Marina jest, ale szkolenia dzieci na żeglarzy nie ma

- Nowa marina to powód do dumy. Mam nadzieję, że z roku na rok będzie do nas przypływać coraz więcej żeglarzy, pełne obłożenie powinniśmy mieć, gdy zostanie otwarty po remoncie Kanał Elbląski. Problemem nadal jest to, że w Elblągu nie ma szkółki do nauki żeglarstwa dla dzieci i młodzieży – mówi Adam Kapczyński, wicekomandor elbląskiego Jachtklubu, który był gościem portEl Caffe.
- Od dwóch lat Jachtklub zarządza nowoczesną mariną przy ul. Radomskiej. Czy nowa przystań wiele zmieniła w waszej działalności?
- W naszej działalności niewiele, ale w życiu żeglarzy z pewnością wiele. Wszystko tutaj jest nowe, eleganckie i komfortowe. Marina to powód do dumy, każdemu kto przyjeżdża do nas, pokazujemy, jak piękny mamy obiekt w mieście.
- Czy te komfortowe warunki spowodowały, że w Elblągu przybyło żeglarzy? Więcej osób odwiedza to miejsce?
- Sezon w pełni, nie mamy jeszcze pełnego obłożenia przystani, bo jeszcze są zamknięte pochylnie na Kanale Elbląskim. Ale zainteresowanie Elblągiem wśród żeglarzy rośnie, przypływają do nas łódki ze śródlądzia czy Zatoki Gdańskiej. Coraz więcej osób interesuje się trasą Pętli Żuławskiej, w ubiegłym tygodniu widziałem 6-7 łódek, które opłynęły Pętlę, kończąc rejs w Elblągu.
- Promujecie tę nowoczesną marinę w Polsce?
- Mamy liczne kontakty żeglarskie, zachęcamy znajomych, by przypływali do Elbląga. Przystań promujemy przez naszą stronę internetową i media. Mamy zaprzyjaźniony portal żeglarski z Gdańska, który też zamieszcza informacje o naszej działalności.
- Czy w Elblągu jest dużo osób, które stać na to, by mieć własną łódkę?
- W społeczeństwie utarło się przeświadczenie, że żeglarstwo jest dla ludzi bogatych. Niekoniecznie tak jest, wystarczy odrobinę chęci i zainteresowania, by pływać pod żaglami. Mamy łódki klubowe, z których można korzystać, na dzisiaj jeszcze dwie są nieobsadzone. Wystarczy, że ktoś przyjdzie do nas, przedstawi się, porozmawia, że chce pożeglować. Nawet jeśli nie będzie wolnej łódki klubowej, na pewno przygarnie taką osobę jakaś załoga, bo są ludzie, którzy pływają w pojedynkę i chętnie kogoś na pokład zabiorą. Cały czas jednak brakuje w mieście osób zainteresowanych żeglarstwem.
- A ile w tej chwili osób należy do Jachklubu?
- Około stu.
- Każdy ma własną łódkę?
- Nie. Często jest tak, że ludzie pływają rodzinami, często kilka osób ma jedną łódkę, albo grupa żeglarzy skrzykuje się i wynajmują łódkę klubową.
- Czyli w Elblągu można wyczarterować jacht?
- Proponujemy czartery sezonowe, na jeden sezon lub dłuższy okres. To nie jest typowy czater, dajemy raczej łódkę pod opiekę, ale nie na krótki czas, bo nie mamy takich możliwości.
- Sezon żeglarski w pełni, coś będzie się działo w najbliższym czasie na naszych wodach?
- Już się działo i się dzieje. Dwa tygodnie temu organizowaliśmy między mostami regaty dla dzieci na optymistach o Puchar Prezydenta Elbląga. Poprzez takie imprezy chcemy zachęcić młodych ludzi do nauki tego pięknego sportu. W ostatnim czasie odbyły się dwie klubowe imprezy – o Puchar Burmistrza Tolkmicka dużych jednostek w ramach Pucharu Zalewu Wiślanego oraz piknik pod żaglami w Nadbrzeżu dla dzieci niewidomych. W ostatni weekend odbyły się Regaty o Puchar Trzech Marszałków, przed nami kolejne regaty na Zalewie Wiślanym, organizowane przez różne kluby.
- Mówił Pan o zachęcaniu dzieci do uprawiania żeglarstwa, ale w Elblągu nadal nie ma szkółki żeglarskiej... Dlaczego?
- To jest problem, który ma inne podłoże. Brakuje cały czas sprzętu, na którym moglibyśmy szkolić dzieci. Staramy się pozyskać środki na jego zakup z różnego rodzaju programów, ale to nie jest łatwe. Ciężko jest uczyć żeglarstwa na sprzęcie, którego nie ma. Wynajęliśmy nawet firmę, która pomaga nam w poszukiwaniu odpowiednich projektów na ten cel. Na szczęście świetną robotę robi na przykład UKS Tolkmicko, który to klub z funduszy unijnych kupił łódki i inny niezbędny sprzęt, zatrudnił instruktora. Dzięki temu dzieci z Tolkmicka i Elbląga mają gdzie trenować.
