Czerwona Oberża
Nie, to nie film z Fernandelem, Ani też nazwa nowego baru mlecznego przy ul. Grunwaldzkiej. Ani jedno ani drugie. To tylko nazwa pierwszego w Elblągu filmowego klubu dyskusyjnego, powstałego z inicjatywy pracownika Zakładów Mechanicznych inż. Mirosława Dymczaka, informował Głos Elbląga z 15 lutego 1958 r.
Ten młody absolwent Warszawskiej Politechniki chodził, jeździł, zabiegał i pukał, aż wreszcie wypukał i postawił na swoim. – Filmowy Klub Dyskusyjny „Czerwona Oberża” otworzył swe podwoje dla sympatyków. Ale zacznijmy od początku.
- jaki jest cel utworzenia filmowego klubu dyskusyjnego? – z tym pytaniem zwróciłem się do sympatycznego inicjatora.
- Założeniem naszego klubu – mówi inż. Dymczak – jest przede wszystkim szerzenie kultury filmowej przez udostępnienie członkom zrzeszonym w klubie, obejrzenia wartościowych pozycji kinematografii światowej. Chcemy, aby widz nauczył się rozumieć film i poznał go nie tylko od strony czysto emocjonalnej, lecz aby rozumiał także intencje reżysera i wykonawców, słowem – aby poznał również drugą, jeśli tak rzec można, jego stronę. W tym celu będziemy się starać po każdym obejrzanym filmie rozwijać dyskusję. Dyskusje takie będą poprzedzały prelekcję fachowców, których zamierzamy zapraszać z Polskiej Federacji Filmowych Klubów Dyskusyjnych.
- Czy to są wasze szczytowe zamierzenia i jak praktycznie chcecie je realizować?
- To są nasze pierwsze zamiary, które już zrealizowaliśmy. Zorganizowany klub rozpoczął pracę na następujących zasadach: przede wszystkim zwerbowaliśmy bez trudu 170 członków, którzy wykupili na bieżący miesiąc karnety w cenie 20 zł upoważniające do obejrzenia czterech filmów. Pierwszym filmem, który wyświetlony został 5 lutego, był włoski film Pt. „Nasze czasy”, drugi, również włoski Pt. „Rzym, godzina 11”. Do końca lutego pokażemy naszym członkom jeszcze dwa filmy włoskie, a mianowicie „Młyn na Padzie” – dotąd nie wyświetlany w Elblągu i „Vivere in Pace”. Filmy te wyświetlamy w milicyjnym kinie „Meduza”, a po seansie filmowym członkowie klubu przechodzą do pobliskiego lokalu NOT – tu muszę nadmienić, że NOT jest naszym opiekunem i protektorem – na dyskusję nad filmem.
Zamierzenia nasze – ciągnie dalej inż. Dymczak – sięgają głębiej, chcemy pracę klubu na stałe rozszerzać, pragniemy już w najbliższym czasie zaprosić na nasze wieczory dyskusyjne znanych aktorów filmowych, reżyserów i innych ludzi związanych z filmem. Ponadto pragniemy stworzyć sekcję reportersko-filmową. Chcemy kupić aparat filmowy do tego celu i stworzyć własną filmową kronikę Elbląga, a następnie pokazać ją w naszych kinach mieszkańcom. Jednym słowem – chcemy, aby nasz młody klub był najlepiej pracującym klubem na Wybrzeżu.
Życząc inicjatorowi powodzenia w realizacji ambitnych zamierzeń klubu żegnam inż. Dymczaka myśląc, że w Elblągu są ludzie o niesłychanym zapale i że mogą znaleźć się środki na ruszenie naszego życia kulturalnego z martwego punktu. Tylko trzeba , aby nowoobrani radni całym sercem poparli te zamierzenia.
- jaki jest cel utworzenia filmowego klubu dyskusyjnego? – z tym pytaniem zwróciłem się do sympatycznego inicjatora.
- Założeniem naszego klubu – mówi inż. Dymczak – jest przede wszystkim szerzenie kultury filmowej przez udostępnienie członkom zrzeszonym w klubie, obejrzenia wartościowych pozycji kinematografii światowej. Chcemy, aby widz nauczył się rozumieć film i poznał go nie tylko od strony czysto emocjonalnej, lecz aby rozumiał także intencje reżysera i wykonawców, słowem – aby poznał również drugą, jeśli tak rzec można, jego stronę. W tym celu będziemy się starać po każdym obejrzanym filmie rozwijać dyskusję. Dyskusje takie będą poprzedzały prelekcję fachowców, których zamierzamy zapraszać z Polskiej Federacji Filmowych Klubów Dyskusyjnych.
- Czy to są wasze szczytowe zamierzenia i jak praktycznie chcecie je realizować?
- To są nasze pierwsze zamiary, które już zrealizowaliśmy. Zorganizowany klub rozpoczął pracę na następujących zasadach: przede wszystkim zwerbowaliśmy bez trudu 170 członków, którzy wykupili na bieżący miesiąc karnety w cenie 20 zł upoważniające do obejrzenia czterech filmów. Pierwszym filmem, który wyświetlony został 5 lutego, był włoski film Pt. „Nasze czasy”, drugi, również włoski Pt. „Rzym, godzina 11”. Do końca lutego pokażemy naszym członkom jeszcze dwa filmy włoskie, a mianowicie „Młyn na Padzie” – dotąd nie wyświetlany w Elblągu i „Vivere in Pace”. Filmy te wyświetlamy w milicyjnym kinie „Meduza”, a po seansie filmowym członkowie klubu przechodzą do pobliskiego lokalu NOT – tu muszę nadmienić, że NOT jest naszym opiekunem i protektorem – na dyskusję nad filmem.
Zamierzenia nasze – ciągnie dalej inż. Dymczak – sięgają głębiej, chcemy pracę klubu na stałe rozszerzać, pragniemy już w najbliższym czasie zaprosić na nasze wieczory dyskusyjne znanych aktorów filmowych, reżyserów i innych ludzi związanych z filmem. Ponadto pragniemy stworzyć sekcję reportersko-filmową. Chcemy kupić aparat filmowy do tego celu i stworzyć własną filmową kronikę Elbląga, a następnie pokazać ją w naszych kinach mieszkańcom. Jednym słowem – chcemy, aby nasz młody klub był najlepiej pracującym klubem na Wybrzeżu.
Życząc inicjatorowi powodzenia w realizacji ambitnych zamierzeń klubu żegnam inż. Dymczaka myśląc, że w Elblągu są ludzie o niesłychanym zapale i że mogą znaleźć się środki na ruszenie naszego życia kulturalnego z martwego punktu. Tylko trzeba , aby nowoobrani radni całym sercem poparli te zamierzenia.
oprac. Olaf B.