Elbląg po śladach Heleny Pilejczyk (Elbląskie szlaki odc.. 2)

Szukacie pomysłu na aktywny weekend w Elblągu? Przedstawiamy wyjątkową trasę turystyczną na rolki i rower śladami naszej legendarnej olimpijki Heleny Pilejczyk.
Helena Pilejczyk, z domu Majcher (1 kwietnia 1931 r. – 12 listopada 2023 r.), to legendarna elbląska łyżwiarka szybka, reprezentantka Polski, multimedalistka... długo by wymieniać jej sukcesy sportowe. Także Honorowa Obywatelka Elbląga. Ścigała się w barwach lokalnych klubów: Stali, Turbiny oraz Olimpii, jako trenerka pracowała w Olimpii i Orle Elbląg.
Helena Pilejczyk była związana z naszym miastem przez całe swoje dorosłe życie. Co po niej zostało w przestrzeni miejskiej? Te miejsca odwiedzimy podczas naszej wycieczki. Zakładamy rolki na nogi (zimą oczywiście łyżwy), żeby chociaż trochę poczuć się jak łyżwiarz szybki i... czas start!
Kryte Lodowisko „Helena”
Zaczynamy od lodowiska przy ul. Karowej, którego Helena Pilejczyk od 2011 roku jest oficjalną patronką. W środku możemy obejrzeć wielki portret i wyjątkową wystawę poświęconą mistrzyni. Zobaczycie tam m.in. kopię brązowego medalu z igrzysk olimpijskich w Squaw Valley z 1960 r. (Oryginał jest Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie), który Elblążanka wywalczyła na dystansie 1500 metrów. Kilka tygodni wcześniej łyżwiarka zdobyła także srebrny medal w Östersund (Szwecja) na 1000 metrów. To właśnie dzięki szwedzkiemu sukcesowi władze Polskiego Komitetu Olimpijskiego „pozwoliły” na wyjazd łyżwiarek na amerykańskie igrzyska. Na lodowisku do dziś trenują łyżwiarze szybcy i shorttrackowcy z Orła Elbląg – klubu, w którym nasza olimpijka trenowała kolejne pokolenia sportowców.
Szkoła Podstawowa nr 12 i wyjątkowy tor wrotkarski
Rolki na nogi i pędzimy ścieżką rowerową przy ul. Nowowiejskiej w kierunku czerwonego budynku Sportowej Szkoły Podstawowej nr 3. Zanim jednak tam dojedziemy, po prawej stronie miniemy budynek Szkoły Podstawowej nr 12. W tej szkole Helena Pilejczyk została nauczycielką wychowania fizycznego po zakończeniu kariery sportowej. I tu też postawiła po sobie najwspanialszy pomnik – mowa o torze wrotkarskim przed szkołą. Początkowo w tym miejscu miał być zwykły szkolny ogródek, jednak sportsmenka doprowadziła do zmiany planów. Miała w tym trenerski cel – tor był jej potrzebny, żeby na lekcjach wychowania fizycznego „wyłapywać” największe łyżwiarskie talenty. W szkole do dziś prężnie działa Uczniowski Klub Sportowy Viking, gdzie pod okiem trenera Ryszarda Białkowskiego dorastają młodzi łyżwiarze. W ślady patronki naszej trasy, z pewnością chciałaby pójść wychowanka Vikinga i SP nr 12 – utalentowana juniorka Emilia Zawisza. Na torze robimy rundę honorową i cała naprzód ku „czerwonej szkole”!
