Czy to jest miasto dla starych ludzi?

Parafraza tytułu amerykańskiego filmu posłużyła za pretekst do rozmowy o potrzebach seniorów w Elblągu. Z Teresą Urban, prezesem Elbląskiej Rady Seniorów i pełnomocnikiem prezydenta ds. seniorów oraz Ryszardem Biegajewskim, członkiem Rady i prezesem Elbląskiego Klubu Sportowca Nestora rozmawiamy o samotności, utrudnieniach w codziennym życiu osób 60 plus. I jeszcze kilku sprawach.
- Zacznę trochę prowokacyjnie. Jak ma wejść do Urzędu Miejskiego osoba z niepełnosprawnością ruchową. Na „dzień dobry” ma do pokonania kilkadziesiąt schodów.
Teresa Urban: Wejście do Urzędu Miejskiego dla osób z niepełnosprawnościami znajduje się od strony ulicy Gdyńskich Kosynierów. Tam znajduje się przystosowana dla ich potrzeb winda. Wejście główne jest problematyczne z punktu widzenia osób mających problem z poruszaniem się.
- Co stoi na przeszkodzie, żeby postawić tam tabliczkę informacyjną? Zwykły Elblążanin do ratusza idzie raz na rok, albo jeszcze rzadziej. Osoba z niepełnosprawnościami będzie od razu wiedziała, gdzie iść, żeby było wygodniej.
T. U.: Trafne spostrzeżenie. Zwrócimy się do prezydenta z wnioskiem o umieszczenie takiej informacji przy głównym wejściu do Urzędu. Wystarczy przecież przejść przez parking i jest już bardziej komfortowo.
- To jeszcze jedna sprawa: przejścia dla pieszych. Idąc do Państwa [do tzw. „hotelowca” przy ul. Związku Jaszczurczego, gdzie ma siedzibę elbląski Uniwersytet Trzeciego Wieku i Osób Niepełnosprawnych – przyp. SM] przechodziłem przez ulicę przy szkole muzycznej. Tam jest przejście na czas. Ja, w miarę sprawny człowiek, nie jestem w stanie pokonać tego dwuetapowego przejścia za jedną zmianą świateł. Ale razem ze mną szła pani o lasce, która nie była w stanie pokonać jednej jezdni w trakcie jednej zmiany zielonych świateł.
T.U.: Takich przejść w Elblągu jest kilkanaście. Najbardziej znany przykład to przez ul. 12 Lutego w okolicy Światowida. I to jest, przyznajemy, trudny problem. Jako Elbląska Rada Seniorów nie mamy pomysłu, jak to rozwiązać. Przedstawimy ten problem w urzędzie... Coś z tym trzeba zrobić, bo starsza pani na środku przejścia dla pieszych, kiedy kierowcom zapala się zielone światło, to nie jest komfortowa sytuacja dla nikogo. O zielonej fali dla samochodów mówi się od lat.

Trzeba mieć kondycję, żeby to przejściem pokonać "za jednym razem". Starsze osoby często potrzebują więcej czasu na przejście przez ulicę (fot. Anna Dembińska)
Ryszard Biegajewski: Kilka dni temu na ulicy płk. Dąbka kierowca potrącił staruszkę na przejściu dla pieszych. Pani przechodziła na zielonym świetle; tym razem nie skończyło się tragicznie.
- Zacząłem naszą rozmowę od pokazania dwóch przykładowych problemów, po to, aby zapytać, czy Elbląg jest miastem dla starszych ludzi?
T. U.: I tak, i nie... Zależy z której strony spojrzymy. Borykamy się z niedogodnościami jak np. wspomniane wcześniej złe ustawienie sygnalizacji świetlnej, brak dostępności do pewnych budynków. Statystycznie mniej więcej co trzeci mieszkaniec Elbląga jest wieku 60 plus. W ubiegłym roku prezydent powołał grupę mającą ocenić podczas spacerów, stan ulic i chodników. Miasto zostało podzielone na sektory. W ubiegłym roku odbyło się osiem spacerów, ta inicjatywa będzie kontynuowana także w tym roku. Na razie oceniany jest stan ulic i chodników. |W przyszłości ocenie zostanie poddana także kwestia dostępności budynków.
