Ofiary wyścigu kolarskiego
Za dwa wypadki w ulicznym wyścigu kolarskim, zorganizowanym 1 bm. ponosi także odpowiedzialność milicja, która nie zabezpieczyła należycie trasy, informował Głos Elbląga z 4 maja 1957 r.
Oczywiście, nie chodzi tu o kolarzy, bo ci narażeni są w każdej chwili na wypadki, jadą przecież z dość dużą szybkością. Chodzi jednak o publiczność. Niestety, trzeba stwierdzić, że nie dorosła ona do tego, aby oglądać jakieś imprezy kolarskie. Wychodzenie na jezdnię, wychylanie się tuż przed rowerem pędzącego na finiszu kolarza grozi zawsze wypadkiem jadącemu lub widzowi.
Za dwa wypadki w ulicznym wyścigu kolarskim, zorganizowanym 1 bm. ponosi także odpowiedzialność milicja, która nie zabezpieczyła należycie trasy.
Na skutek tego poważnemu wypadkowi uległ w środę 9-letni Mieczysław G. Chłopiec podbiegł pod rower i upadł głową na bruk, doznając poważnej rany tłuczonej. Pogotowie przewiozło pechowego kibica do szpitala.
Więcej szczęścia miał 19 letni Edward J. chociaż i tu mogło być gorzej. Przechodząc przez jezdnię wpadł pod koła roweru, doznając potłuczenia rąk i nóg. W ambulatorium Pogotowia Ratunkowego udzielono mu pomocy i odesłano do domu.
Za dwa wypadki w ulicznym wyścigu kolarskim, zorganizowanym 1 bm. ponosi także odpowiedzialność milicja, która nie zabezpieczyła należycie trasy.
Na skutek tego poważnemu wypadkowi uległ w środę 9-letni Mieczysław G. Chłopiec podbiegł pod rower i upadł głową na bruk, doznając poważnej rany tłuczonej. Pogotowie przewiozło pechowego kibica do szpitala.
Więcej szczęścia miał 19 letni Edward J. chociaż i tu mogło być gorzej. Przechodząc przez jezdnię wpadł pod koła roweru, doznając potłuczenia rąk i nóg. W ambulatorium Pogotowia Ratunkowego udzielono mu pomocy i odesłano do domu.
oprac. Olaf B.