Telefoniczne chuligaństwo
Od dłuższego czasu hula w Elblągu zgraja (a może tylko jeden?) chuliganów którzy znajdują dziką rozkosz w ściąganiu z łóżek spokojnych obywateli, informował Dziennik Bałtycki z 6 lipca 1957 r.
Przyjemnie jest po pracowicie spędzonym dniu posłuchać radio, wypalić ostatniego papierosa i ułożyć się do snu przy szeroko otwartym oknie.
Ale oto z błogiego snu zrywa cię nagle gwałtownie dzwonek telefonu. Czy sądzisz Czytelniku, że ktoś ma do ciebie pilną sprawę? Nic podobnego.
Po prostu od dłuższego czasu hula w Elblągu zgraja (a może tylko jeden?) chuliganów którzy znajdują dziką rozkosz w ściąganiu z łóżek spokojnych obywateli.
Rozlega się np. dzwonek o godz. 2 w nocy i wtedy, odbierając tajemniczy telefon, usłyszycie w aparacie tylko trzask odkładanej słuchawki albo też pytanie:
- Czy pan X?
- Tak jest – odpowiadacie zdziwieni.
- No to dzień dobry.
I na tym koniec.
Mam jeden wniosek. Ponieważ w Elblągu pracuje automatyczna centrala telefoniczna, która nie pozwala na ustalenie numeru abonenta – chuligana i Powiatowy Zarząd Łączności jest bezsilny, warto byłoby, żeby najbardziej zainteresowani posiadacze telefonów zwrócili się za pośrednictwem PZŁ do prokuratora, który posiada prawo wprowadzenia na pewien czas tzw. podsłuchu (rzecz jasna, że chodziłoby o podsłuch nocny, kiedy niewiele osób prowadzi telefoniczne rozmowy). Pozwoliłoby to na wyłapanie łobuzów, a w konsekwencji na ich przykładne ukaranie w formie co najmniej pozbawienia aparatu telefonicznego.
Ale oto z błogiego snu zrywa cię nagle gwałtownie dzwonek telefonu. Czy sądzisz Czytelniku, że ktoś ma do ciebie pilną sprawę? Nic podobnego.
Po prostu od dłuższego czasu hula w Elblągu zgraja (a może tylko jeden?) chuliganów którzy znajdują dziką rozkosz w ściąganiu z łóżek spokojnych obywateli.
Rozlega się np. dzwonek o godz. 2 w nocy i wtedy, odbierając tajemniczy telefon, usłyszycie w aparacie tylko trzask odkładanej słuchawki albo też pytanie:
- Czy pan X?
- Tak jest – odpowiadacie zdziwieni.
- No to dzień dobry.
I na tym koniec.
Mam jeden wniosek. Ponieważ w Elblągu pracuje automatyczna centrala telefoniczna, która nie pozwala na ustalenie numeru abonenta – chuligana i Powiatowy Zarząd Łączności jest bezsilny, warto byłoby, żeby najbardziej zainteresowani posiadacze telefonów zwrócili się za pośrednictwem PZŁ do prokuratora, który posiada prawo wprowadzenia na pewien czas tzw. podsłuchu (rzecz jasna, że chodziłoby o podsłuch nocny, kiedy niewiele osób prowadzi telefoniczne rozmowy). Pozwoliłoby to na wyłapanie łobuzów, a w konsekwencji na ich przykładne ukaranie w formie co najmniej pozbawienia aparatu telefonicznego.
oprac. Olaf B.