Kobieta na szlaku żółtej muszli

Tamara Frączkowska siedem razy wyruszała na szlak Camino de Santiago. W sumie przeszła nim już ponad dwa tysiące kilometrów. W Elbląg założyła Klub Przyjaciół Pomorskiej Drogi św. Jakuba, który od dziesięciu lat inspiruje mieszkańców regionu do wędrówek po ścieżkach Wysoczyzny i odkrywania ducha Camino. Z okazji jubileuszu, który obchodzi klub, rozmawiamy o pasji do drogi, odwadze w stawianiu pierwszego kroku i pokorze, jakiej uczy każdy kilometr pielgrzymiego szlaku.
Anna Dawid - Twoje pierwsze zetknięcie z Camino to:
Tamara Frączkowska - Pierwszy raz wyruszyłam na szlak Camino w 2013 roku, czyli mija trzynaście lat. Wówczas byłam zupełnie inną osobą. Lubiłam wypoczywać komfortowo: porządny hotel, leżak, po prostu wygoda. Pewnego razu „skakałam”, tak zupełnie bezmyślnie, po programach w telewizorze i w pewnym momencie zobaczyłam piękne ujęcia z wędrówki pielgrzymów szlakiem Camino: kapliczka, kamienie na drodze, oni z plecakami. Na koniec dnia docierają do schroniska, gdzie czeka nocleg. Pomyślałam: ale to musi być fajne wybrać się w taką drogę! Jednak wówczas nawet nie przyszło mi na myśl, że ja mogłabym tak wędrować - samotnie i do tego w innym kraju. Mam już 58 lat, a ostatni raz chodziłam z plecakiem w liceum. Nie, to nie dla mnie...

Na szlaku z Elbląskim Klubem Przyjaciół Pomorskiej Drogi Św. Jabuka, fot. arch. prywatne
- Jednak się odważyłaś.
- To całe Camino nie dawało mi spokoju. Myślałam: jeżeli nie spróbuję teraz, to już nigdy, przecież młodsza nie będę. Zaczęłam trochę czytać o tym, nawiązałam kontakty z ludźmi, którzy już byli na Camino. Z początku chciałam wyruszyć z kimś. Dziewczyny w pracy popukały się tylko w głowę, gdy im to zaproponowałam. Potem poznałam dwie panie z Gdańska, ale z kolei im nie pasował termin. Ostatecznie stwierdziłam, że przecież chodzą tam kobiety samotnie i nie słyszałam, żeby któraś zaginęła. Pójdę, a jeżeli to okaże się za trudne, będę najwyżej autobusem zwiedzała Hiszpanię. Nie znałam dobrze angielskiego, wówczas nie było też aplikacji w telefonach, które mogłyby ułatwić taką wędrówkę. Mąż był zrozpaczony. Ale co miał zrobić? Zawiózł mnie na lotnisko i pomachał na do widzenia.
- Jaki był ten pierwszy raz?
- Przeszłam 330 km i to była cudowna wędrówka. Wówczas byłam pewna, że to jest piękna, jednorazowa przygoda. Na Camino wracałam jednak siedem razy i zawsze sama. Dziś, jak by to podliczyć, trasami Camino przewędrowałam ok. 2 tys. km. Przeszłam główne szlaki - Camino Francés (rozpoczyna się w Saint-Jean-Pied-de-Port we Francji, przekracza Pireneje i prowadzi przez północną Hiszpanię – red.), czyli te wydeptane przez średniowiecznych pielgrzymów. Tam naprawdę czuję ducha ludzi, którzy wędrowali tymi ścieżkami przed wiekami. Każdy pewnie coś innego odnajduje w Camino, ale dla mnie ważne jest poczucie wspólnego dobra kulturowego Europy. Idziesz szlakiem, widzisz średniowieczne artefakty i czujesz, że tak właśnie jest, czujesz tę wspólnotę. Jeśli ktoś jest osobą wierzącą, to czuje wspólnotę chrześcijańską i jest to jeszcze dodatkowy aspekt. Na Camino poznałam inną siebie. Przekonałam się, że jestem bardzo odważna, dzielna. Ono pokazało mi, że potrafię pokonywać różne trudności. Dla mnie to było ogromne zaskoczenie, ponieważ przedtem wiodłam wygodne życie. Każda z tych wypraw nauczyła mnie czegoś innego. Ta pierwsza pozwoliła docenić życie, które miałam. Kolejna nauczyła mnie pokory, gdy doznałam kontuzji kolana na szlaku. Przez Camino moje życie ekstremalnie się zmieniło – zaczęłam wędrować.