R. B.: Dziura w chodniku to nie jest tylko problem seniorów. Dotyczy wszystkich mieszkańców Elbląga. A elbląskie chodniki miejscami wołają o pomstę do nieba. Przykład pierwszy z brzegu: ulica Saperów prowadząca m.in. do Urzędu Pracy i starostwa powiatowego. Przy czym oddajmy sprawiedliwość urzędnikom: nie jest tak, że się nic nie dzieje. W perspektywie kilku lat widać zmiany. Dobrym posunięciem był np. montaż ławeczek na ulicy Bema w drodze do przychodni. Starsi ludzie mają gdzie usiąść i złapać chwilę oddechu.
- To jak już jesteśmy na spacerze, zastanawialiście się Państwo, po co są krawężniki? Mamy tendencję do ich obniżania, ale nawet kilkucentymetrowy utrudnia chodzenie osobom starszym, mającym problemy z poruszaniem się; jazdę się na wózkach inwalidzkich. W niektórych przypadkach są zrobione podjazdy, w niektórych nie. Niby szczegół, pierdoła, ale potrafi uprzykrzyć życie.
R. B.: Zwracamy na to uwagę podczas spacerów wyżej wspomnianej komisji. Uważam, że powinniśmy złożyć taki postulat do odpowiednich osób w urzędzie, aby tam gdzie się da ułatwić podjazd pod krawężnik. Dotyczy to zarówno nowych inwestycji jak i poprawiania stanu obecnego. Opiekuję się kilkoma kolegami, którzy mają problemy z chodzeniem i z własnego doświadczenia wiem, że to jest ogromny problem. Oczywiście, że wymaga to czasu, ale od czegoś trzeba zacząć.
- To kolejna kwestia, na swoje potrzeby nazwałem to „odfajkowywaniem” problemów z dostępnością. Mamy schody, przy schodach platformę, z której mogą skorzystać osoby mające problem z poruszaniem się. Tylko, że jak ktoś chce skorzystać, to nie wiadomo, kto w danej instytucji ma klucz do platformy. Osoby z niepełnosprawnościami opowiadały mi, że szybciej jest, jak dwie osoby wniosą je po schodach, zanim ktoś znajdzie klucz.
R. B.: Takich problemów z dostępnością nie brakuje. Kolejny przykład to przejścia na perony na dworcu PKP. Nie ma kto zrobić windy ułatwiającej życie osobom z niepełnosprawnością. Zdajemy sobie sprawę, że wiele jest do zrobienia. Przy czym trzeba zauważyć, że Elbląg, to nie tylko grunty miejskie, ale też należące do innych podmiotów. Zwykły obywatel może mieć pretensje do prezydenta, że tego lub tamtego nie zrobił, a to nie są tereny miejskie, więc miasto nie może prowadzić na nich działań. Z drugiej strony prezydent powinien naciskać i pewnie prowadzi rozmowy mające poprawić dostępność infrastruktury także na tych terenach, które nie są własnością miasta.
- Kolejna sprawa: lekarze i szerzej dostępność do ochrony zdrowia. Społeczeństwo nam się starzeje i niedługo bardziej będą potrzebni geriatrzy niż pediatrzy.
T. U.: Po raz drugi jest w Elblągu wdrożony „Program na rzecz osób starszych”. Już w poprzednim był zapis o potrzebie uruchomienia poradni geriatrycznej oraz oddziału geriatrycznego w szpitalu. Naszym zdaniem, absolutnym minimum jest utworzenie przy oddziale interny kilku łóżek dla chorych, których nie ma kto odebrać ze szpitala, a nie są w stanie samodzielnie funkcjonować. Na geriatrii mogliby zostać, a nie generowaliby tak dużych kosztów jak w przypadku interny. Kolejna sprawa to brak lekarzy – geriatrów. W całym województwie warmińsko-mazurskim jest ich prawdopodobnie pięciu.

