Na marginesie elbląskiej zimy
Nie zaaklimatyzowała się jakoś jeszcze dotąd zima w Elblągu. Kilka dni lodu i śniegu dało jednak przedsmak tego, czym może być dla mieszkańców miasta „białe szaleństwo”, informował Dziennik Bałtycki z 28 grudnia 1957 r.
Wykorzystując mianowicie „korzystne warunki”, panujące na kilku bardziej stromych ulicach, młodzież (a także, niestety i starsi) urządzili sobie na chodnikach… tory saneczkowe. Że w podobnej sytuacji grożą potem spokojnym obywatelom niebezpieczne upadki, złamania i wstrząsy – jest oczywiście, rzeczą jasną. Dziwne też, dlaczego nie bierze tego pod uwagę milicja, której funkcjonariusze zachowują się dość obojętnie wobec tak jaskrawego naruszania przepisów o komunikacji miejskiej?
Dla odmiany natomiast podkreślić trzeba sprawne działanie ZOM’u, którego załoga – w tym roku – szybko posypuje śliskie chodniki piaskiem.
Dla odmiany natomiast podkreślić trzeba sprawne działanie ZOM’u, którego załoga – w tym roku – szybko posypuje śliskie chodniki piaskiem.
oprac. Olaf B.