Dzięki szybkiej decyzji uratował życie dziecka
W niedzielę 26 sierpnia około godz. 13 przechodzący w pobliżu basenu pracownik Zamechu, zauważył tonącego chłopca. Natychmiast w ubraniu wskoczył do wody i zdołał wyratować kandydata na topielca, informował Dziennik Bałtycki z 2 września 1962 r.
Przy ulicy Janowskiej w Elblągu znajduje się basen przeciwpożarowy, ogrodzony drucianą siatką. Wejście stanowi bramka przeważnie otwarta na oścież. Przechodząc w pobliżu basenu codziennie widać bawiące się przy nim dzieci, puszczone samopas bez żadnej opieki. Po prostu skóra cierpnie na myśl o mogącym się tu zdarzyć wypadku. I rzeczywiście.
W niedzielę 26 bm. około godz. 13 przechodzący w pobliżu basenu pracownik Zamechu, zauważył tonącego chłopca. Natychmiast w ubraniu wskoczył do wody i zdołał wyratować kandydata na topielca. Okazał się nim 5-letni syn pracownika Zamechu. Chłopiec oprócz strachu nie doznał żadnych obrażeń, a wybawca musiał suszyć ubranie.
Wypadek ten zakończył się szczęśliwie, ale powinien stać się alarmującym sygnałem. Właściwe zabezpieczenie basenu jest sprawą palącą, a opieka nad dziećmi to podstawowy obowiązek rodziców.
Wybawcy chłopca serdecznie gratulujemy przytomności umysłu. Za piękny czyn śpieszenia z pomocą tonącemu dziecku należą mu się gorące słowa podziękowania.
W niedzielę 26 bm. około godz. 13 przechodzący w pobliżu basenu pracownik Zamechu, zauważył tonącego chłopca. Natychmiast w ubraniu wskoczył do wody i zdołał wyratować kandydata na topielca. Okazał się nim 5-letni syn pracownika Zamechu. Chłopiec oprócz strachu nie doznał żadnych obrażeń, a wybawca musiał suszyć ubranie.
Wypadek ten zakończył się szczęśliwie, ale powinien stać się alarmującym sygnałem. Właściwe zabezpieczenie basenu jest sprawą palącą, a opieka nad dziećmi to podstawowy obowiązek rodziców.
Wybawcy chłopca serdecznie gratulujemy przytomności umysłu. Za piękny czyn śpieszenia z pomocą tonącemu dziecku należą mu się gorące słowa podziękowania.
oprac. Olaf B.