O basenie
Pięknie uprzątnięty teren, czyste ławeczki, nowe ogrodzenie… I właśnie tego wszystkiego ludzie nie szanują, informował Głos Elbląga z 5 lipca 1957 r.
O tym, że Elbląg, posiada jeden z piękniejszych kąpielowych basenów otwartych Europy, mówiono już nieraz. Trzeba przyznać, że obiekt ten jest rzeczywiście piękny.
Niestety, tak już się składa rokrocznie, że ludzie, którzy z niego korzystają w okresie letnim, są na ogół niezadowoleni z tej rozrywki. Uczestnicy kąpieli nazywają ją potocznie zupą, kompotem itp… Nazwy te pochodzą od jej zabarwienia, które nadają wodzie małe zielone roślinki, glonki pływające na powierzchni. Jest ich tak duża ilość, że naprawdę wchodzi człowiek do wody z uczuciem niesmaku.
Ostatecznie nic one kąpiącemu się nie szkodzą, ale zawsze nie jest przyjemnie, gdy po wyjściu z wody plecy pokryte są roślinami.
W związku z narzekaniami naszych czytelników zwróciliśmy się do członka kierownictwa basenu ob. Zielińskiego, człowieka najbardziej kompetentnego w tej sprawie, z zapytaniem, jak kierownictwo zamierza uregulować tę sprawę.
Okazuje się, że kierownictwo także myśli nad tym, w jaki sposób można by było oczyścić wodę. Niestety, nie jest to takie proste. Zwracano się już do Instytutu Biologicznego w Warszawie i w Gdańsku z prośbą o pomoc. Żadnej pomocy nie okazano. Nie ma fachowca, który by temu zaradził.
Jedyna rada, to wybetonowanie dna basenu i filtr. Ale na to potrzeba pokaźnej sumy pieniędzy. Właściciel basenu KS „Orzeł” nie jest w żadnym wypadku w stanie wyłożyć na ten cel kilkuset tysięcy złotych. A poza „Orłem” nikogo sprawa basenu nie obchodzi.
I to jest właśnie złe. Miasto powinno się starać o pewien fundusz z puli ogólnokrajowej, na uporządkowanie tego pięknego obiektu. Dopiero wtedy można będzie powiedzieć, że rzeczywiście pretenduje on do miana jednego z najpiękniejszych w Europie.
I na marginesie jeszcze jedna sprawa, a mianowicie stosunek elblążan do tego, co zrobiono na basenie. A zrobiono dużo. Pięknie uprzątnięty teren, czyste ławeczki, nowe ogrodzenie… I właśnie tego wszystkiego ludzie nie szanują. Szczególnie mocno narażone na wyczyny chuliganów jest ogrodzenie. Chuligani robią w nim po prostu dziury i wchodzą tamtędy, aby tylko nie zapłacić za wejście na teren basenu.
A przecież te dziesiątki tysięcy zł. Które rokrocznie wydaje się na naprawę tego, co zepsuli ludzie, można by było przeznaczyć na coś innego i to z większym pożytkiem.
Najwyższy czas, aby sprawą zaniedbanego basenu KS „Orzeł” zajęły się kompetentne czynniki.
Niestety, tak już się składa rokrocznie, że ludzie, którzy z niego korzystają w okresie letnim, są na ogół niezadowoleni z tej rozrywki. Uczestnicy kąpieli nazywają ją potocznie zupą, kompotem itp… Nazwy te pochodzą od jej zabarwienia, które nadają wodzie małe zielone roślinki, glonki pływające na powierzchni. Jest ich tak duża ilość, że naprawdę wchodzi człowiek do wody z uczuciem niesmaku.
Ostatecznie nic one kąpiącemu się nie szkodzą, ale zawsze nie jest przyjemnie, gdy po wyjściu z wody plecy pokryte są roślinami.
W związku z narzekaniami naszych czytelników zwróciliśmy się do członka kierownictwa basenu ob. Zielińskiego, człowieka najbardziej kompetentnego w tej sprawie, z zapytaniem, jak kierownictwo zamierza uregulować tę sprawę.
Okazuje się, że kierownictwo także myśli nad tym, w jaki sposób można by było oczyścić wodę. Niestety, nie jest to takie proste. Zwracano się już do Instytutu Biologicznego w Warszawie i w Gdańsku z prośbą o pomoc. Żadnej pomocy nie okazano. Nie ma fachowca, który by temu zaradził.
Jedyna rada, to wybetonowanie dna basenu i filtr. Ale na to potrzeba pokaźnej sumy pieniędzy. Właściciel basenu KS „Orzeł” nie jest w żadnym wypadku w stanie wyłożyć na ten cel kilkuset tysięcy złotych. A poza „Orłem” nikogo sprawa basenu nie obchodzi.
I to jest właśnie złe. Miasto powinno się starać o pewien fundusz z puli ogólnokrajowej, na uporządkowanie tego pięknego obiektu. Dopiero wtedy można będzie powiedzieć, że rzeczywiście pretenduje on do miana jednego z najpiękniejszych w Europie.
I na marginesie jeszcze jedna sprawa, a mianowicie stosunek elblążan do tego, co zrobiono na basenie. A zrobiono dużo. Pięknie uprzątnięty teren, czyste ławeczki, nowe ogrodzenie… I właśnie tego wszystkiego ludzie nie szanują. Szczególnie mocno narażone na wyczyny chuliganów jest ogrodzenie. Chuligani robią w nim po prostu dziury i wchodzą tamtędy, aby tylko nie zapłacić za wejście na teren basenu.
A przecież te dziesiątki tysięcy zł. Które rokrocznie wydaje się na naprawę tego, co zepsuli ludzie, można by było przeznaczyć na coś innego i to z większym pożytkiem.
Najwyższy czas, aby sprawą zaniedbanego basenu KS „Orzeł” zajęły się kompetentne czynniki.
oprac. Olaf B.