Dzisiaj gościem portEl Caffe będzie Zbigniew Orzech, dyrektor Zarządu Komunikacji Miejskiej. Czytelników zapraszamy na spotkanie z dziennikarzami portEl Caffe w godz. 14-16.
- W naszej działalności niewiele, ale w życiu żeglarzy z pewnością wiele. Wszystko tutaj jest nowe, eleganckie i komfortowe. Marina to powód do dumy, każdemu kto przyjeżdża do nas, pokazujemy, jak piękny mamy obiekt w mieście.
- Czy te komfortowe warunki spowodowały, że w Elblągu przybyło żeglarzy? Więcej osób odwiedza to miejsce?
- Sezon w pełni, nie mamy jeszcze pełnego obłożenia przystani, bo jeszcze są zamknięte pochylnie na Kanale Elbląskim. Ale zainteresowanie Elblągiem wśród żeglarzy rośnie, przypływają do nas łódki ze śródlądzia czy Zatoki Gdańskiej. Coraz więcej osób interesuje się trasą Pętli Żuławskiej, w ubiegłym tygodniu widziałem 6-7 łódek, które opłynęły Pętlę, kończąc rejs w Elblągu.
- Promujecie tę nowoczesną marinę w Polsce?
- Mamy liczne kontakty żeglarskie, zachęcamy znajomych, by przypływali do Elbląga. Przystań promujemy przez naszą stronę internetową i media. Mamy zaprzyjaźniony portal żeglarski z Gdańska, który też zamieszcza informacje o naszej działalności.
- Czy w Elblągu jest dużo osób, które stać na to, by mieć własną łódkę?
- W społeczeństwie utarło się przeświadczenie, że żeglarstwo jest dla ludzi bogatych. Niekoniecznie tak jest, wystarczy odrobinę chęci i zainteresowania, by pływać pod żaglami. Mamy łódki klubowe, z których można korzystać, na dzisiaj jeszcze dwie są nieobsadzone. Wystarczy, że ktoś przyjdzie do nas, przedstawi się, porozmawia, że chce pożeglować. Nawet jeśli nie będzie wolnej łódki klubowej, na pewno przygarnie taką osobę jakaś załoga, bo są ludzie, którzy pływają w pojedynkę i chętnie kogoś na pokład zabiorą. Cały czas jednak brakuje w mieście osób zainteresowanych żeglarstwem.
- A ile w tej chwili osób należy do Jachklubu?
- Około stu.
- Każdy ma własną łódkę?
- Nie. Często jest tak, że ludzie pływają rodzinami, często kilka osób ma jedną łódkę, albo grupa żeglarzy skrzykuje się i wynajmują łódkę klubową.
- Czyli w Elblągu można wyczarterować jacht?
- Proponujemy czartery sezonowe, na jeden sezon lub dłuższy okres. To nie jest typowy czater, dajemy raczej łódkę pod opiekę, ale nie na krótki czas, bo nie mamy takich możliwości.
- Sezon żeglarski w pełni, coś będzie się działo w najbliższym czasie na naszych wodach?
- Już się działo i się dzieje. Dwa tygodnie temu organizowaliśmy między mostami regaty dla dzieci na optymistach o Puchar Prezydenta Elbląga. Poprzez takie imprezy chcemy zachęcić młodych ludzi do nauki tego pięknego sportu. W ostatnim czasie odbyły się dwie klubowe imprezy – o Puchar Burmistrza Tolkmicka dużych jednostek w ramach Pucharu Zalewu Wiślanego oraz piknik pod żaglami w Nadbrzeżu dla dzieci niewidomych. W ostatni weekend odbyły się Regaty o Puchar Trzech Marszałków, przed nami kolejne regaty na Zalewie Wiślanym, organizowane przez różne kluby.
- Mówił Pan o zachęcaniu dzieci do uprawiania żeglarstwa, ale w Elblągu nadal nie ma szkółki żeglarskiej... Dlaczego?
- To jest problem, który ma inne podłoże. Brakuje cały czas sprzętu, na którym moglibyśmy szkolić dzieci. Staramy się pozyskać środki na jego zakup z różnego rodzaju programów, ale to nie jest łatwe. Ciężko jest uczyć żeglarstwa na sprzęcie, którego nie ma. Wynajęliśmy nawet firmę, która pomaga nam w poszukiwaniu odpowiednich projektów na ten cel. Na szczęście świetną robotę robi na przykład UKS Tolkmicko, który to klub z funduszy unijnych kupił łódki i inny niezbędny sprzęt, zatrudnił instruktora. Dzięki temu dzieci z Tolkmicka i Elbląga mają gdzie trenować.
Dzisiaj gościem portEl Caffe będzie Zbigniew Orzech, dyrektor Zarządu Komunikacji Miejskiej. Czytelników zapraszamy na spotkanie z dziennikarzami portEl Caffe w godz. 14-16.
Rozmawiał Rafał Gruchalski