Bohaterowie są zmęczeni
Nic nie zajmuje człowiekowi tyle czasu, nie psuje tyle krwi, nie szarpie tyle nerwów, co wykupienie ulgowego abonamentu na przejazdy środkami lokomocji Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Elblągu, informował Dziennik Bałtycki z 10 stycznia 1958 r.
Mieszkaniec Elbląga, ubiegający się o legitymację, upoważniającą do nabycia ulgowego abonamentu, musi posiadać zaświadczenie z miejsca pracy o zatrudnieniu z podaniem dokładnego adresu, oraz fotografię. Dokumenty te zanosi się osobiście do biura MPK, gdzie gorliwe urzędniczki żądają okazania dowodu osobistego celem zapisania numeru (dlatego osobiście, że nikt nie chce powierzyć własnego dowodu osobistego innej osobie).
Na tym kończy się pierwszy akt tragikomedii i zaczyna drugi.
Z otrzymaną legitymacją szczęśliwy posiadacz musi udać się do biura Administracji Domów Mieszkalnych, które stwierdza swoją pieczątką i podpisem prawdziwość danych, dotyczących miejsca zamieszkania (jest na to specjalna rubryka w legitymacji). Taką samą pieczątkę i podpis musi zamieścić zakład pracy. Dopiero z tak uzupełnioną legitymacją, bardzo zmęczony już „bohater” udaje się do biura sprzedaży biletów MPK, gdzie może kupić ulgowy abonament. Jeszcze tylko pieczątka zakładu pracy na bilecie, wpisanie nazwiska i… po sprawdzeniu czy broń Boże, wszystko jest w porządku, można nareszcie wsiąść w tramwaj, pojechać do pracy, wystarać się o kilka dni urlopu i… odpocząć.
Ale żarty na bok. Biurokratyczna bzdura, zmuszająca ludzi do bezproduktywnego ganiania i wielogodzinnego stania w kolejkach musi zniknąć z życia Elbląga.
Na tym kończy się pierwszy akt tragikomedii i zaczyna drugi.
Z otrzymaną legitymacją szczęśliwy posiadacz musi udać się do biura Administracji Domów Mieszkalnych, które stwierdza swoją pieczątką i podpisem prawdziwość danych, dotyczących miejsca zamieszkania (jest na to specjalna rubryka w legitymacji). Taką samą pieczątkę i podpis musi zamieścić zakład pracy. Dopiero z tak uzupełnioną legitymacją, bardzo zmęczony już „bohater” udaje się do biura sprzedaży biletów MPK, gdzie może kupić ulgowy abonament. Jeszcze tylko pieczątka zakładu pracy na bilecie, wpisanie nazwiska i… po sprawdzeniu czy broń Boże, wszystko jest w porządku, można nareszcie wsiąść w tramwaj, pojechać do pracy, wystarać się o kilka dni urlopu i… odpocząć.
Ale żarty na bok. Biurokratyczna bzdura, zmuszająca ludzi do bezproduktywnego ganiania i wielogodzinnego stania w kolejkach musi zniknąć z życia Elbląga.
oprac. Olaf B.