wszelkiej maści urzędy ton papieru, który można zagospodarować oszczędniej, itp., itd. Po prostu włączenie myślenia.
     Jeśli jednak nadal społeczeństwo polskie będzie szło torem wyznaczonym przez tę foliową wojnę, to zastanawiam się, kiedy po likwidacji samochodów (wielce szkodliwe), zamknięciu fabryk (wysoce niebezpieczne dla środowiska), dojdzie do promowania samobójstw. W końcu nic nie jest tak szkodliwe i nieekologiczne jak człowiek i jego marna egzystencja na tym padole.
Autor Teraz Ja
Liczba publikacji: 1
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
3.5 4 3

A moim zdaniem...

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • Sprawa jest prosta - wystarczy OBNIZYC cene za proekologiczny stosunek klienta i juz. Jak na razie on ma placic za pomysl marketu. Czas, by market placil jemu. Zobaczcie jak zrobily banki-daja gratisy przy uzywaniu kart i w PL mamy juz ponad 9 mln kart kredytowych i wielokrotnie wiecej debetowych. Każmy jednak placic za karty, a ludzie znowu przerzuca sie na nieekologiczna gotowke.
  • ARO to podżegacz sam nie wie po której stronie jest! Pisze bo nie wie co ma ze sobą zrobić zresztą yjak Baż i wiele innych osób, które piszą tylko po to aby. .. ..
  • a mi sie wydaje, ze on jasno wyrazil swoje zdanie w swoim artykule i nie rozumiem ciebie. .. oba teksty bardzo mi sie podobaja
Reklama