UWAGA!

----

Wydatki na sport

Elbląskie inwestycje na granicy absurdu i niezrozumienia sytuacji, informował Dziennik Bałtycki z 5 czerwca 1957 r.

Krawędzią zagadnienia jest melancholijne stwierdzenie, iż roczne spożycie alkoholu w Elblągu odpowiada kwocie, która w przeliczeniu na 1 mieszkańca, wynosi ponad 420 zł wtedy, gdy – przyjmując za podstawę rachunku budżet miasta – na sport i kulturę fizyczną wydatkuje się, wg tej samej relacji, niespełna 35 groszy.
     Zestawienie tych dwu liczb wystarczy też niewątpliwie, aby w całej jaskrawości faktów uświadomić sobie jakie perspektywy otwierają się z obu stron owej krawędzi.
     Z jednej więc – wcale nie literacka, lecz jak najbardziej dojmująca realna otchłań nędzy moralnej i w najwyższym stopniu niepokojącego rozkładu biologicznego społeczeństwa, którego obraz plastycznie zarysował na XIX sesji MRN radny Rosik alarmując, iż na 30 dzieci prześwietlanych rentgenem, zaledwie 4 okazuje się zdrowe. Reszta, to – gruźlicy!
     Z drugiej… No, właśnie: co można zrobić za 35 groszy, preliminowanych „na głowę” 1 obywatela?
     Hm, łamią sobie ludziska te niezbyt obciążone głowy, a rezultatów – oczywiście – nie widać. Bo, skąd zresztą.
     Sytuacja kształtuje się, mniej więcej w ten deseń:
     W Elblągu istnieją obecnie 4 kluby sportowe (30 lat temu było 49!). Bazą ich działalności są – na dobry ład – 2 obiekty: boisko piłkarskie przy ul. Krakusa i basen pływacki przy ul. Moniuszki (hali w parku Modrzewie nie biorą pod uwagę, ponieważ odpowiada ona jedynie wymaganiom, ale nie potrzebom sportowego Elbląga, a poza tym… leży za miastem w obrębie gromady Nowakowi).
     Jeśli dodamy, że środki finansowe, jakimi dysponują wszystkie 4 kluby, są niezmiernie skromne, a kredyty inwestycyjne i remontowe równe zeru – zrozumiemy łatwo dlaczego wszelkie deklamacje o rozwoju i upowszechnieniu sportu wśród młodzieży elbląskiej zaliczyć trzeba do rzędu obłudnych frazesów bez najmniejszego pokrycia.
     Czy istnieje jednak jakieś realne wyjście z tego labiryntu nieznośnie pustych słów i gęsto zapisywanych papierków, którymi odfajkowuje się najbardziej palące zagadnienie zdrowia fizycznego oraz tężyzny moralnej naszej młodzieży?
     Tak, naturalnie. Rozwiązywanie problemu widziały dobrze centralne władze sportowe, dyrekcje miejscowych zakładów pracy oraz komisja międzyministerialna, która pogląd swój zamknęła w słynnej „uchwale rządu z 2 sierpnia”.
     Niestety. Na przestrzeni lat i miesięcy poplątało się wszystko jakoś dziwnie i niepokojąco.
     Z planu 5-letniego skreślono więc budowę krytej pływalni. CRZZ wycofała się „rakiem” z przyznanej już kwoty na remont basenu „Orła”. „Zamech” wrąbał 654 tys. zł w piękny stadion „Turbiny” po to, aby poprzestać na kompletnej dewastacji obiektu. Pozostała jedynie suma 7,5 mln. zł, przeznaczona na budowę nowoczesnej hali sportowej „Startu” na 3.500 miejsc. Pozostał jednak również i nieszczęsny Dom Kultury…
     I tu rozpoczyna się drugi akt elbląskiej tragikomedii.
     Znaleźli się mianowicie w Elblągu „działacze”, którzy w gorączkowym poszukiwaniu funduszów na realizację fantastycznego pomysłu, zrodzonego w czasach gigantomanii minionego okresu, krótko mówiąc: Domu Kultury – postanowili odebrać „Startowi” kredyty na halę sportową i wlepić tę kwotę w plac budowy przy ul. Na Skarpie.
     Cóż? Można na to wzruszyć tylko ramionami. Wolno jednak również i wyciągnąć z tego faktu pewne wnioski natury ogólniejszej.
     Że nie wszyscy ludzie w Elblągu uświadamiają sobie należycie grozę sytuacji, charakteryzowanej liczbami 420- zł na wódkę i 25 groszy na sport. Lub – jeśliby problem ten potraktowali nieco łagodniej „ulgowo” – że niektórzy obywatele wyobrażają sobie, iż kino i teatr są skuteczniejszą niż sport bronią w walce z demoralizacją i charlactwem młodych pokoleń.
     Oczywiście: ci są w grubym błędzie. Nie znają przy tym psychiki młodzieży. I dlatego są podwójnie niebezpieczni w swych sądach i wypowiedziach.
     Kultura fizyczna jest szczególnie ważkim i doniosłym czynnikiem w kształtowaniu charakteru, siły i zdrowia współczesnego człowieka. Jest zatem pierwszoplanowym elementem w socjalistycznym budownictwie. Nie wolno też faktu tego zapoznawać, niedoceniać, lub – po prostu – wymieniać na drobne.
     Więc kino, teatr – owszem. Ale nie zamiast, lecz obok stadionów, hal, pływalni. Tędy wiedzie właściwa droga. Za 35 groszy wszakże nie zajedziemy nią daleko. To także pewnik.
oprac. Olaf B.

Najnowsze artykuły w dziale Dawno temu

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama