Teraz ja - Przedszkola są za drogie

Jak wiadomo, zapisanie dziecka do przedszkola państwowego jeszcze nie tak dawno było bardzo trudne. Teraz powstało wiele niepublicznych oraz prywatnych przedszkoli, do których chętnie zapisywane są pociechy. Jednak nie każdego stać na przedszkole, które kosztuje miesięcznie 700 zł.
Moje dzieci chodzą do przedszkola państwowego, tylko czy teraz mi się to opłaca? Od września przedszkole jest dla wielu rodziców po prostu za drogie, stawki, jakie ustalili radni Elbląga, są jednymi z najwyższych w kraju.
Przedszkole jest zupełnie darmowe w godz. 8-13, natomiast każda nadgodzina jest dodatkowo płatna. Dlaczego tylko pięć godzin jest darmowych? Kto z nas pracuje 5 godzin?
Wysyłając dziecko na 9 godzin, należy uiścić opłatę w wysokości 9 zł dziennie, plus koszty wyżywienia! Miesięcznie ze wszystkimi opłatami wychodzi około 400 zł za jedno dziecko.
Zastanawiam się, dlaczego np. w Warszawie, gdzie zarabia się o wiele więcej niż w Elblągu, przedszkole jest o wiele tańsze... Tam jednak rodzice zainterweniowali i opłaty zostały jeszcze bardziej obniżone. W stolicy mają 6 godzin darmowych i 2,5 za tzw. nadgodziny, dla rodziców z dwójką dzieci są zniżki. Dlaczego Elbląg, gdzie jest tak trudno o pracę, gdzie zarabia się tak niewiele, ustalił tak wysokie stawki. Ci, których stać, mają prywatną opiekę nad swoimi pociechami albo po prostu wysyłają maluchy do prywatnych przedszkoli.
Złośliwi pewnie powiedzą: „trzeba było nie mieć dzieci”. Ale większość z nas tworzy normalną, pracującą rodzinę, nierzadko z dwójką brzdąców. Rząd dąży, żebyśmy byli krajem rozwijającym się, walczy o zwiększenie przyrostu naturalnego, ale z drugiej strony blokuje się tę możliwość. Dlaczego?
Dlaczego rodzice w Elblągu nie interweniują? Rozmawiałam z dyrektor jednego z przedszkoli, okazało się, że przedszkola pustoszeją o godz. 13, ponieważ nikogo nie stać na większą liczbę godzin i jednocześnie nie są prowadzone żadne zajęcia dodatkowe dla maluchów, bo nie ma na to czasu.... Efekt: cierpimy my – rodzice i nasze pociechy, niestety...
Pozostaje więc nam albo działać, albo czekać, aż radni pójdą po rozum do głowy.
Przedszkole jest zupełnie darmowe w godz. 8-13, natomiast każda nadgodzina jest dodatkowo płatna. Dlaczego tylko pięć godzin jest darmowych? Kto z nas pracuje 5 godzin?
Wysyłając dziecko na 9 godzin, należy uiścić opłatę w wysokości 9 zł dziennie, plus koszty wyżywienia! Miesięcznie ze wszystkimi opłatami wychodzi około 400 zł za jedno dziecko.
Zastanawiam się, dlaczego np. w Warszawie, gdzie zarabia się o wiele więcej niż w Elblągu, przedszkole jest o wiele tańsze... Tam jednak rodzice zainterweniowali i opłaty zostały jeszcze bardziej obniżone. W stolicy mają 6 godzin darmowych i 2,5 za tzw. nadgodziny, dla rodziców z dwójką dzieci są zniżki. Dlaczego Elbląg, gdzie jest tak trudno o pracę, gdzie zarabia się tak niewiele, ustalił tak wysokie stawki. Ci, których stać, mają prywatną opiekę nad swoimi pociechami albo po prostu wysyłają maluchy do prywatnych przedszkoli.
Złośliwi pewnie powiedzą: „trzeba było nie mieć dzieci”. Ale większość z nas tworzy normalną, pracującą rodzinę, nierzadko z dwójką brzdąców. Rząd dąży, żebyśmy byli krajem rozwijającym się, walczy o zwiększenie przyrostu naturalnego, ale z drugiej strony blokuje się tę możliwość. Dlaczego?
Dlaczego rodzice w Elblągu nie interweniują? Rozmawiałam z dyrektor jednego z przedszkoli, okazało się, że przedszkola pustoszeją o godz. 13, ponieważ nikogo nie stać na większą liczbę godzin i jednocześnie nie są prowadzone żadne zajęcia dodatkowe dla maluchów, bo nie ma na to czasu.... Efekt: cierpimy my – rodzice i nasze pociechy, niestety...
Pozostaje więc nam albo działać, albo czekać, aż radni pójdą po rozum do głowy.