Rzut oka na dom przy ul. Górnośląskiej 5, gdzie mieszkała Helena Majcher (for. Sebastian Malicki)
Miłosne podchody przy ul. Górnośląskiej 5
Daleko nie mamy. Zatrzymujemy się przy cerkwi grekokatolickiej. W tym miejscu (cerkwi jeszcze wówczas nie było), w latach 50. ubiegłego wieku, rosły drzewa, pod którymi stał Lucjan Pilejczyk. Stał tam nieprzypadkowo, bo po drugiej stronie skrzyżowania, w jednym z pokojów w kamienicy przy ul. Górnośląskiej 5, mieszkała panna Helena Majcher wraz z mamą po sprowadzeniu się do Elbląga w 1950 r. Lucjan zajmował się wówczas koszykówką. Pod drzewami wystawał tak wytrwale, że w 1955 roku stanął z panną Heleną na ślubnym kobiercu. Robimy sobie pamiątkowe zdjęcie pod numerem domu „Górnośląska 5” i podjeżdżamy do Sportowej Szkoły Podstawowej nr 3.
Sportowa Szkoła Podstawowa nr 3
To była szkoła, w której Helena Pilejczyk uczyła najmłodszych Elblążan, zanim została wybitną panczenistką. Po tym jak trafiła do Elbląga, rok przepracowała w szkole przy ul. Pocztowej, a następnie trafiła do „Trójki”, która wtedy nie miała jeszcze sportowego profilu. Popracowała tam kilka lat, ale kariery sportowej na wysokim poziomie i nauczycielskiej nie dało się wówczas pogodzić. Nasza medalistka przeszła do pracy jako maszynistka do Zakładów Mechanicznych im. gen. Karola Świerczewskiego (Zamech). Tam stworzono jej lepsze warunki: to nie maszyna do pisania była priorytetem, tylko łyżwy. Mogła szybciej wychodzić z pracy, żeby zdążyć na trening, a nieobecności z tytułu zgrupowań kadry narodowej nie stanowiły problemu dla dyrekcji.
Za szkołą znajduje się stadion piłkarski, na którym swoje mecze rozgrywają piłkarze Olimpii Elbląg. To z tym klubem (wcześniej działającym pod nazwami Stal i Turbina) Helena Pilejczyk była związana przez całą karierę zawodniczą. Barw klubowych nie zmieniła nawet po największych sukcesach, kiedy miała otwarte drzwi do wszystkich klubów w Polsce. Dziś w Olimpii nie ma już sekcji łyżwiarskiej – elbląscy łyżwiarze ścigają się w barwach Orła i Vikinga. Robimy sobie pamiątkowe selfie przed budynkiem klubowym. Dojdziemy do niego okrążając stadion ulicami Agrykola lub Wspólną.
Pomnik przy torze łyżwiarskim "Kalbar" na ul. Agrykola (fot. Sebastian Malicki)
Pan Trener Kazimierz Kalbarczyk
Tuż obok siedziby klubu, od strony ulicy Agrykola, znajduje się tor łyżwiarsko-wrotkarski „Kalbar” im. Kazimierza Kalbarczyka. Został otwarty w 2017 roku. Od razu rozwiewamy wątpliwości – to nie jest ten tor, na którym trenowała Helena Pilejczyk. Aczkolwiek elbląska olimpijka chętnie na nim jeździła (przed modernizacją) – niemal do końca życia pozostała sprawna fizycznie i gdy tylko miała okazję, a stan zdrowia pozwalał, brała udział w rozmaitych zawodach weteranów (nie tylko w Elblągu).
Wróćmy na chwilę do patrona tego miejsca. Gdyby nie Kazimierz Kalbarczyk – twórca polskiej szkoły łyżwiarstwa szybkiego i również Elblążanin – elbląski sport nie miałby tylu powodów do dumy. Do naszego miasta przyjechał po II wojnie światowej i zajął się wypatrywaniem oraz trenowaniem potencjalnych talentów. Helena Majcher też wpadła mu w oko. Co ciekawe, po pierwszym spotkaniu przyszła olimpijka unikała trenera i na jego widok przechodziła na drugą stronę ulicy! Byli jednak na siebie skazani, a kiedy już przełamali pierwsze lody, medale posypały się jak z rogu obfitości. To Kazimierz Kalbarczyk poleciał z łyżwiarkami do Squaw Valley i to jego wychowanki wróciły do Polski z krążkami. Przypomnijmy, że na tych samych igrzyskach srebrny medal na 1500 metrów wywalczyła druga Polka, Elwira Seroczyńska. Robimy szybkie selfie przy okolicznościowym pomniku i przechodzimy przez jezdnię.
