Emocje między linami

Boks nie potrzebuje wielkich deklaracji ani sztucznie pompowanych emocji. Wystarczy ring, dwóch zawodników i kilka minut, podczas których nie da się niczego ukryć. W sobotę hala Atletikon stała się miejscem gdzie liczyły się wyłącznie charakter, umiejętności i odwaga. Reprezentacja Elbląga zmierzyła się z reprezentacją Warszawy. Zobacz zdjęcia.
Jeszcze przed główną kartą walk publiczność obejrzała pojedynek towarzyski. Andrzej Borowski i Nikodem Śledź z KSW Tygrys spotkali się w ringu w limicie 66 kilogramów. Rezultatu nie ogłoszono, zwycięzcy nie wskazano i nie było też poczucia, że ogląda się jedynie rozgrzewkę. Nastolatkowie pokazali kilka ciekawych akcji i udowodnili, że w elbląskim klubie dorasta kolejne pokolenie zawodników gotowych w przyszłości walczyć o znacznie wyższe cele.
Później zaczęła się właściwa rywalizacja. Przez cały mecz reprezentanci Elbląga wychodzili do czerwonego narożnika i już pierwsze pojedynki sprawiły, że miejscowi kibice mieli powody do zadowolenia. Ignacy Felka od początku kontrolował sytuację w walce z Antonim Zimnickim. Punktował, zachowywał spokój i nie pozostawił sędziom większego pola do interpretacji. Jednogłośne zwycięstwo 3:0 zostało przyjęte gromkimi brawami. Równie wielkie emocje przyniosła walka Milana Peplińskiego z Fabianem Szymańskim. Obaj zawodnicy ruszyli na siebie jak wściekłe byki. Z elbląskiego narożnika co chwilę podpowiedzi: „Milan, proste, proste!”, „Milan, akcja i krok do tyłu!”. W trzeciej rundzie zrobiło się nieco niespokojnie. Krwawienie z nosa Peplińskiego wymagało interwencji lekarza zawodów Lubomira Czujko, doskonale znanego wielu elbląskim kibicom sportu. Na chwilę wszystko ucichło. Po wznowieniu walki zawodnicy natychmiast wrócili jednak do ofensywy. Po trzech rundach niejednogłośna decyzja sędziów wskazała zwycięzcę. Milan Pepliński wygrał 2:1.
Między kolejnymi walkami wzrok wielu osób kierował się nie tylko na ring. Kilka metrów od niego siedział Janusz Dymiszkiewicz, legenda Startu Elbląg, człowiek, który w swojej karierze stoczył ponad 260 amatorskich walk. Dla młodszych zawodników jest żywą historią tej dyscypliny. W pewnym momencie dało się usłyszeć jedną z jego rad skierowanych do pięściarza schodzącego do narożnika. „Pamiętaj najpierw obrona, później atak”. Kilka prostych słów, które mogłyby być mottem całej gali.
W kategorii kadetów poziom widowiska pozostawał wysoki. Piotr Dwojacki reprezentujący Elbląg i Franciszek Napiórkowski walczący dla Warszawy stworzyli jedno z najciekawszych widowisk pierwszej części meczu. Po każdej rundzie publiczność nagradzała zawodników brawami. Gdy ogłoszono zwycięstwo Napiórkowskiego 2:1, na trybunach dało się zauważyć spore niezadowolenie. Werdykt wzbudził dyskusje, ale punkty powędrowały na konto reprezentacji stolicy. Jeszcze większe emocje towarzyszyły starciu Igora Jagiełły ze Stanisławem Cieślikiem. W pewnym momencie z trybun padł spontaniczny okrzyk: „Ale wymianka!”. Trudno było o lepsze podsumowanie. Obaj zawodnicy postawili na ofensywę i nie zamierzali się oszczędzać. Także tym razem o wszystkim zdecydowali sędziowie, którzy stosunkiem głosów 2:1 wskazali zwycięstwo Cieślika.
Jednym z bohaterów dnia okazał się Jakub Ignaczyk. Młody zawodnik Tygrysa Elbląg po raz kolejny pokazał, dlaczego wielu obserwatorów wiąże z nim duże nadzieje. Nie wdawał się w niepotrzebne wojny. Boksował dojrzale, kontrolował dystans, punktował rywala i realizował plan taktyczny. Kilka jego kombinacji wywołało uznanie publiczności. Wygrana 2:1 była w pełni zasłużona.
Wcześniej, podczas oficjalnego otwarcia zawodów publiczność miała okazję zobaczyć również Zbigniewa Raubo. Czterokrotny mistrz Polski w wadze do 51 kilogramów, sześciokrotny drużynowy mistrz kraju w barwach Legii Warszawa oraz srebrny medalista turnieju Przyjaźń 84 wspominał, że z Dymiszkiewiczem wielokrotnie spotykał się przed laty na zawodach. Dwóch ludzi, którzy przez dekady współtworzyli historię polskiego boksu, obserwowało kolejne pokolenie zawodników próbujących napisać własny rozdział.