Tworzenie Zakładów Opiekuńczo - Leczniczych, oddziałów geriatrycznych powoli staje się koniecznością ze względu na starzenie się społeczeństwa (fot. Anna Dembińska)
- Urząd Miejski prowadzi program, w ramach którego także finansowo zachęca lekarzy do rezydentury w elbląskich szpitalach. Może to jest droga do ściągnięcia geriatrów do Elbląga?
R. B.: Moim zdaniem problemem są pieniądze. Chirurg zarobi więcej niż geriatra, stąd więc nie ma się co dziwić, że specjalizacja chirurgiczna jest popularniejsza. Elbląg mógłby przyciągnąć lekarzy oferując im np. mieszkania na wynajem. Ale tak jak mówiła przed chwilą pani prezes, geriatrów generalnie jest za mało w stosunku do potrzeb. To na wyższym poziomie niż miasto trzeba zwiększyć liczbę lekarzy tej specjalności.
T. U.: Kiedy byłam w Obywatelskim Parlamencie Seniorów pisaliśmy wnioski do ministerstwa, do premiera, gdzie się da. Postulowaliśmy zachęcanie uczelni medycznych do wyboru przez studentów i przyszłych lekarzy specjalizacji geriatrycznej. Tylko takie mieliśmy możliwości nacisku.
- Z prognoz demograficznych wynika, że powinienem doczekać się kampanii wyborczej, w której główni kandydaci będą mówili o inwestowaniu w Zakłady Opieki Leczniczej, a nie w szkoły i przedszkola. Bo to seniorzy będą dominującą grupą w elektoracie.
R. B.: Możemy sobie wyobrazić, jaka byłaby awantura polityczna, gdyby trzeba było zamknąć szkołę lub przedszkole. Hejt byłby niewyobrażalny.
T. U.: Tak jak powiedziałam wcześniej: w Elblągu ok. 30 proc. mieszkańców skończyło 60 lat. W mediach mówi się o konieczności reorganizacji szpitali, konieczności łączenia oddziałów ginekologiczno-położniczych, tak aby zamiast dwóch małych w dwóch szpitalach był jeden porządny, ale w jednym. W zlikwidowanym oddziale mogłoby powstać miejsce dla seniorów.
- Kolejna sprawa to samotność. Dzieci wyjechały, żona lub mąż zmarli. Seniorka czy senior siedzą sami w pustym mieszkaniu i patrzą w ścianę. Nie mają do kogo ust otworzyć.
R. B.: Ja w Elbląskiej Radzie Seniorów reprezentuję Elbląski Klub Sportowca Nestora. Mamy wśród naszych członków osoby, które wymagają kontaktu, opieki. Starszy, samotny kolega dzwoni do mnie kilka razy dziennie, tylko po to, żeby pogadać o przysłowiowej pogodzie. W domu gra telewizor, żeby ciszy nie było.
T. U.:. Elbląg otrzymał grant na projekt dotyczący wprowadzenia m. in. opieki dla seniorów. Będą je prowadzić dwie organizacje: Elbląskie Centrum Wolontariatu i Stowarzyszenie Inicjatywy Przyszłości. [Więcej o nim przeczytasz tutaj. Senior w formie. Są środki na wsparcie] Projekt jest obecnie na wstępnym etapie organizacji, o szczegółach na pewno urzędnicy poinformują. Wartość to 11 milionów złotych, przeznaczonych na potrzeby seniorów. Kwestii samotności osób starszych Rada Seniorów poświęca uwagę od lat. Stąd też liczne wydarzenia towarzysko-rekreacyjne, które robią nasze organizacje. Pod tym względem możemy liczyć na elbląski samorząd, bez względu na to, kto akurat jest prezydentem.
- Tylko trzeba tych seniorów wyciągnąć z domu.
T. U.: Seniorzy często boją się wpuścić do domu kogoś nieznanego. I nie ma się czemu dziwić, z punktu widzenia bezpieczeństwa to nawet dobrze. Próbowaliśmy się z nimi skontaktować za pośrednictwem parafii. Księdza w trakcie wizyty duszpasterskiej przyjmują. Za wolontariuszem, który chce pomóc, ktoś musi stać. Jakaś instytucja, do której senior ma zaufanie. Borykamy się z brakiem opiekunek społecznych. Szkolenia są organizowane przez Lazarus regularnie, ale też ich absolwentki bardzo często wybierają pracę poza Polską. Powód jest prosty: pieniądze, tam więcej zarobią.
