Waleczne Skrzaty na korcie

Mają nie więcej niż 12 lat, ale skupienia i determinacji nie może odmówić im nikt. I mają za sobą poważny turniej, który jest punktowany przez Polski Związek Tenisowy, z równie profesjonalnymi nagrodami. Seria zimowa Team Junior Cup dobiegła końca.
Na kortach w Kazimierzowie odbył się ostatni turniej w sezonie zimowym, na którym pojawili się zawodnicy Warszawy, Szczecina, Olsztyna, Trójmiasta, Żyrardowa, a nawet z obwodu kaliningradzkiego. Nie zabrakło małych elblążan – w większości wychowanków elbląskiej B&M Tennis Club, szkoły, która zorganizowała Team Junior Cup. To oni rywalizowali ze sobą przez trzy dni – od 23 do 25 kwietnia. - To turniej kategorii piątej, nazywany Wojewódzkim Turniejem Kwalifikacyjnym Skrzatek i Skrzatów, zapisany w kalendarzu Polskiego Związku Tenisowego. Gra jedna, duża grupa, podzielona na dziewczynki i chłopców. Dodatkowo odbywają się gry singlowe oraz deblowe – tłumaczy Bartłomiej Kierwiak, organizator zawodów. - Na całej liście było 29 dziewczynek, ale turniej przewiduje drabinkę na 16 osób. W tym gronie znalazły się osoby, które otrzymały tzw. dzikie karty, przyznane przez organizatora. Osoby, które zaczynają, mają możliwość zagrania w turnieju. Natomiast chłopców było 11.
Najlepszą zawodniczką w grze pojedynczej okazała się Amelia Ciesielczyk z Olsztyna, natomiast w grze podwójnej duet: Angela Kisiel z Gdyni i Oriana Gniewkowska z Sopotu. Wśród chłopców najlepszym okazał się Egor Ivanov z obwodu kaliningradzkiego. Szczegółowe wyniki można sprawdzić na stronie Polskiego Związku Tenisowego.
Dzielnym zawodnikom kibicowali rodzice. Niektórzy podwójnie przeżywają turnieje – za siebie i za swoje dziecko. Jedną z takich osób jest Krzysztof Jankowski, tata Hani.
- Jestem na każdym meczu córki, dobrze je oglądać, ale cały jestem w nerwach. To emocje. Dlatego żona siedzi w środku, a ja na zewnątrz. Ale do wyniku podchodzę spokojnie – opowiada. - Widzę, że dzięki grze córka jest bardziej zdyscyplinowana, gra od czterech lat.
Plusy, jakie niesie ze sobą ruch na korcie, widzi również Janina Brusiło ze Szczecinka. - U nas było tak, że córka dwa lata temu przyszła do nas i powiedziała, że chciałaby pograć na korcie. To był jej pomysł, chciała bardziej systematycznie trenować. My, rodzice, bardzo się ucieszyliśmy. Zaczęła chodzić na zajęcia tenisowe i zaczęła lepiej układać sobie harmonogram dnia. Zauważyliśmy również, że ma lepszą koordynację pscyhoruchową – opowiada mama Hani. - Na turnieju jesteśmy po raz drugi, bardzo nam się tu podoba, jest dobra organizacja.
Ale czym byłyby zawody bez prestiżowych nagród? Dzieci otrzymały puchary i medale, które wycinane są waterjetem. Dodatkową nagrodą byly ręczniki, które mają sprawić, że dzieci będą czuły się jak na profesjonalnych zawodach tenisowych. Nie inaczej było i tym razem. Jak się okazuje, dla dzieci ma to znaczenie.
- Dzieci zwracają uwagę na nagrody, szczególnie na te medale, które są niepowtarzalne. Takich medali nigdzie indziej nie ma - wyjaśnia Bartłomiej Kierwiak.
Najlepszą zawodniczką w grze pojedynczej okazała się Amelia Ciesielczyk z Olsztyna, natomiast w grze podwójnej duet: Angela Kisiel z Gdyni i Oriana Gniewkowska z Sopotu. Wśród chłopców najlepszym okazał się Egor Ivanov z obwodu kaliningradzkiego. Szczegółowe wyniki można sprawdzić na stronie Polskiego Związku Tenisowego.
Dzielnym zawodnikom kibicowali rodzice. Niektórzy podwójnie przeżywają turnieje – za siebie i za swoje dziecko. Jedną z takich osób jest Krzysztof Jankowski, tata Hani.
- Jestem na każdym meczu córki, dobrze je oglądać, ale cały jestem w nerwach. To emocje. Dlatego żona siedzi w środku, a ja na zewnątrz. Ale do wyniku podchodzę spokojnie – opowiada. - Widzę, że dzięki grze córka jest bardziej zdyscyplinowana, gra od czterech lat.
Plusy, jakie niesie ze sobą ruch na korcie, widzi również Janina Brusiło ze Szczecinka. - U nas było tak, że córka dwa lata temu przyszła do nas i powiedziała, że chciałaby pograć na korcie. To był jej pomysł, chciała bardziej systematycznie trenować. My, rodzice, bardzo się ucieszyliśmy. Zaczęła chodzić na zajęcia tenisowe i zaczęła lepiej układać sobie harmonogram dnia. Zauważyliśmy również, że ma lepszą koordynację pscyhoruchową – opowiada mama Hani. - Na turnieju jesteśmy po raz drugi, bardzo nam się tu podoba, jest dobra organizacja.
Ale czym byłyby zawody bez prestiżowych nagród? Dzieci otrzymały puchary i medale, które wycinane są waterjetem. Dodatkową nagrodą byly ręczniki, które mają sprawić, że dzieci będą czuły się jak na profesjonalnych zawodach tenisowych. Nie inaczej było i tym razem. Jak się okazuje, dla dzieci ma to znaczenie.
- Dzieci zwracają uwagę na nagrody, szczególnie na te medale, które są niepowtarzalne. Takich medali nigdzie indziej nie ma - wyjaśnia Bartłomiej Kierwiak.
Bartłomiej Kierwiak, B&M Tennis Club