Sklep spożywczy to nie bar
Przyzwyczailiśmy się w Elblągu, że amatorzy piwa oblegają okrągłe kioski przez całą niemal dobę i tam „zaprawiają się”, informował Dziennik Bałtycki z 13 sierpnia 1957 r.
Nie możemy się przyzwyczaić do tego, że przyjezdni i „tubylcy” gromadzą się w niektórych sklepach spożywczych prowadzących sprzedaż piwa i innych napojów chłodzących i godzinami tu „popijają”. Czasem „wstawiają się” po którejś tam z rzędu butelce i stają się rozmowni i zbyt głośni.
Wydaje nam się, że sklepy to nie bary, że przy tej ciasnocie lokalowej, na jaką cierpią elbląskie sklepy spożywcze, należy zrezygnować z tego wyszynku a kierownicy sklepu powinni energiczniej reagować na nieodpowiednie zachowanie się niektórych klientów.
Wydaje nam się, że sklepy to nie bary, że przy tej ciasnocie lokalowej, na jaką cierpią elbląskie sklepy spożywcze, należy zrezygnować z tego wyszynku a kierownicy sklepu powinni energiczniej reagować na nieodpowiednie zachowanie się niektórych klientów.
oprac. Olaf B.