I kolejna sprawa: infrastruktura. Jak senior mieszka na czwartym piętrze bez windy, to wyzwaniem jest zejście na dół. A potem trzeba pokonać te kilkadziesiąt schodów, żeby wrócić do mieszkania. Opiekowałam się taką starszą panią, która ze swojego mieszkania nie wychodziła blisko trzy lata, bo nie była fizycznie w stanie.
Z drugiej strony, my też jesteśmy w wieku senioralnym i dla nas czwarte piętro bez windy też jest wyzwaniem. Seniorzy nie chcą się zamieniać na mniejsze mieszkania w lepszej lokalizacji. Nie ma się czemu dziwić: jeżeli ktoś na czwartym piętrze mieszkał całe życie, to ma tam koleżanki, znajomych. Tam jest u siebie. Do nowego mieszkania i nowych sąsiadów będzie się musiał przyzwyczaić od nowa. W Radzie Seniorów jest 15 organizacji. Sami, w miarę własnych możliwości, odwiedzamy samotnych. Po to, żeby wypić kawę i pogadać. Czasami to jest właśnie to, czego potrzebują najbardziej.
- Samotność, w sensie braku towarzystwa, to jest jedna sprawa. Druga, to pomoc w tzw. życiu codziennym. Często ktoś musi z seniorem pojechać do szpitala, zarejestrować, zaprowadzić pod odpowiedni gabinet, często towarzyszyć podczas badań lekarskich, umówić się na kolejną wizytę.
R. B.: I to jest jeden z elementów grantu, o którym przed chwilą mówiła pani prezes. Będziemy chcieli znaleźć wolontariuszy, którzy zaopiekują się seniorami kompleksowo.
T. U.: Seniorom brakuje dostępu do informacji, na co mogą liczyć. Musimy popracować nad kanałami dotarcia do większego kręgu potencjalnie zainteresowanych. Mamy tzw. taksówkę ECUS; każdy z seniorów dwa razy w miesiącu może skorzystać z podwózki do lekarza. Mamy tzw. opiekę wytchnieniową, są asystenci osób z niepełnosprawnością z Fundacji Elbląg. Tylko wszystkiego jest za mało w stosunku do potrzeb. Przydałoby się więcej.
- Kolejna sprawa, to wykluczenie cyfrowe. „Postęp” idzie w kierunku przeniesienia części życia do świata wirtualnego. Czy to nie oznacza wykluczenia starszej części społeczeństwa z życia?
T. U.: Seniorzy w przeważającej części są już wyedukowani pod względem obsługi komputera, Internetu. Są i były organizowane kursy mające oswoić ich z technologią. To jednak nie wystarczy. Świat pędzi do przodu z ogromną prędkością: wchodzą nowe usługi typu mObywatel, Profil Zaufany... Żeby uzyskać receptę od lekarza przez telefon, trzeba mieć Indywidualne Konto Pacjenta. Wielu seniorów wciąż odczuwa strach przed płaceniem w Internecie. Instrukcje obsługi lodówki, lub innego sprzętu AGD też trzeba znaleźć w sieci, często nie dostaje się ich do ręki przy zakupie. Chcielibyśmy, aby samorząd wydał informatory w formie papierowej, w którym byłoby wytłumaczone „krok po kroku” jak korzystać z technologicznych nowinek. Wbrew pozorom nie wszyscy mają komputer lub zwyczajnie nie potrafią się nim posługiwać. Dobrze jeżeli mają blisko syna, córkę, wnuka lub wnuczkę. Tak czy inaczej jest to poważny problem.

Organizowane co roku Dni Seniora są okazją do zaprezentowania oferty i aktywności trochę starszych Elblążan (fot. Anna Dembińska, arch. portEl.pl)
- Zdaję sobie sprawę, że w naszej rozmowie raczej prześlizgujemy się po tematach. Każdy z nich to temat na osobny tekst, my raczej wskazujemy najważniejsze bolączki. O czymś nie powiedzieliśmy?
