UWAGA!

----

O żegludze

Czas skończyć z bałaganem w portach Elbląskiej Żeglugi, informował Głos Elbląg z 26 czerwca 1957 r.

Tak już jest, niestety, że z chwilą otwarcia żeglugi na trasie Elbląg-Krynica Morska i Tolkmicko-Krynica Morska rozpoczyna się okres, w którym redakcja otrzymuje moc listów z prośbą o zajęcie się bałaganem panującym w tych portach.
     A oto co piszą czytelnicy w nadesłanym ostatnio liście:
     „ Dnia 16 bm. mieliśmy namacalne dowody, że nic w sprawie usprawnienia przewozów ludzi pracy nie zmieniło się, a wręcz przeciwnie, nastąpiło dalsze pogłębienie bałaganu istniejącego już przecież szereg lat. Na przystani w Elblągu żadnych biletów można nabyć. Przybyłe wycieczki, które rzekomo miały zamówione bilety – miejsca na statku również nie otrzymały, co jest raczej wynikiem rozprowadzania biletów przez dwie instytucje żeglugę i „Orbis”.
     Siłą rzeczy chętni do wyjazdu pospieszyli na dworzec i pojechali do Tolkmicka. Tam zaczynały się historie mające swoje tradycje z ubiegłych lat. Dla wszystkich wycieczkowiczów z pociągu przychodzącego o godz. 9 z minutami biletów już nie było. Stateczek zabierający 80 osób był oczywiście szturmowany przez zwolenników Krynicy, wczasowiczów z tobołami, przy energicznej akcji przepychania tłumu przez milicjantów i przy gromkich i super wyszukanych „dzielnej załogi”, jak „bydło” itd.
     Jak widać z powyższego wyjazd dla ludzi pracy w dni upalne staje się jedną z licznych udręk. Troska czynników kompetentnych, jak również sposób odnoszenia się do wycieczkowiczów są wprost zastanawiające…”.
     Tak jest, niestety, Przykładów bałaganu i wprost chamskiego odnoszenia się pracowników do pasażerów można by przytoczyć setki. Choćby sprawa wyjazdu z Krynicy Morskiej do Tolkmicka 20 bm. statkiem odpływającym o godz. 15.00.
     Na pół godziny przedtem wszystkie bilety (tzn. 80) na statek zostały wyprzedane. Na przystani zebrała się jeszcze grupka ludzi bez biletów. M. in. znajdowało się tu dwóch obywateli czeskich. Chcieli za wszelką cenę dostać się do Elbląga przed godz. 20. O zabraniu się statkiem bezpośrednio do Elbląga nie mogło być mowy, chcieli więc jechać przez Tolkmicko. Pracują w elbląskiej elektrowni i o 22 musieli już stanąć do pracy.
     Niestety, kierownik przystani ob. Libertowicz był niewzruszony. Dopiero po dosyć dosadnym określeniu przez Czechów porządków panujących w naszym kraju i po stanowczej interwencji zebranych ludzi, bilety im sprzedano. Inni jednak ich nie otrzymali.
     Na statku kompletu nie było, ale ludziom, którzy chcieli płacić nawet karę, aby tylko płynąć usunięto trap spod nóg i statek odbił. W rezultacie płynęło nim tylko 69 osób, reszta została.
     Czy w tym wypadku wszystko było w porządku? Wydaje nam się, że nie.
     A czy w porządku jest fakt, że unieważnia się bilety nabyte w „Orbisie” i ludzi, którzy je posiadają nie wpuszcza się na statek? Bo właśnie i takie fakty miały już miejsce.
     I to jest najciekawsze, że podobne historie nie mają miejsca w innych miastach, np. trójmieście, Warszawie. Dlaczego więc w Elblągu.
     Tych kilka uwag naszych czytelników i swoich własnych, kierujemy pod adresem dyrekcji Żeglugi Gdańskiej. Może by się wreszcie zajęto sprawą zaprowadzenia jakichkolwiek porządków w tych przystaniach. A jeśli nie zrobi tego dyrekcja gdańska to może pomoże coś Zarząd Centralny.
     W każdym bądź razie, ludzie nie mają zamiaru psuć sobie nerwów tylko dlatego, że chcą po ludzku wypocząć po całotygodniowej pracy.
oprac. Olaf B.

Najnowsze artykuły w dziale Dawno temu

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama