Mięso
Zdobycie kawałka wołowiny przez pracujące kobiety, stało się w Elblągu problemem. Po prostu jest jej za mało, informował Dziennik Bałtycki z 10 sierpnia 1957 r.
Czy można się więc dziwić, że kiedy w dniu 3 bm. do sklepu MHM przy ul. 21 Października weszła jedna z naszych czytelniczek i zobaczyła w lodówce duży kawał wołu, prosiła o sprzedanie 1 kilograma? Jakież było jej zdziwienie kiedy ekspedientka oświadczyła, że wołowiny nie ma!
- No, dobrze, ale dla kogo jest mięso w lodówce?
- Tam wołowiny nie ma – powtórzyła ekspedientka. – Zresztą może pani zobaczyć.
Klientka poprosiła więc o otwarcie lodówki. Wówczas skonfundowana ekspedientka oświadczyła, że wołowina pochodzi z „przerzutu” ze sklepu nr 15 i nie może być sprzedana.
Pytanie zasadnicze: Czy o godz. 15, a więc na trzy godziny przed zamknięciem sklepu, w szafie chłodniczej może znajdować się mięso z innego sklepu? Co w takim razie sprzedawał tamten sklep? Czy więc przypadkiem nie zachodzi tu zjawisko chowania wołowiny dla swoich znajomych? Mamy nadzieję, że sprawę wyjaśni MHD.
- No, dobrze, ale dla kogo jest mięso w lodówce?
- Tam wołowiny nie ma – powtórzyła ekspedientka. – Zresztą może pani zobaczyć.
Klientka poprosiła więc o otwarcie lodówki. Wówczas skonfundowana ekspedientka oświadczyła, że wołowina pochodzi z „przerzutu” ze sklepu nr 15 i nie może być sprzedana.
Pytanie zasadnicze: Czy o godz. 15, a więc na trzy godziny przed zamknięciem sklepu, w szafie chłodniczej może znajdować się mięso z innego sklepu? Co w takim razie sprzedawał tamten sklep? Czy więc przypadkiem nie zachodzi tu zjawisko chowania wołowiny dla swoich znajomych? Mamy nadzieję, że sprawę wyjaśni MHD.
oprac. Olaf B.