T. U.: Można powiedzieć, że problemów jest tyle, ile osób starszych. Ciągle ich wysłuchuje podczas swojej pracy jako pełnomocnik prezydenta ds. seniorów. Te najważniejsze chyba jednak poruszyliśmy. Elbląska Rada Seniorów ma charakter doradczy, możemy wskazywać prezydentowi i urzędnikom nasze potrzeby, co trzeba zrobić dla środowiska osób starszych. To robimy, zdajemy sobie jednak sprawę, że spełnienie naszych postulatów wymaga pieniędzy. Klimat dla seniorów jest dobry, ale też sprawy osób starszych bywają bardzo trudne. Złego słowa na elbląski samorząd nie mogę powiedzieć: bez względu na to, kto był prezydentem, mogliśmy na niego liczyć. To w Elblągu powstała jedna z pierwszych Polsce Rada Seniorów; w 2011 r. jako siódma rada w kraju; był też jeden z pierwszych pełnomocników prezydenta ds. seniorów. Nasza rola to przede wszystkim integracja środowiska. W Radzie reprezentowanych jest 15 organizacji plus trzy „sympatyzujące”. Każda pracuje z seniorami, możemy wymieniać się doświadczeniami, wzajemnie pomagać, wspólnie rozwiązywać problemy.
R. B.: Do Elbląskiej Rady Seniorów wszedłem stosunkowo niedawno. I patrząc od środka jestem w pozytywnym szoku, w jaki sposób to działa. Jestem pod wrażeniem atmosfery i tego, że ludziom się chce. Każdy może się powiedzieć, co go boli. Ta integracja środowiska jest największą zaletą. Nasze stowarzyszenia wyciągają seniorów z domu, nie pozwalają im zgnuśnieć Dzięki Radzie możemy robić to lepiej.
- Na początku naszej rozmowy na pytanie: Czy Elbląg jest miastem dla starszych ludzi, odpowiedzieliście, że „i tak, i nie”. Głównie rozmawialiśmy „dlaczego nie”, to teraz „dlaczego tak”?
T. U.: Jak już senior wyjdzie z domu, to ma co robić. Mamy prężnie działające kluby seniora przy spółdzielniach mieszkaniowych na Zawadzie, Nad Jarem, w Sielance. Co tydzień na Zawadę seniorzy przychodzą tańczyć, imprezy taneczne cieszą się ogromną popularnością. Mamy szereg działających organizacji stowarzyszających seniorów z różnymi potrzebami: Lazarus, Nestor, Związek Emerytów i Rencistów, Niezapominajka, Uniwersytet III Wieku i Osób Niepełnosprawnych, można długo wymieniać... Warto wspomnieć o corocznych Dniach Seniora, koncercie seniorów „Co nam w duszy gra” w których uczestniczą zarówno organizacje skupione w Radzie jak i spoza niej. To jest swoista demonstracja naszej siły i propozycji jakie mamy dla osób starszych. I co też ważne, przy okazji można wykonać badania lekarskie, co dla osób w pewnym wieku jest propozycją nie do pogardzenia. Myślę, że każdy senior znajdzie jakąś aktywność dla siebie; oferta zajęć jest bardzo szeroka.
R. B.: Podam przykład ze swojego podwórka. Jako Elbląski Klub Sportowca Nestora wystawiamy drużynę w Elbląskiej Amatorskiej Lidze Tenisa Stołowego i od lat jesteśmy w czołówce tych rozgrywek. Kilka dni temu Uniwersytet Trzeciego Wieku i Osób Niepełnosprawnych organizował Dzień Kobiet, bardzo fajnie wyszedł.
T. U. I wciąż staramy się rozszerzać tę ofertę. W planach jest m. in. włączenie do współpracy Rodzinnych Ogrodów Działkowych. Odpowiadając na pytanie: Tak, uważam, że Elbląg jest fajnym miastem i przyjaznym seniorom.
- Dziękuję za rozmowę.