Pamiętajcie o nich po tej burzy...

Mimo wakacji i tak zwanego sezonu „ogórkowego” w Elblągu sensacja goni sensację. Po niespodziewanym zwolnieniu dyrektorki Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego, zamieszaniu wokół konkursu na dyrektora II Liceum Ogólnokształcącego, mogliśmy śledzić niepewne losy Olimpii i jej gry w II lidze. Jeszcze nie ucichły echa tamtych wydarzeń, a już mieszkańcy Elbląga mogą zabrać głos w kolejnej sprawie. Tym razem światło plotkarskiego reflektora padło na elbląskie schronisko.
Naszym czytelnikom wyjaśniamy na wstępie, że w czwartek (9 lipca) doszło do zmiany na stanowisku kierowniczym w schronisku, które od stycznia tego roku zarządzane jest przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt Animals. I choć Jolanta Marcinkiewicz, poprzednia kierowniczka, pracowała tylko pięć miesięcy, to zdążyła zyskać kilku sympatyków swojej pracy. A dokładnie grono wolontariuszy, którzy teraz o tej, według nich, krzywdzącej i niesłusznej decyzji, postanowili poinformować mieszkańców i media. Nawet mimo faktu, że w rozmowie z nami Jolanta Marcinkiewicz przyznała, iż jest świadoma bezcelowości tych działań, ponieważ nikt do pracy jej już nie przywróci. Tak oto rozpętała się kolejna „afera”, która pewnie już w przyszłym tygodniu odejdzie w niepamięć.
Zmiany
Czy bowiem nie jest tak, że jeśli pracownik nie spełnia warunków umowy, to niestety musi liczyć się ze zwolnieniem z pracy? Tak też było w przypadku elbląskiego schroniska. Osoba dotychczas pełniąca tę funkcję, według pracodawcy w niedostatecznym stopniu wywiązywała się z warunków umowy. Dlatego też doszło do zwolnienia. Tak też swoją decyzję wyjaśnia Ewa Gebert, prezeska Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals:
- Pani Jolanta Marcinkiewicz była zatrudniona przez nas na stanowisku kierownika schroniska w Elblągu na czas określony - mówi Ewa Gebert. - Niestety, nie wywiązywała się z tej funkcji zadowalająco. W schronisku dochodziło do niepokojących incydentów, m.in. zdarzało się, że umowy adopcyjne ze strony schroniska podpisywały osoby niepełnoletnie, wbrew naszym wyraźnym zaleceniom szczenięta karmiono nieodpowiednią karmą - wylicza szefowa Animalsów i dodaje: - Pod adresem pani Marcinkiewicz padają jeszcze inne, poważniejsze zarzuty. Dowody w tej sprawie kieruje do sądu Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenia Obrońców Praw Zwierząt oraz wolontariusze. W związku z zaistniałą sytuacją, po dokładnym zbadaniu sprawy, ze względu na dobro zwierząt podjęto decyzję o zmianie kierownika. Obecnie kierowniczką jest pani Agnieszka Wierzbicka, od wielu lat zaangażowana w pomoc dla schroniska i inne działania mające na celu ochronę zwierząt.
Dobro zwierząt najważniejsze
Nikt nie zarzuca byłej kierowniczce braku miłości do zwierząt. Kierownik schroniska musi mieć jednak jeszcze inne atuty, jak na przykład wiedzę teoretyczną o zwierzakach, sposobach ich pielęgnacji, leczenia czy socjalizacji, umiejętność zarządzania personelem, itp. Tego widać zabrakło.
Warto też podkreślić, że prace modernizacyjne, rozpoczęte podczas kierownictwa Jolanty Marcinkiewicz, błędnie przypisywane są po stronie zasług tylko i wyłącznie jej. Wszelkie zmiany, jakie można zaobserwować w schronisku od stycznia 2009 roku, są wynikiem pracy wielu osób zaangażowanych w pracę schroniska. I jak się dowiedzieliśmy, nie zostaną one wstrzymane po odejściu poprzedniej pani kierownik.
Pamiętając jak wyglądało to miejsce, zanim przejęli je Animalsi, może dobrze, że w porę zauważono niedociągnięcia i zaniedbania byłej kierowniczki. Nie inaczej uważa Barbara Zarudzka, prezeska Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Obrońców Praw Zwierząt: - Z aprobatą przyjęłam wiadomość o odwołaniu Jolanty Marcinkiewicz ze stanowiska kierownika schroniska dla zwierząt w Elblągu. Z racji swoich obowiązków poznałam panią Marcinkiewicz jako osobę mijającą się z prawdą, manipulującą ludźmi, nie radzącą sobie z obowiązkami kierownika takiej placówki. Do schroniska dla zwierząt trafiają zwierzęta szczególnej troski i z tego powodu osoba kierująca takim miejscem nie może pozwolić sobie na błędy, jakie popełniała pani Marcinkiewicz.
Jolanta Marcinkiewicz w rozmowie z nami stwierdziła, że powstrzymuje się od komentarzy na temat powodów zwolnienia do czasu konsultacji ze swoim prawnikiem. Co równie ważne, uważa cały ten medialny cyrk za żenujący i zastanawia się nad sensem dalszych wypowiedzi do mediów.
Zaopiekuj się mną
Najbardziej jednak frustrujący w tej sprawie jest fakt, że o elbląskim schronisku przypominamy sobie tylko przy okazji takich tematów jak ten. A tam na naszą pomoc czekają zwierzaki, które nawet najlepiej prowadzone schronisko chętnie zostawią dla kochającego właściciela. Dlatego może zamiast sycić swój wakacyjny umysł plotkami, warto przejść się na Królewiecką 233 i samemu zobaczyć, jak wyglądają schroniskowe realia.