Prezent z okazji jubileuszu Klubu od KTD "Delta" w Elblągu, fot. arch. prywatne
- Wędrować i prowadzić też innych. Dziś założony przez ciebie Elbląski Klub Przyjaciół Pomorskiej Drogi św. Jakuba kończy 10 lat.
- Zacznijmy od tego, że elbląski odcinek Pomorskiej Drogi Św. Jakuba oznakował Elbląski Klaster Turystyczny, skontaktowałam się z Hanią Skrobotun (była prezesem klastra –red.) Ona opowiedziała mi, jak to wygląda. Najpierw zaprosiłam kilka koleżanek z Gdańska i poszłyśmy drogą od Braniewa do Elbląga, w ciągu dwóch weekendów. Zobaczyłam, że trasa jest piękna, dobrze oznakowana i coś trzeba z tym faktem zrobić. Pomyślałam, że zorganizuję spotkanie, prezentację o Camino. To był luty, a w maju już była pierwsza wędrówka. Szliśmy z Braniewa i było naprawdę sporo ludzi. Są to wędrówki dla każdego, mam na myśli kilometraż, czy stopień trudności. Jeżeli chcesz przejść się i zobaczyć, jak pięknie wyglądają okolice Elbląga, to idziesz i się zachwycasz. Jeżeli chcesz iść szybko, proszę bardzo - ja na początku tłumaczę, jak jest szlak oznakowany, na co zwracać uwagę, możesz nawet iść przodem. Jeżeli ktoś chce iść sam, w ciszy, zmówić różaniec, pomodlić się, to nie przeszkadzamy takim osobom. Gdy ktoś powie: chciałbym chwilę zostać sam - szanujemy to. Mamy paszporty pielgrzyma, zbieramy pieczątki. Ta idea przez 10 lat pięknie się rozwinęła. Obecnie staram się organizować wędrówki raz w miesiącu. W tym sezonie chcemy wraz z Klubem Turystów Pieszych "Delta" przejść cały elbląski odcinek Pomorskiej Drogi Św. Jakuba. Oczywiście etapami. Serdecznie wszystkich zapraszam
- Wyróżnienie medalem przez Park Krajobrazowy Wysoczyzny Elbląskiej było dla Ciebie zaskoczeniem.
- Tak, ale jestem przeszczęśliwa. Nie spodziewałam, że to co robię będzie w ten sposób ocenione. Nie postrzegałam, że robię coś ważnego, istotnego. Cieszę się, że nasza działalność została dostrzeżona.

Wręczenie medalu od PKWE, fot. Kamil Zimnicki
- Czy wędrówka wraz z klubem może być dobrą opcją do zapoznania się z Camino? Na przykład dla kogoś, kto chciałby kiedyś spróbować swoich sił na europejskim szlaku?
- Z całą pewnością tak. Mam przykład dwóch osób, które gdy zaczęło im świtać pójście na Camino w Hiszpanii, skontaktowały się ze mną. Jedna z nich przez długi czas z nami wędrowała. Obie potem wyruszyły na szlaki Camino. Często ludzie mierzą się z obawami i u każdego one są inne. Młodzi takich dylematów przeważnie nie mają, ci dojrzalsi już tak. Jak dobrze się przygotować? To jest pierwsze i bardzo ważne pytanie. Możemy podpowiedzieć. Często brak znajomości języka obcego stanowi psychiczną, ale kompletnie niepotrzebną barierę. Mam kolegę Andrzeja z Elbląga, który jest szalonym Caminowiczem, był na szlaku kilkadziesiąt razy, nie zna żadnego obcego języka i świetnie sobie radzi. Ludzie boją się też, że się zgubią. Na to nie ma szans, szlak jest dobrze oznakowany i zawsze można liczyć na pomoc miejscowych. Niektórzy mają wątpliwości odnośnie swojej kondycji - ta obawa może być słuszna. Jednak trzeba rozłożyć odpowiednio siły i wszystko będzie dobrze. Niekiedy dobra kondycja jest pewnym utrudnieniem. Mamy poczucie, że damy radę zrobić na raz dużo kilometrów. Nie bierzemy pod uwagę, że to jest bardzo specyficzna droga. Przede wszystkim pamiętaj, że niesiesz plecak 7-8 kg, a zmęczenie się kumuluje! Obawy będą, ale trzeba po prostu zrobić ten pierwszy krok i się odważyć! Można go zrobić razem z naszym klubem, do czego serdecznie zachęcam.
Tamara Frączkowska założycielka Elbląskiego Klubu Przyjaciół Drogi Św. Jakuba została odznaczona medalem Za Zasługi dla Parku Krajobrazowego Wysoczyzny Elbląskiej - "jako wyraz uznania za wieloletnie zaangażowanie, pasję i nieoceniony wkład w rozwój turystyki oraz promocję walorów przyrodniczych i kulturowych Wysoczyzny Elbląskiej."