Nie wszystkie walki układały się jednak po myśli gospodarzy. Agata Pytel stanęła naprzeciw aktualnej wicemistrzyni Europy Magdaleny Lewkowicz. Doświadczenie było po stronie zawodniczki z Marek i było to widać od pierwszych minut. Reprezentantka Tygrysa dwukrotnie była liczona, zmagała się również z rozbitym nosem. Lewkowicz wygrała jednogłośnie 3:0, potwierdzając, że jej europejskie sukcesy nie są przypadkiem. Wyrównany pojedynek stoczył natomiast Sebastian Majewski z Tymonem Lucykowem. Przez długi czas trudno było wskazać faworyta, ale końcówka należała do reprezentanta Warszawy. Po tym zwycięstwie stołeczni objęli prowadzenie w meczu.
Gdy przyszła pora na walki juniorów, tempo wydarzeń jeszcze wzrosło. Mikołaj Podpora zmierzył się z aktualnym mistrzem Polski Borysem Kaczmarkiem z Legii Warszawa. Każda udana akcja elblążanina wywoływała aplauz publiczności. Rywal odpowiadał jednak równie skutecznie. Po niezwykle ciekawym pojedynku sędziowie wskazali zwycięstwo warszawianina 2:1. Wynik nie wszystkim przypadł do gustu, ale sam występ Podpory był jednym z najmocniejszych punktów całej gali. Dramatyczny przebieg miała natomiast walka Kamila Zachariasza z Brajanem Majewskim. Początek należał do reprezentanta Elbląga, który dobrze wykorzystywał przewagę warunków fizycznych. Z czasem sytuacja zaczęła się jednak odwracać. Zachariasz był liczony, później znalazł się w kolejnych tarapatach, aż w końcu sędzia zdecydował o przerwaniu pojedynku. Walka zakończyła się przez RSC, czyli odpowiednik technicznego nokautu znanego z zawodowego boksu.
Na zakończenie kibice obejrzeli występ Igora Lichockiego. Reprezentant Tygrysa zaprezentował wszystko, z czego jest znany. Świetna praca nóg, dobra kontrola dystansu, odpowiedni balans ciała i skuteczne punktowanie rywala sprawiły, że od początku wydawał się mieć wydarzenia pod kontrolą. Wygrał 2:1, choć część obserwatorów była przekonana, że jego przewaga zasługiwała na werdykt jednogłośny. Co ciekawe, kilkadziesiąt minut później odebrał indywidualne wyróżnienie dla najlepszego zawodnika reprezentacji Elbląga.
Wyniki;
Młodzik:
- (do 42 kg): Ignacy Felka (Tygrys Elbląg) – Antoni Zimnicki (Boxing Radom) 3:0, (w meczu 2:0)
- (do 48 kg): Milan Pepliński (Tygrys Elbląg) – Fabian Szymański (Boks Lubin) 2:1, (4:0)
Kadet:
- (do 52 kg): Piotr Dwojacki (Boxing Club Iława) – Franciszek Napiórkowski (Box Garda Marki) 1:2 (4:2)
- (do 57 kg): Igor Jagiełło (Gwardia Szczytno) – Stanisław Cieślik (Box Garda Marki) 1:2, (4:4)
- (do 57 kg): Jakub Ignaczyk (Tygrys Elbląg) – Ksawier Stępniewski (KB Nowy Dwór Mazowiecki) 2:1, (6:4)
- (do 66 kg): Agata Pytel (Tygrys Elbląg) – Magdalena Lewkowicz (Box Garda Marki) 0:3, (6:6)
- (do 70 kg) Sebastian Majewski (Lidzbarski KSW Olympia Lidzbark Warm.) - Tymon Lucyków (KB Nowy Dwór Mazowiecki) 1:2, (6:8)
Junior:
- (do 66 kg): Mikołaj Podpora (Tygrys Elbląg) – Borys Kaczmarek (Legia Warszawa) 1:2, (6:10)
- (do 75 kg): Kamil Zachariasz (Husaria Gołdap) – Brajan Majewski (Sport Klub Żyrardów) rsc w 2 rundzie, (6:12)
- (do 70 kg): Igor Lichocki (Tygrys Elbląg) – Ksawery Maciejewski (Broń Radom) 2:1, (8:12)
najlepsza walka: Mikołaj Podpora – Borys Kaczmarek
najlepszy zawodnik Elbląga: Igor Lichocki
najlepszy zawodnik Warszawy: Brajan Majewski