Cmentarz Komunalny „Agrykola”
Po drugiej stronie ulicy znajduje się cmentarz, na którym Helena Pilejczyk została pochowana. Jej pogrzeb w listopadzie 2023 roku zgromadził tłumy mieszkańców i osób, które chciały jej towarzyszyć w ostatniej drodze. Do grobu trafić łatwo: od razu po wejściu główną bramą skręcamy w prawo i idziemy wzdłuż płotu do końca, a potem w lewo – po kilkudziesięciu metrach jesteśmy na miejscu. Zapalamy świeczkę państwu Pilejczyk, chwila zadumy i ruszamy w dalszą drogę.
Dawna brama na basen odkryty (fot. Sebastian Malicki)
Dawny basen odkryty przy ul. Spacerowej
Z cmentarza wychodzimy bezpośrednio na ulicę Kościuszki– idąc dalej tą samą alejką od grobu, po kilkudziesięciu metrach dotrzemy do bocznego wyjścia. Potem wzdłuż płotu cmentarza, przed przystankiem autobusowym przechodzimy przez mostek i wchodzimy do Parku Dolinka. Idąc drogą, po kilkudziesięciu metrach po prawej stronie zauważymy starą bramę, prowadzącą na dawny basen odkryty. Swego czasu był to największy w Europie. W oddali widać zjeżdżalnie Centrum Rekreacji Wodnej "Dolinka", gdzie latem można zażyć ożywczej kąpieli.
Kiedy zimą nadchodziły mrozy, elbląscy łyżwiarze zacierali ręce! Na gigantycznym basenie wystarczyło odgarnąć śnieg i prawdziwy, naturalny tor łyżwiarski był gotów. Można było pędzić wokół i się ścigać – dla łyżwiarza raj! Na basenie odbywały się zawody rangi Mistrzostw Polski, a łyżwiarska drużyna Olimpii sięgnęła tu po złoto w Drużynowych Mistrzostwach Polski.
Na koniec jeszcze jedna ciekawostka: kiedy Helena Majcher pierwszy raz przyszła tu na trening pod okiem Kazimierza Kalbarczyka, nie poszło jej najlepiej. Pierwsza próba jazdy na długich łyżwach panczenowych (wcześniej umiała jeździć tylko na krótkich) zakończyła się bolesnym upadkiem. Początkowo przyszła olimpijka skupiała się wyłącznie na tym, żeby nie być ostatnią. Pierwsze kroki zawsze są trudne, a zanim przyjdą wielkie sukcesy, trzeba się kilka razy na lodzie przewrócić.
Ulica Moniuszki, czyli morderczy trening „na sucho”
Idąc dalej dochodzimy do ulicy Moniuszki. Widziała ona wiele upadków i łez elbląskich łyżwiarzy podczas przygotowań. Trener Kazimierz Kalbarczyk mieszkał niedaleko i latem (kiedy nie było lodu) swoich podopiecznych zbierał właśnie tutaj. Kiedy wszyscy się dotarli na miejsce zbiórki trener stawiał znak stop, blokował ulicę, a jego podopieczni na wrotkach śmigali tam i z powrotem! Trzeba było sobie jakoś radzić z brakiem lodu, a swoje kilometry trzeba było wyjeździć.
I tu kończymy naszą wycieczkę. Bonus: schodząc schodami znajdziemy przy Kumieli. Po forsownej jeździe na rolkach lub rowerze zasłużony odpoczynek w zieleni Parku Dolinka nam się po prostu należy.
Zobacz też jak zwiedzać Elbląg w poszukiwaniu figurek Piekarczyków.